Home Relacje Wylądować w Londynie
Wylądować w Londynie
Napisany przez Kinga Gnaś-Sawczuk, z 15-09-2010 18:11
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 2803    
Ulubione 32

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż rośnie. Multinarodowościowa wszechogarniająca bulimia w pogoni za szczęściem i lepszym życiem? Hmm… Muszę to sprawdzić na własnej skórze. Lecę na Wyspy! W końcu bycie Testersem zobowiązuje ;)

Siostrzany duet

Zabieram ze sobą Sańkę i wspólnie jako G-sistars będziemy tripować, testować, zwiedzać, poznawać, shoppingować, zajadać, pubować. Wspólnie będziemy przemierzać południk zero i balansować na krawędzi wschodu i zachodu. Wspólnie będziemy nad i pod ziemią. Wspólnie będziemy krążyć po mieście ponad chodnikami i chować głowę w chmurach, uchylając się przed bystrym nurtem Tamizy. Wspólnie poznamy Londyn, do którego rocznie zjeżdża tylko 13,5 mln turystów… Będziemy tam i My!

Komunikacyjne testy

Na dzień dobry, a raczej na dobry wieczór postanowiłyśmy przetestować z Sańką wszelkie środKee transportu podczas siostrzanego pro-londyńskiego wojażowania, czyli w arsenale mamy autobus krakowsKee niskopodłogowy, czerwony autobus brytyjsKee piętrowy, pociąg expressowy, samolot Boeing 737-800, londyńskie metro oraz prywatne wehikuły z kierownicą i po lewej, i po prawej stronie. Najpierw ruszyłyśmy krakowskim MPK na Dworzec Główny, gdzie przesiadłyśmy się w expressowy pociąg (szynobus) do Balic. Rewelacyjne rozwiązanie pozwalające ominąć korKee w mieście i wszelkie uciążliwe remonty i w 16 minut dostać się z centrum Krakowa na lotnisko. Teraz odprawa jedna, druga, trzecia i wystartowałyśmy - kierunek Londyn Stansted. Dwie godzinKee w powietrzu i jesteśmy na miejscu, skąd zgarnia nas dwóch przystojniaków (Melon i Minio). Zatem… londyńskie testowanie czas zacząć!

