Home Relacje Tour de Europe
Tour de Europe
Napisany przez Kinga Gnaś, z 08-09-2010 06:52
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 2236    
Ulubione 27

Odwiedzenie 7 państw – Czechy, Austria, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Węgry, Słowacja - w przeciągu 8 dni nie zdarza się często... Żadne biuro podróży nie porwałoby się chyba na tak szaleńczy krok. Nie skondensowałoby tych wszystkich elementów w jedną całość!

Sukces to owoc ambicji

Z pozoru plan europejskich wojaży mógł się wydawać mało realny lub wręcz nierealny, jednak udała nam się ta z góry „skazana na porażkę” sztuka! Dopięliśmy swego! I zaraz po zrealizowaniu swych turystycznych zamiarów przyszło nam na myśl, że zobaczenie tych wszystkich magicznych zakątków Europy w tak krótkim czasie to zapewne pragnienie wielu ludzi... Jednakże nie wszystkim dane jest rozkoszowanie się pięknem górskich krajobrazów, wdrapywanie się na lodowiec, podziwianie jaskiń z podziemnym kanionem, spacerowanie po urokliwych europejskich miasteczkach, pływanie tramwajem wodnym czy odkrywanie nieznanych dotąd miejsc.

Lodowcowa eskapada

Wyruszyliśmy z Krakowa spod bram naszej zacnej uczelni, Akademii Górniczo-Hutniczej. Już na samym wstępie, jeden z dyrygentów tego geologiczno-turystycznego koncertu, karmił nas wiedzą, pokazując na mapie geologicznej miejsca, które odwiedzimy. Podążaliśmy w kierunku przejścia granicznego w Cieszynie, następnie przez terytorium Czech (Ołomuniec, Brno) dotarliśmy do Austrii. Przywitał nas już słoneczny niedzielny poranek. Cel na dziś - Hochalpenstrasse oraz lodowiec Glockner. Wszystko zostało zrealizowane mimo że było bardzo wietrznie, chłodno i szaro ze względu na gęstą mgłę. Brakowało słonka, by górsko-lodowcowa sceneria wyglądała jeszcze bardziej majestatycznie. Karmiono nas wiedzą, poznaliśmy genezę okna tektonicznego Taurów, na przykładzie lodowca mogliśmy omówić procesy glacjalne, a Alpy każdą minutą urzekały nas coraz bardziej. Zjazd i wjazd kolejką okazał się nietrafiony, lepiej było zejść i wejść o własnych siłach na szlak wiodący do lodowca Glockner. Milionem zakrętów zjechaliśmy do Heiligenblut, alpejskiej wiosKee z charakterystycznym kościółkiem figurującym na każdej fotografii z tego rejonu Austrii.

Dżem w Dolomitach

Poniedziałek oznaczał eskapadę w Dolomity. O poranq opuściliśmy Austrię, by płynnie wjechać do Włoch. Mijaliśmy miejscowości takie jak Toblach, popularny kurort narciarsKee Cortina d’Ampezzo czy Bolzano, a wszystko po to, by dotrzeć do Arabby. Z przełęczy Sass Pordoi roztaczały się cudowne widoKee. Marmoloda, najwyższy szczyt Dolomitów, spowita była gęstą mgłą. Jednak górska wspinaczka miała swój sens i na pewno przekonała malkontentów. Piękne górskie krajobrazy ukazały się naszym oczom i nawet największym pesymistom przytkały usta. Geologia jak na dłoni, więc był rzecz jasna interesujący wykład o budowie geologicznej Dolomitów, geologii naftowej tego rejonu, strukturach rafowych. Nie mogło zabraknąć wątku turystyKee narciarskiej. Dokoła masywu Sella Ronda ciągnie się aż 40 km tras narciarskich o różnym stopniu trudności. Szaleństwo na białym puchu gwarantowane! Opalenizna gratis! Najlepiej skorzystać z opcji ski-passa Dolomit Super Ski, bo dzięKee niemu można jeździć praktycznie bez końca po wszystkich trasach masywu Sella Ronda.

