| Seks nocy letniej |
Postanowiłam w tym roku ukulturalniać się jeszcze bardziej niż dotychczas! ;) Mocne postanowienie poprawy? Być może! Pierwszym krokiem do kultury pisanej przez duże K, do tej dystyngowanej i ambitnej, do tej wyrafinowanej, miała być i była, marcowa wizyta w Teatrze Bagatela. Zaczęło się od sztuKee „Seks nocy letniej”, ale równie eksytujący ciąg dalszy nastąpi... S-inspiracje Inspiracją dla przewrotnego tytułu „Seks nocy letniej” była oczywiście komedia Szekspira „Sen nocy letniej”. Fabuła poniekąd podobna, a tak naprawdę nieco inna ;) Też są trzy pary, też mają swoje miłosne problemy, też jest las i leśne duchy… A więc ciut podobna kreacja, ale, ale… Jest jedna zasadnicza! różnica – nie „sen” a „seks” brzmi wyraźnie w tytule. Niby zmieniono tylko jedno słowo, ale jakie jest to ważne dla całości! Jedno krótkie słowo, słówko, słóweczko! I o nie tyle szumu ;) Frywolne parowanie„Seks nocy letniej” to lekka komedia o miłości, zazdrości, seksie, zdradzie i świecie metafizycznym. Scenariusz napisał sam Mistrz Woody Allen, a na scenie możemy zobaczyć Urszulę Grabowską, znaną chociażby z ekranizacji kultowej lektury szkolnej -„Przedwiośnia”. O czym jest ta „seksowna” sztuka? Otóż, małżeństwo Andy’ego i Adriany przechodzi głęboki kryzys. Państwo AA, bo tak ich frywolnie określę, są parą o stosunkowo krótkim stażu. Proces „zaobrączkowania” nie nabrał więc jeszcze właściwego tempa. Stale pojawiają się zgrzyty, problemy. Pierwsze próby sił ducha i… ciała Pewnego dnia do posiadłości głównego bohatera (Andy’ego) przyjeżdża kuzyn jego żony (Adriany) wraz z narzeczoną, piękną Ariel. I od razu na jaw wychodzi pewna tajemnica związana ze zmysłową Ariel. Okazuje się, że w przeszłości coś „więcej” łączyło Andy’ego z obecną narzeczoną Leopolda. Romansowo się robi! A żeby było ciekawiej i zabawniej, to w kokieteryjnej Ariel zakochuje się także Maxwell, najbliższy przyjaciel Andy’ego. Ale leciwy filozof-mentor-naukowiec Leopold nie pozostaje bierny i ugania się za młodziutką Dulcy, kochanką Maxwella. Rodzi się więc sparowany dowolnie i frywolnie układ „lekkich obyczajów”. Ale niegroźny to flirt, bo i tak, koniec końców, prowadzi do bardzo szczęśliwego i nawet powiedziałabym „metafizycznego” rozwiązania. Jakiego? Przekonajcie się sami. Na zachętę szepnę, że wszyscy bohaterowie mają swoje tajemnice, niezrealizowane marzenia i oczekiwania… Wszyscy są na swój sposób oryginalni i inspirujący. Zabawnych zwrotów akcji i komizmu sytuacji, słowa i postaci nie brakuje! Salwy śmiechu wypełniają cały teatr! Aplauz nie milknie. I w rezultacie wychodzę ze spektaklu z obolałymi policzkami i usatysfakcjonowanym wyrazem twarzy ;) Następny krok do Kultury już w poniedziałek! Wybieramy się z Marzenką do Teatru Narodowego im. Juliusza Słowackiego i będziemy się „zasłuchiwać” w piosenKee Marka Grechuty i Jonasza Kofty w aranżacji Michała Bajora. Zapowiada się muzyczno-liryczny wieczór z ryżawym jegomościem! Gwiazdy szepcą, że będzie ciekawie, a Wy, Drodzy Testersi, też dotrzymujcie kroku Kulturze, bo warto! Copyright by Keenya
|
(0 głos)