Piątkowa inauguracja tripowania

Wraz z nastaniem piątku zaczynamy nasze Testerskie Londyńskie Tournee ;) Ruszamy z bazy na Roehampton Road na Hammersmith, gdzie czerwony autobus zamieniamy na metro. Londyńskie metro to prawdziwy podziemny komunikacyjno-logistyczny labirynt! Nie można się zgubić, wszystko jest jasne i czytelne, a podróż szybka i komfortowa. Prawdziwa komunikacyjna poezja! Tylko czy aż?! 11 linii metra, kolej DLR i London Overground mamy tutaj do dyspozycji. Metro-pajęczynowa sieć… Tego można, ba nawet trzeba! Brytyjczykom pozazdrościć. Zielona linia District dostarcza nas na stację Westminster do samiuśkiego centrum. Wychodzimy na powierzchnię i oko puszcza nam… Big Ben ;) Symboliczne powitanie przez symbol Wielkiej Brytanii. Big Ben przez ponad 150 lat wyznacza czas Londyńczykom. Przyznaję się, mam słabość do dużych zegarków, ale takich na rękę rzecz jasna, ale i ten clock robi wrażenie - cztery tarcze o średnicy 7,5 m i wskazówka długości 4,25 m, skromna waga 14 ton. A wieża, na której znajduje się Big Ben ma 106 m wysokości i jest jedną z dwóch wieży gigantycznych rozmiarów Parlamentu (siedziba Izby Gmin i Izby Lordów jakby nie było). Tyle faktów, czas na kolejne tur-obiekty. Tamiza u naszych stóp, wieża kościoła św. Małgorzaty i Opactwa Westminsterskiego (miejsce pochówku królów) ponad głowami, a nieopodal ulica Whitehall usiana budynkami rządowymi oraz ulica Downing Street, czyli ulica ministerialna, na której pod nr 10 znajduje się budynek samego premiera Wielkiej Brytanii, Davida Camerona, następcy Gordona Browna. Co dalej? A pamiątkowe zdjątko w klasycznej czerwonej budce telefonicznej oraz przy straży konnej (Horse Guards Parade). Panowie „stróżowie” zachowują największą powagę, nie mogą nawet uśmiechnąć się do Testerskiego Foto. Nie wiedzieć czemu są takimi sztywniakami. Zupełnie jak i ci wysocy jegomoście w czarnych misiakowatych czapkach i czerwonych kubraczkach spod Pałacu Buckingham. Mężnie strzegą bezpieczeństwa królowej od czasu, gdy w 1837 roku wzniesiono pałac, ot cała ich misja. Żadnych uśmiechów, uczuć, emocji. Odwaga, honor i powaga to są ich przymioty. Jednak my z Sańką jesteśmy bardziej rozprężone, zrelaxowane, wolne i ochoczo biegamy (wzrokiem) za wiewiórkami w St James’s Park. Kanapkowo-trójkątowo-tostowy lunch w angielskim wydaniu konsumujemy na leżakach na zielonej trawce. Błogostan turystyczny! ;) Posilone pedałujemy dalej przez naszpikowane historycznymi pomniko-pamiątkami Waterloo Place i docieramy do krainy londyńskiej reklamy. Kolorowe neony Sanyo, Samsung, TDK, Coca-Cola, Mc Donald’s ustawione na Piccadilly Circus oczarowują świat nie od dziś. Jest to miejsce spotkań londyńczyków, tak jak Adaś M. na krakowskim Rynku. W sercu placu znajduje się fontanna z figurką Anterosa, boga miłości, ale ciężko orzec, czy odwzajemnionej czy nieodwzajemnionej. A stąd już przysłowiowy rzut kamieniem na Trafalgar Square, plac w centrum miasta, położony w dawnym miejscu stajni królewskich, upamiętniający zwycięstwo brytyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej (Royal Navy) w bitwie morskiej pod Trafalgarem w 1805 roku. Co my tu mamy? Fontanny, pomniKee ważnych postaci, wielkie cztery lwy odlane z metalu oraz 55-metrową kolumnę Nelsona ustawioną w 1843 roku. No i oczywiście hordy czerwonych autobusów, specyficznych taxówek (cabów) i gromady ludzi, bo oni są wszędzie. W barwnym korowodzie udajemy się do dzielnicy owianej sławą Soho i oddajemy się… przeciskaniu przez dzikie tłumy pomiędzy szyldami reklamowymi ekskluzywnych marek i renomowanych restauracji czy mniej znanych lokali i producentów. Efekt końcowy? Slalomujemy między wieszakami ubrań na Oxford Street – raj dla zakupoholików. Sznur sklepów bez końca. Głód daje znać o sobie, więc trzeba coś oryginalnego przetestować. Popisowe danie kuchni indyjskiej Tikka Massala w wykonaniu Pablo smakuje wybornie i ostro, a pragnienie ukoi złocisty nektar o wdzięcznym kobiecym imieniu Stella oraz ciemny Guinness sączony podczas rockowego koncertu w pubie O’Neill’s na Richmond. Późne godziny i nocne Polaków rozmowy przykładają głowę do poduszKee…

