| Turystycznie q firmowym sprawom |
Najpopularniejszą opcją dojazdu z Krakowa do Warszawy jest krajowa „siódemka”, biegnąca z Gdańska do przejścia granicznego w Chyżnem. Myśl o tej trasie wpada momentalnie do głowy każdego kierowcy. Ale czy każdy szofer musi być monotonnym jeźdźcem hołdującym jednej drodze? Czy nie lepiej przegonić czterokołowca po innej trasce i mieć satysfakcję z turystycznych atrakcji i bycia niesztampowym - kolejny test? Ja zdecydowanie obstaję przy drugiej propozycji ;) Owszem, przyznaję bez bicia, że pierwsze kilometry przemierzyłam „7”, bo po prostu było mi wygodniej opuścić gród Kraka od strony Alei Trzech Wieszczów, ale co się działo potem... Moment, zaraz do wszystkiego dojdziemy, a raczej dojedziemy ;D Noga z gazu na chwilę! Odcinek z Krakowa do Kielc (z sympatyczną obwodnicami Miechowa i Jędrzejowa) to prawdziwa klasyka dla wszystkich zmotoryzowanych. Moje Testerskie kombinacje drogowe zaczęły się już za Scyzorykowem, bo postanowiłam zjechać na ekspresówkę S74 w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Minęłam słynny tor w Miedzianej Górze, obiecując sobie, że zawitam tu niebawem z Erykiem i jego Subaru. Wreszcie będzie czas na swoiste deja vu i weryfikację wspomnień z kanadyjskiego toru w Calgary! Ale długo się nie najechałam „74”, bo szybko odbiłam w lewo, na Oblęgorek, gdyż miałam w planach zwiedzanie dworku Henryka Sienkiewicza, który to noblista otrzymał jako prezent z okazji 25-lecia twórczości literackiej. Autor „Trylogii” mieszkał tu w 1902 roku, a w latach 1904-1916 spędzał wakacje. A jak mieszkał? Niestety nie wiem, bo dane mi było oglądać pałacyk tylko z zewnątrz, bowiem w środku od połowy lipca trwają prace remontowe. No cóż! Konserwatorzy zabytków podobnie jak drogowcy chyba nie wiedzą, że wakacje są sezonem urlopowo-turystycznym… Wróciłam więc alejką drzew do Fordziaka i pojechałam dalej. Następnym przystankiem była Sielpia Wielka, wioska położona na terenie Wzgórz Opoczyńskich będąca dawnym ośrodkiem górniczo-hutniczym Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego. Jednak turystów „bardziej ściąga” tutaj malowniczo położony sztuczny zbiornik wodny. Otoczony sosnowym lasem z unoszącym się w powietrzu zapachem żywicy i tymi śmiesznymi kompleksami domków wczasowych. Miałam dziwne wrażenie, jakby czas się tutaj zatrzymał, a dlaczego? Sprawdźcie sami! Nawigacja kazała mi nawracać, nie zorientowała się, że ja świadomie zjechałam z głównej drogi, by trochę pozwiedzać… Taki oto BOTczyli... Bezwarunkowy Odruch TestersKee ;DAle wysłuchałam jej upierdliwych komunikatów i szybko znalazłam się w Końskich, a potem już oglądałam (ale tylko zza szyb samochodu) ruiny gotycko-renesansowego zamku w Drzewicy. Sprzedam Wam ciekawostkę – kojarzycie sztućce z wygrawerowanym napisem „Gerlach”? To właśnie w Drzewicy mieści się fabryka słynnych nakryć stołowych, działająca nieprzerwanie od XIX wieku, bardzo ciekawe miejsce. Teraz polski Gerlach musi konkurować ze szwedzką Ikeą… Kolejna atrakcja, tym razem natury geograficzno-administracyjnej jest taka - pokonałam 200 km i już trzy razy zdążyłam zmienić województwo! Wystartowałam z małopolskiego przez świętokrzyskie i łódzkie, by docelowo dotrzeć do mazowieckiego, które dumnie reprezentuje Nowe Miasto nad Pilicą. Niegdyś prowadziły przez nie szlaki handlowe łączące Toruń z Lwowem i Warszawę z Krakowem, dziś przecinamy je, pędząc „owocową trasą” do Grójca. Warszawa już tuż, tuż, liczba pasów ruchu sukcesywnie wzrasta, samochodów też przybywa, a wlotówka od Janek się korkuje – normalka! Jednym słowem, witamy w stolicy ;P Zajęciem idealnym na czerwone światło i sznur aut jest „telefon do przyjaciela”. Prawie jak w Milionerach, ale prawie robi wielką różnicę ;) KomórKee stołecznych kierowców też idą w ruch! Przedzieram się przez Warszawkę i wylatuję na Legionowo, stąd już tylko chwilka do Zegrza i w Jachrance słyszę radosny głos Hołowczyca przemawiającego z nawigacji - „dotarłeś do celu”. Jak miło! Ekipa MRów z całej Polski zjeżdża się. Firmowy relax i edu, of korz, czas zacząć! ;) Bagaże zostawiam w Hotelu Windsor, biorę kurtkę w dłoń i pędzimy grupką za dźwiękami muzyKee, bo cała imprezka toczy się w Góralskiej Chacie nieopodal Hotelu Warszawianka. Pora na nocne Polaków rozmowy i tańce wygibańce w muszli koncertowej nad Jeziorem Zegrzyńskim. A jeszcze to gwieździste niebo nad głową… Bueno! Copyright by Keenya
|
- Nadwiślański Duet - …
- Poszkoleniowy trip n…
- Szlakiem polskiego O…
- Niedostępny Trójstyk…
- Navarą przez Puszczę…
(0 głos)










