| Tour de Europe |
Odwiedzenie 7 państw – Czechy, Austria, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Węgry, Słowacja - w przeciągu 8 dni nie zdarza się często... Żadne biuro podróży nie porwałoby się chyba na tak szaleńczy krok. Nie skondensowałoby tych wszystkich elementów w jedną całość! Sukces to owoc ambicjiZ pozoru plan europejskich wojaży mógł się wydawać mało realny lub wręcz nierealny, jednak udała nam się ta z góry „skazana na porażkę” sztuka! Dopięliśmy swego! I zaraz po zrealizowaniu swych turystycznych zamiarów przyszło nam na myśl, że zobaczenie tych wszystkich magicznych zakątków Europy w tak krótkim czasie to zapewne pragnienie wielu ludzi... Jednakże nie wszystkim dane jest rozkoszowanie się pięknem górskich krajobrazów, wdrapywanie się na lodowiec, podziwianie jaskiń z podziemnym kanionem, spacerowanie po urokliwych europejskich miasteczkach, pływanie tramwajem wodnym czy odkrywanie nieznanych dotąd miejsc. Lodowcowa eskapada Wyruszyliśmy z Krakowa spod bram naszej zacnej uczelni, Akademii Górniczo-Hutniczej. Już na samym wstępie, jeden z dyrygentów tego geologiczno-turystycznego koncertu, karmił nas wiedzą, pokazując na mapie geologicznej miejsca, które odwiedzimy. Podążaliśmy w kierunku przejścia granicznego w Cieszynie, następnie przez terytorium Czech (Ołomuniec, Brno) dotarliśmy do Austrii. Przywitał nas już słoneczny niedzielny poranek. Cel na dziś - Hochalpenstrasse oraz lodowiec Glockner.
Dżem w DolomitachPoniedziałek oznaczał eskapadę w Dolomity. O poranq opuściliśmy Austrię, by płynnie wjechać do Włoch. Mijaliśmy miejscowości takie jak Toblach, popularny kurort narciarsKee Cortina d’Ampezzo czy Bolzano, a wszystko po to, by dotrzeć do Arabby. Z przełęczy Sass Pordoi roztaczały się cudowne widoKee. Marmoloda, najwyższy szczyt Dolomitów, spowita była gęstą mgłą. Jednak górska wspinaczka miała swój sens i na pewno przekonała malkontentów. Piękne górskie krajobrazy ukazały się naszym oczom i nawet największym pesymistom przytkały usta. Geologia jak na dłoni, więc był rzecz jasna interesujący wykład o budowie geologicznej Dolomitów, geologii naftowej tego rejonu, strukturach rafowych. Nie mogło zabraknąć wątku turystyKee narciarskiej. Dokoła masywu Sella Ronda ciągnie się aż 40 km tras narciarskich o różnym stopniu trudności. Szaleństwo na białym puchu gwarantowane! Opalenizna gratis! Najlepiej skorzystać z opcji ski-passa Dolomit Super Ski, bo dzięKee niemu można jeździć praktycznie bez końca po wszystkich trasach masywu Sella Ronda. Finezja włoskiej geologii To, co zobaczyliśmy za oknem we wtorkowy poranek zaszokowało nas! Śnieg!? Na dwa trzy dni przed końcem maja! W końcu jesteśmy w górach, więc nie powinniśmy się niczemu dziwić. Po apetycznym śniadanku w hotelu odbyło się demokratyczne wybory, bowiem głosy „co dziś robić?” bardzo się różniły. Plan gry zachwiał się ze względu na załamanie pogody. Demokratyczną decyzją zrezygnowaliśmy z wycieczki do Wąwozu Butterloch zwanego „europejskim Grand Canyonem”. Rozsądek wziął górę nad geologiczno-turystcznymi pragnieniami. Koniec końców, wybraliśmy „wielopunktowy wariant”. Na początek Muzeum Geoparku Butterloch w miejscowości Alein i podziwianie skamieniałości. Następnie odsłonięcie geologiczne przy ruchliwej drodze i skryta w miasteczku Tesero geologiczna sensacja! Była nią granica P/T (perm/trias) dowodząca największego wymierania w dziejach Ziemi! Wtedy się wszystko zaczęło, a w zasadzie skończyło… DzięKee różnym odmianom konodontów możliwe było wyznaczenie przebiegu tej arcyważnej granicy. Ostatnim punktem programu były piramidy ziemne w Segonzano, sprytnie wymodelowane przez lodowiec na skutek ablacji deszczowej.
Wenecja na palach Kolejny dzień, kolejne przygody. Można powiedzieć, że plan dziś był w zasadzie jeden. Wprawdzie po bardzo długiej wędrówce dotarliśmy do miejsca, gdzie znajdują się tropy dinozaurów, obfotografowaliśmy „te wdzięczne” odcisKee, zastanawiając się nad czasami, w których tak ochoczo kicały po naszej planecie. Ale nie to było najważniejsze. Zdecydowanie bardziej liczyła się dla wszystkich… Wenecja.
Podziemna fascynacja Z końcem maja opuściliśmy Włochy i pojechaliśmy do Słowenii, mijając po drodze Triest położony nad błękitnym Adriatykiem. Przystanek numer jeden to Skocjańska Jama. Sympatyczna pani przewodnik opowiadała poprawną angielszczyzną o jaskini, która w swym nieprzebranym pięknie sprawia, że chylimy czoła przed siłą i niedocenianą potęgą matki natury. Skocjańska Jama jest majestatyczna, składa się z dwóch komór o odmiennym charakterze. W pierwszej z nich podziwiać można bogatą szatę naciekową, począwszy od stalaktytów, stalagmitów, przez makarony, draperie, aż po kopuły czy misy. Druga komora jest swoistym podziemnym kanionem rzeki Reka (po słoweńsku mówi się reka Reka, takie nazwo-dublowanie ;)
Potęga wodyDzień Dziecka przyniósł miły prezent – wybieramy się na Jeziora Plitwickie, kolejny po Wenecji czy Skocjańskiej Jamie obiekt wpisany na listę UNESCO.
U Madziarów Wszystko ma swój kres, nasze wojaże po Europie niestety też… Ostatniego dnia multinarodowych eskapad jedziemy przetestować „węgierskie Pamukkale”. Stanęliśmy jak wryci. Widok wielkiego placu budowy rozczarował nas, a w stworzonym na potrzebę chwili baseniku „gotują się” sami bladzi Węgrzy. No takim akcentem to na pewno nie zakończymy nasze europejskiego tournee! Zatem to jeszcze nie finisz naszych wojaży! Testowanie oficjalnie kończy podziwianie bazaltowych law poduszkowych w miejscowości Szarvasko. To swoisty fenomen w geologicznej skali - to dno dawnego oceanu położone w górach! Takie przewrotne sytuacje obecne są w przyrodzie. Pozytywnie zaskoczeni, opuszczamy Węgry, by szybko „połknąć” Słowację i wraz z przekroczeniem granicy w Chyżnem od razu poczuć, czym są „polskie drogi” i płatne toalety na stacjach benzynowych… Polska rzeczywistość brutalnie wita nas. Eskapada pod hasłem Tour de Europe była naprawdę niezwykłym czasem i wyjątkowo miłym przeżyciem! Swoista kondensacja przygód i maksymalizacja przyjemności! Te 8 dni w 7 państwach pozostawiło niezatarte wspomnienia, a chwile utrwalone na tysiącach zdjęć na pewno szybko nie przeminą… bo papier wszystko potwierdzi! Copyright by Keenya
|
(0 głos)