Sobotnie multi degustacje

Muzyczne wejście w sobotę za sprawą piątkowego wyjścia ;) Więc kontynuacja dzisiejszego dnia musi być już stricte turystyczna. Najpierw jednak trzeba się posilić, a jest czym... Typowe English Breakfast w typowym pubie J.D. Wetherspoon. Toż to istna bomba kaloryczna! Kiełbaska, bekon, jajko sadzone, placuszek z ziemniaków, fasolka w sosie, przyrumieniona pieczarka i oczywiście tosty z masełkiem. Wszystko występuje na talerzu w duecie. Za dużo tego! Czego na pewno nie mogę powiedzieć o testowaniu. Tego nigdy nie mam dość! ;) Tripowanie zaczynamy już dziś we trójkę, Pablo zasilił nasze siostrzane szeregi. Najpierw Katedra św. Pawła, jedna z najważniejszych świątyń anglikańskich, z drugą co do wielkości kopułą na świecie. Potem fenomenalne rozwiązanie inżynierii i budownictwa – wiszący most dla pieszych, Millenium Bridge, zbudowany wyłącznie ze stali i aluminium. Składa się z trzech części – 81, 144 i 108 m długości. Wsparty jest na 8 linach nośnych i kosztował tylko 23 mln funtów. Spacerek wzdłuż Tamizy umila weekendowa impreza pod nazwą Thames Festival. Gwarno, kolorowo, muzycznie, gadżetowo. Trzeba się wyciszyć nad kuflem australijskiego Fostera w pubie The Anchor, założonym już w 1615 roku. Łyk tradycji nad Tamizą ;) Kultowych obiektów w Londynie jest wiele, a wśród nich jest zapewne Tower Bridge (Most Wieżowy) wybudowany w latach 1894-1902 w stylu wiktoriańskim z kamienia i stali. Jest to typowy most zwodzony, którego przęsło unosi się do góry w 1,5 minuty. Mieliśmy okazję przetestować ten mechanizm na własne oczy, gdy Tamizą przepływał jeden z okazałych żaglowców. Ehh, przypomniały mi się Mazury i beztrosKee chillout jachtowy.

Szanty z Shandy

Co teraz? Kolejny T-przystanek oznacza łyk intrygującego trunku Shandy (piwo z lemoniadą) w pubie The Dicken’s Inn w Dokach św. Katarzyny. Jachty cumują, żagle zwinięte, maszty postawione, a pośród tych statycznych wydarzeń rozbrzmiewa echo o polskim żaglowcu Chopin, który płynie od portu do portu, promując nasz kraj we wszechświecie. Energicznym krokiem przechodzimy obok murów Tower of London (Pałac i Twierdza Jej Królewskiej Mości), budowli obronnej i pałacowej monarchów angielskich wzniesionej w 1078 roku przez Wilhelma Zdobywcę. Tower of London było więzieniem, z którego podobno nie było ucieczki, ponieważ wejście było zaraz nad wodą. Podpływano łódkami i tam prowadzono więźniów do celi. Więziono tu m.in. króla Anglii Henryka IV, królową Annę Boleyn, Thomasa More'a, Thomasa Cromwella, Lady Jane Grey, żeglarza Waltera Raleigha. Co ciekawe, w swej prawie tysiącletniej historii budynek był nie tylko pałacem, więzieniem i fortecą, ale służył także jako zoo. Cóż za wszechstronna funkcjonalność…

Południk 0

Nasz cel na teraz to Greenwich. Dostajemy się tam statkiem wycieczkowym przypominającym wehikuł łączący w sobie katamaran i bolid. Inspirująca zabawka może w ciągu jednego dnia przewieźć aż 7 tys. pasażerów. Wycieczka po Tamizie statkiem Thames Clippers musi się wpisać w harmonogram zwiedzania miasta. Panorama nadbrzeżnych dzielnic i budynków zaciekawia. Najciekawszy zdaje się być O2 zbudowany na uczczenie nowego tysiąclecia, a już w 2012 roku będzie to miejsce organizowania olimpiady. Była mowa o Greenwich, więc wracamy do tematu. Co tam mamy? Ano przede wszystkim słynny południk zero, ale nie tylko. Jest tutaj też Królewskie Obserwatorium Astronomiczne i Narodowe Muzeum Morskie, a także świetna panorama na miasto. Na ścianie obserwatorium oznaczono przebieg południka zerowego, nazywanego także „południkiem Greenwich” (The Greenwich Meridian). Ciekawstka - czas południka zerowego Greenwich Mean Time (GMT) uznawano do 1986 roku za standardowy czas uniwersalny. Później został zastąpiony przez Coordinated Universal Time (UTC). Typowe angielskie menu zaserwowaliśmy sobie też na kolację w samym Greenwich. Na talerz przypłynęła flagowa potrawa Brytyjczyków, fish & chips. Jednak zdecydowanie bardziej wolę naszą polską rybę i to bez frytków ;) Nocne wojaże po Londynie nasyciły nasze oczęta, ale też skutecznie nas wymęczyły te „całe obydwa dni” atrakcji. Na dobry sen lemoniadka z piwem, czyli Shandy w znajomym sieciowym pubie. Klamrą zapisaną w menu pubu J.D. Wetherspoon spinamy dzisiejszy dzionek. Ale to nie koniec wrażeń… zostaje jeszcze przecież niedziela i poniedziałek. Ale o tym przeczytacie już w następnym artykule zatytułowanym „Rzut oka na Londyn”.

