| Napisany przez Beata Markiewicz, z 29-04-2010 20:38 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
967  |
|
|
|
Nie jestem maniakiem kinowym i wyjątkowo źle działają na mnie filmy, które na siłę śmieszą. W związku z tym o darmowe wejściówki do kina Ars (nota bene ważne do końca kwietnia;)) walczyły tylko dwa filmy. „Ondine” – Mityczna nimfa Bachleda Curuś i Irlandzki żeglarz o zapachu kutra – Collin Farrell oraz „Whatever Works” Woodego Allena, który w wyjątkowo wolnym, polskim tłumaczeniu, brzmi „Co nas kręci, co nas podnieca” (hmm..???) Wygrała opcja nr 2 i muszę napisać, że dopóki nie oglądnę „Ondine” nie przyznam, że to lepszy wybór;)
Film zabawny, ale też całkiem normalny. Można się pośmiać…można też zastanowić się nad tym, z czego się śmiejemy. Główny bohater to Boris (Larry David)… po nieudanej próbie samobójczej, …poniekąd udanym/nieudanym małżeństwie, …bliski zdobycia nagrody Nobla z dziedziny fizyki kwantowej …Starszy gość, który najwyraźniej po przejściach i w związku ze swym geniuszem, traktuje ludzi jak owsiki, tępe łby, imbecyli, matołów itp. Gada do ekranu. Jest oschły i sfrustrowany, miewa lęki i ataki paniki. Z tego się właśnie śmiejemy…później śmiejemy się bardziej, gdy w życiu Borisa pojawia się dwudziestoletnia Melody z prowincji. On traktuje ją jak kretynkę, a ona jest zauroczona ekscentrycznym starszym panem. Mieszkają razem, przyzwyczajają się do siebie i swoich charakterów, zostają małżeństwem;) …ale tak film Allena skończyć się nie może. Sielankę poniekąd przerywa matka Melody, którą mąż zdradził z najlepszą przyjaciółką. Zagorzała katoliczka szybko zmienia nastawienie do życia dzięki znajomym Borisa. Spełnia się jako artystka praktykując „menage a trois” ;) i podsuwając swojej córce apetycznego chłopaczka. Nie zaskakuje nas to, że Melody w końcu wpadnie w ramiona młodego aktora i małżeństwo „geniuszu i naiwności” szybko się skończy. Zanim jednak dojdzie do poważnej rozmowy w pogoń za matką rzuca się skruszony ojciec Melody;) Zaskoczony przemianą żony musi przyjąć na klatę definitywne rozstanie. Topiąc smutki w barze poznaje „bratnią duszę” – również porzucony, gej wywołuje w nim wspomnienia…i przemianę! Boris po rozstaniu z Melody kolejny raz wyskakuje przez okno…tym razem ląduje na kobiecie – medium;) …Razem spędzają Sylwestra. Podsumowując – Charakterystyczne dla Allena kino, Nowy Jork, błyskotliwe dialogi traktujące o amerykańskim społeczeństwie, życiu i jego zagrożeniach, geniusz i naiwność, poruszenie poważnych kwestii w zabawny sposób. I jedyne w swoim rodzaju odniesienie do życia każdego człowiek, po wyjściu z kina czujesz, że nie jest to historia jednego człowieka, ale każdego z nas…i to jest fajne. To, że jakby nie było takie kino nie wymaga wysiłku wyobrażania.
|