| Napisany przez Piotr Dziepak, z 24-11-2009 16:09 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
887  |
|
|
|
...ale widziałem lepsze. Muszę się przyznać że widziałem koniec świata. No niemal koniec bo tak naprawdę to jak każda amerykańska produkcja kończy się jednak optymistycznie, a główni bohaterowie żyją długo i szczęśliwie tyle że nie w USA. Nie chcę zdradzać nic więcej poza tym na co i tak sami możecie wpaść. Nie mniej lubię takie kino...sam nie wiem czemu bo głupot, absurdów i kompletnych błędów natury nazwijmy to przyrodniczo-logicznej niestety tam nie brakuje. Dobrze się to ogląda...coś się dzieje. Jest wielki rozmach. Mnogość efektów specjalnych. Wielkie kataklizmy, wielka miłość, cudowne ocalenie. Katastrofa za katastrofą i to nie byle jakie to katastrofy. Całe miasta, państwa, kontynenty. A jeszcze na dodatek okazuje się że wszystko to nie jest winą rosjan, arabów czy innych złoczyńców i to wcale nie USA uratują ludzkość. Chociażby dlatego warto film zobaczyć. Tak się składa że mam na DVD inne wcześniejsze produkcje tegoż reżysera. Z niekłamaną przyjemnpością czasem do nich wracam. Nawet ostatnio w TV oglądałem przerywany reklamami „Pojutrze” tak jakbym nie mógł wsazić do odtwarzacza właściwiej płyty. „Dzień niepodległości” też mam i też wiele razy oglądałem. Chociaż o tym filmie mam lepsze zdanie bo jest zabawniejszy. Ale wracając do 2012. Dobrze zrealizowane kino akcji. I zasadniczo to tyle. Lubię Johna Cusacka więc nie bolały mnie zęby jak to bywa w przypadku filmów tego gatunku tyle że z udziałem Nicolasa Cage. Nic nadzwyczajnego....zupełnie. Ale do kina iść można. Tak swoją drogą nie wiem skąd wytrzaseli tą datę. Ja tam czytałem kiedyś że Majowie określili koniec świata na 25 maja 2025. No ale mogłem coś pomylić.Oby tylko nikt nie brał tego za prawdę i nie próbował widzianych na filmie zjawisk geologicznych brać za możliwe. To dopiero może być katastrofa.
|