P.S. Muszę przyznać, że Londyn pokazał mi się naprawdę z dobrej strony. Jako miasto kosmopolityczne, barwne, żywe, dbające o bezpieczeństwo, rezygnujące ze standardowych koszy na śmieci na rzecz przezroczystych worków foliowyc. Jako miasto przyjazne, otwarte, ale i dość przewrotne w całej swej oryginalności. Te czerwone dwupiętrowe autobusy, charakterystyczne taksówKee, lewostronny ruch, czerwone budKee telefoniczne., panowie w oryginalnych wdziankach przez najważniejszymi budynkami, niesamowite metro, tętniące życiem zakątKee. Hm… mogę się chyba pokusić o myślowo-ideowe utożsamienie z Samuelem Johnsonem, który ongiś powiedział „Patrząc na Londyn, zobaczyłem tyle życia, ile tylko świat ma do pokazania”. Jak też zobaczyłam różnobarwną werwę w tej zdawałoby się wielkomiejskiej dżungli i (wiedzieć, nie wiedzieć czemu) strasznie zatęskniłam za… ukochaną Kanadą i wiem, że niebawem znów zjawię się w Kraju Liścia Klonowego ;) Wiecie co? Róbcie to, co daje nam największą frajdę i cieszcie się tym na całego! Keep smilin! ;)

Copyright by Keenya

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Naszą witrynę przegląda teraz 7 gości 
Nowości

Pieniny w pigułce

Kwietniowo-majowo-long weekendowy czas skupił się na przetestowaniu Pienin. Poznaniu tego, czego jeszcze Testerskie Oko nie widziało ani Testerska Stopa nie dotknęła. Porównaniu zmian, jakie zaszły w dobrze znanych miejscach i

Energiczna eko-Szwajcaria

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty! ;) Świat się budzi do życia z zimowego snu. Promienie słońca wdzierają się w każdy zakamarek wytęsknionej wiosennej rzeczywistości. Odbijają się od ośnieżonych jeszcze

Rymów konstrukcje

  Postaw na kuchni wydarzeń dzień i noc. Dodaj szczyptę marzeń, bo one mają moc. Gotuj w wywarze wrażeń i uśmiechniętych wydarzeń. Odcedź smutKee i problemy, bo tego nie jemy. Na

atak na Turbacz

Do Testerskiego Ataku na Turbacz było już wiele podejść, ale żadnego nie udało się zrealizować, bo zawsze coś lub ktoś stawało nam na przeszkodzie… Ale tym razem głośno krzyknęliśmy „Nie!”

Pzrez Emiraty aż po Oman

Po Polsce, Europie, Ameryce Północnej i Afryce przyszedł czas na kolejny kontynent – Azję. Na testing Bliskiego Wschodu i Półwyspu Arabskiego celowo wybraliśmy luty i jak się okazało była to

Klimatyczne Bergamo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Skacząc po Tatrach

To była jedna z tych pierwszych pro-Testerskich wypraw, po dziś dzień jeszcze nie zrelacjonowana… Może dla niektórych wyda się ta historia mało ambitna, ale postanowiliśmy „społecznie” odwiedzić jedno z wielu

Światowo...

