| Turbacz w śniegu, błocie i słońcu |
Do Testerskiego Ataku na Turbacz było już wiele podejść, ale żadnego nie udało się zrealizować, bo zawsze coś lub ktoś stawało nam na przeszkodzie… Ale tym razem głośno krzyknęliśmy „Nie!” i nie bacząc na okoliczności, zaatakowaliśmy dumę Gorców. Jako pierwszy w tym sezonie szczyt, na którym stanąć miała Testerska Stopa Włóczykija, celowo wybraliśmy właśnie Turbacz! Bo miała to być swego rodzaju forma przeprosin za nasze „Turbaczowe zaniedbania”… Wszystkie winy odpokutowane! A rozgrzeszenie warte grzechu… ;) Spontan vs racjonalizm Radość wielka wypełniła Testerską Stęsknioną Wspinaczek i Wędrówek Duszę Mą, gdy tylko wyskoczyłam z samochodu w Koninkach. Po niespełna godzince jazdy z Krakowa byliśmy na miejscu starty. Baa, ja już wcześniej czułam hikingową euforię i (u)śmiech, gdy opuszczałam miejskie mury betonowej dżungli ;) Bo nie ma nic lepszego niż ucieczka na łono natury! W tej całej szczęśliwej otoczce zapomniałam o bożym świecie, o kijkach do nordic walkingu i o … niczym więcej ;) Zbieraliśmy się z Kamem w podskokach, więc zdecydowanie więcej spontanu niż racjonalizmu było w naszych poczynaniach i tym można takie T-kijkowe niedopatrzenie wytłumaczyć. Ale obowiązkowy T-ekwipunek żywieniowy w postaci (chociażby) pomarańczy, czekolady, wody i kabanosów zawędrował do naszego T-plecaka. I cała rzesza innych nie-jedzeniowych sprzętów też stanowiła nasze T-zaopatrzenie. Wyruszyliśmy! ;) Zdecydowaliśmy się na wjazd kolejką na górę Tobołów (nie polecam, lepiej wchodzić i zaoszczędzić pokaźną sumkę na zimowy karnet na wyciąg ;). Towarzyszyła nam pokaźna grupa downhillowców, którzy niemiłosiernie ubłocenie i spoceni zdominowali wyciąg w Koninkach.
Pierwszy raz…Inauguracja hikingowych T-przygód przypadła na pierwszą niedzielę kwietnia. Baardzoo szybko! I bardzo dobrze! Bo nie ma na co czekać… Inauguracyjna Testerska Eskapada lśniła w wiosennym kwietniowym słońcu.
Wiosna na całego ;) Ehh… Świat emanuje wiosną! Pola krokusów tworzą fioletowy dywan - prawie jak w Dolinie Chochołowskiej.
Było nie było… Turbacz zdobyty! ;) Copyright by Keenya
|
(0 głos)











