| Za-Bajor-owanie Grechutą i Koftą |
Mówiłam, że w poniedziałek będziemy z Marzenką pędzić do kultury przez duże K. I się nie pomyliłam ;) uKulturalniałyśmy się piosenkami Marka Grechuty i Jonasza Kofty w wydaniu Michała Bajora podczas jego koncertu w Teatrze im. Słowackiego w grodzie Kraka. Dusze nasze zachwycone! Zmysły ukojone! Ciała ożywione! Oczarował nas Bajor, Grechuta i Kofta... Pełne za-Bajor-owanie w ciepłą kwietniową noc! ;) Śmiało i dystyngowanie pojawił się na scenie. Schylił się i z należytą dostojnością powitał publikę. Posłał uśmiech publiczności. I się zaczęło… Zaczęło się od utworu „Niepewność” – czyżby muzyczne odzwierciedlenie stanu duszy, duszy, która zastanawia się, jaki będzie ten koncert? Ale wystarczyła chwila, by uzyskać odpowiedź na to pytanie. Już pierwsza piosenka udowodniła, że będzie wyjątkowo! Świetne wykonanie świetnych utworów! Świetny głos, świetna muzyka! Po prostu „świetnie”, mówiąc kolokwialnie ;) Artysta na miarę czasówZa chwilę było już mocno tanecznie, bo było i tango, i walc, i samba… Bajor królował na parkiecie w „solówkach”. Kunszt taneczny nie ustępował wokalnym umiejętnościom. Bajor zdawał się raz śpiewać, innym razem recytować. Nie próbował grać, ani improwizować, był naturalny i bezpośredni. Pięknie autentyczny. Genialnie melodyczny ;) Bajor śpiewał całym sobą. Wkładał całe serce i duszę, w to, co działo się na scenie. Była i poezja śpiewana, i muzyka recytowana, i dynamika taktująca. Było raz lirycznie i refleksyjnie, a za chwilę robiło się bardzo energicznie! Płynna zmiana tonacji i aranżacji.... Po teatrze płynęły magiczne dźwięKee! Podrywały stopy do tupotu, a dłonie do klepania się po udzie… Było eterycznie i bardzo klimatycznie! ;) Za-tytułowanie ;)Jonasz Kofta wierzył, że „Podróżą każda miłość jest” mimo że czasem któraś ze stron – damska bądź męska – przyzna ze smutkiem „Serce mi pęka”. Grechuta też nie krył romantyzmu i... realizmu. Był pewien, że mężczyźni powinni zawsze śpiewać swym wybrankom ciepłe słowa „Będziesz moją panią”, ale wiedział też, że (czasem;) konieczne jest sprowadzenie partnerek życiowych „na ziemię” i uzmysłowienie im posiadania „charakterku”, więc warto rzec wówczas „Nie Dokazuj”, Miła… Jednak i tak męska część ludzkości zna całą prawdę o kobietach, która głosi, że „Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt…” Grunt, by przez życie prowadził nas „Walc szczęście” ;) „Trzeba marzyć” albo słodko śnić, bo „Sen nam pozwala przenosić się w czasie”… Wybitne nazwiskaNie sposób nie wspomnieć, że zaśpiewne przez Bajora utwory Kofty opierają się na muzyce skomponowanej przez wiele osobistości – Włodzimierz Korcz, Janusz Strobel, Juliusz Loranc czy Jan Pietrzak to tylko niektóre z wybitnych nazwisk. Muzyka Piotra Rubika też zagościła na scenie podczas tego wyjątkowego wieczoru. Sam Jonasz Kofta tylko albo aż! pisał, ale pisał, kiedy mu się chciało... Często miał już tytuł i melodię, ale piosenka wciąż nie istniała, bo nie było słów… Ot taki kaprys artysty – ale dopuszczalny, wybaczalny ze względu na fenomen gwiazdy. Z kolei Marek Grechuta pisał i teksty, i muzykę. Jako przyszły architekt, z największą dbałością o detale „projektował” swoje utwory… Michał Bajor fantastycznie to wszystko połączył i zbudował piękne, melodyjne dzieło! ;) Listę znanych nazwisk zamknęła Anna Dymna, która była niespodziewaną gwiazdą dzisiejszego recitalu. Ku zaskoczeniu całej publiki pojawiła się na scenie. Rzekła kilka ciepłych słów i zniknęła, a wzruszony Bajor śpiewał wciąż... „Bo jestem w innym świecie…”Nikt nie lubi kończyć tego, co jest piękne, wyjątkowe… Dlatego aż trzy razy brzmiał bis ;) Kameralny koncert „Gwiazdy Wieczoru” miał zakończyć fenomenalny utwór Grechuty „Muza pomyślności”. Ale to było tylko 33,33% ;) Po kolejnym aplauzie, gdy na scenie celowo zostało już tylko pianino, a gitary i perkusja zniknęły, zabrzmiała piosenka „Popołudnie”. Swoisty „bonu” dla publiczności i prezent dla solisty, napisany specjalnie dla Bajora przez Jonasza Koftę do muzyki Włodzimierza Korcza. I znów brawa! OklasKee nie milkną! Nikt nie chce opuszczać teatru. Ale koniec jest bliski… Występ zamyka wyjątkowa piosenka, „Kwiat jednej nocy”, kwiat który zakwita tylko raz, ale wspomnienie dzisiejszego koncertu będzie kwitło w naszych sercach i duszach wiele razy ;) Trzeba przyznać, że dzięki osobie Michała Bajora twórczość Marka Grechuty i Jonasza Kofty zdaje się być wciąż żywa! Nieśmiertelna! Ponadczasowa! Starajmy się „Ocalić od zapomnienia” te wszystkie piękne nutKee i słowa… wszystkie piękne chwile naszego życia! Podążajmy za hasłem „Pamiętajcie o ogrodach” wierząc, że najpiękniejsze są „Dni, których jeszcze nie znamy” ;) P.S. Pozytywnie zainspirowane dzisiejszym koncertem zakupiłyśmy z Marzenką po fenomenalnej płycie opatrzonej „Michał Bajor. Piosenki Marka Grechuty i Jonasza Kofty”. Dostałyśmy nawet autograf na owych krążkach i „w pełni spełnione” ;) i usatysfakcjonowane mogłyśmy iść do wehikułu czterokołowego, by odtwarzając CD w samochodowym odtwarzaczu, móc kontynuować za-Bajorowanie! „Dobranoc” mówiła nam pełnia księżyca rozświetlająca budynek Teatru Słowackiego, życząc nam, by nigdy nie opuszczała nas „Muza pomyślności”… Copyright by Keenya
|
(0 głos)