Paleta najciekawszych tras samochodowych świata mieni się barwnymi kolorami. Który „odcień” zasługuje na największą uwagę? Trudno ocenić. Wszystkie miejsca są na swój sposób „naj”. Spróbujmy przetestować niektóre z nich i

Dubaj - królestwo "naj"

Jeszcze 20 lat temu była tu istna pustynia i tylko gdzieniegdzie (niczym osamotnione akacje czy zmęczone “piaskowym życiem” wielbłądy) wyrastały pojedyncze budynki znacznie od siebie oddalone, a ludzie trudnili się

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

Fotojogging

Czy można połączyć kilka możliwości na raz? Czy można zbulimizować frajdę? Czy można połączyć przyjemne z pożytecznym? Oczywiście! Takim rozwiązaniem jest… fotojogging, czyli nauka fotografowania wzbogacona o

Komunikacyjne figle

Zazwyczaj budzę się troszkę później niż z chwilą, gdy szóstka wybije z przodu na cyferblacie budzika mego... Zazwyczaj też korzystam ze swojego japońskiego wehikułu i obce są mi „zawodowe przejażdżKee”

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Trójstykowa Pigułka 6w1

Czasem mamy „dzikie pragnienie” zrobienia czegoś niebanalnego, nietuzinkowego! Czasem drzemie w nas chęć bycia pionierami, odkrywcami, zdobywcami! Czasem słowo „trochę” to dla nas za mało! I chcemy mieć „wszystko”! Macie

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/234888Pieniny_w_pigu__ce.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811812Volt_g____wne.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/477892T_poetycko_fota.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/584691Turbacz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/282332ZEA_Oman.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/796414bergamo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/985157skacz__c_przez_Kozi__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/913193Chevrolet_Camaro.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/524531DUBAJ_NAJ_prawa.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/353404Fotojogging.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/555179T_refleksje.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/108354Tr__jstykowy_Finisz.JPG
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże



Polska od południa do półno

News image

Ojczyznę trzeba poznać od podszewKee, przejrzeć na wylot, przemierzyć wszerz i wzdłuż! Od czegoś trzeba zacząć to szczegółowe plądrowanie ojczyzny! My póki co wybraliśmy opcję „z dołu do góry” ;D ...

Zróżnicowany Mediolan

News image

Mediolan ma wiele twarzy. Jest wielce dystyngowany ze względu na swoje „modne oblicze”. Jest mocno ukulturalniony chociażby z uwagi na obecność światowej świątyni opery La Scala. Jest też szczególnie u...

Wypad pracowniczo - urodzin

News image

Świetna miejscówka na całoroczne wypady. Z Krakowa jedyne 60 km i jesteśmy w spokojnym, dzikim Beskidzie Małym. Wyjazd po pracy w piątek PKSem przez Andrychów do Żywca i taksówką do ...

Kartograficzna wyspa Pag

News image

Genialnym miejscem na realizację kartograficznych praktyk terenowych dla studentów geologii z krakowskiego AGH okazała się chorwacka wyspa Pag. Miejsce idealne, wymarzone na wakacje – lazur Adriatyku, kamienista plaża pr...

Na Kornuty z Bartnego

News image

Na Kornuty prowadzą różne drogi. My z Kamem wybraliśmy żółty szlak i przez pola, lasy i skałKee hikingowaliśmy do rezerwatu pełnego omszałych piaskowcowych form skalnych. Przegoniła nas burza, pi...

Zachodnia Madera

News image

 Wynajętym Cliosem śmigaliśmy we czwórkę po Dzikim Zachodzie Madery. Na „dzień dobry” Dolina Zakonnic, a na drugie śniadanie najwyższy w Europie klif Gabo Cirao. Lunch time odbył się w Ribeira ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3