Finezja włoskiej geologii

To, co zobaczyliśmy za oknem we wtorkowy poranek zaszokowało nas! Śnieg!? Na dwa trzy dni przed końcem maja! W końcu jesteśmy w górach, więc nie powinniśmy się niczemu dziwić. Po apetycznym śniadanku w hotelu odbyło się demokratyczne wybory, bowiem głosy „co dziś robić?” bardzo się różniły. Plan gry zachwiał się ze względu na załamanie pogody. Demokratyczną decyzją zrezygnowaliśmy z wycieczki do Wąwozu Butterloch zwanego „europejskim Grand Canyonem”. Rozsądek wziął górę nad geologiczno-turystcznymi pragnieniami. Koniec końców, wybraliśmy „wielopunktowy wariant”. Na początek Muzeum Geoparku Butterloch w miejscowości Alein i podziwianie skamieniałości. Następnie odsłonięcie geologiczne przy ruchliwej drodze i skryta w miasteczku Tesero geologiczna sensacja! Była nią granica P/T (perm/trias) dowodząca największego wymierania w dziejach Ziemi! Wtedy się wszystko zaczęło, a w zasadzie skończyło… DzięKee różnym odmianom konodontów możliwe było wyznaczenie przebiegu tej arcyważnej granicy. Ostatnim punktem programu były piramidy ziemne w Segonzano, sprytnie wymodelowane przez lodowiec na skutek ablacji deszczowej. Szczyty tych niezwykłych strzelistych form przypominających wieże czy piramidy wieńczą ogromne głazy porfirowe. Warto odwiedzić to miejsce skryte w głuszy gęstego lasu. Wieczorową porą dotarliśmy do uroczego miasteczka Trento, czyli do popularnego Trydentu. Od razu wybraliśmy się na spacer po mieście, bo nasze żołądKee głośno domagały się ratunku! PrzysmaKee prawdziwej włoskiej kuchni oznaczały raj dla podniebienia! Klimat włoskiego miasta wyjątkowo nam służył. Nic dziwnego, że mówi się, że życie rozkwita we Włoszech dopiero nocą…

Wenecja na palach

Kolejny dzień, kolejne przygody. Można powiedzieć, że plan dziś był w zasadzie jeden. Wprawdzie po bardzo długiej wędrówce dotarliśmy do miejsca, gdzie znajdują się tropy dinozaurów, obfotografowaliśmy „te wdzięczne” odcisKee, zastanawiając się nad czasami, w których tak ochoczo kicały po naszej planecie. Ale nie to było najważniejsze. Zdecydowanie bardziej liczyła się dla wszystkich… Wenecja. Niezwykłe miasto, w którym budynKee osadzone są na 2 milionach drewnianych pali. Pamiętam jak dziś, jakim szokiem były opłaty parkingowe w Wenecji – 340 Euro za autokar! Złoty interes, ale nie dla naszych portfeli… Jednak zwiedzanie miasta i dostrzeganie weneckiego fenomenu skutecznie pozwoliło nam zapomnieć o tej horendalnej kwocie. Rejs tramwajem wodnym po Canale Grande z przystanku Tronchetto pod przystań przy Placu św. Marka dostarczył miłych doznań i zaowocował wieloma fotografiami. Nie inaczej było na samym placu św. Marka, gdzie niezliczona ilość wszędobylskich gołębi mogła mydlić oczy i zapomnieć się, myśląc, że wciąż jesteśmy na krakowskim Rynku. Uderzające podobieństwo i jedyne jak dotąd. Pałac Dożów prezentował się nad wyraz okazale, a klimatyczny spacer uliczkami Wenecji to „coś” wspaniałego. W każdym wodnym zaułku gondole, stateczKee. Nawet taxi wodne czekają w pogotowiu na zgłoszenia. Zadowoleni, lecz niespełnieni, bo „było za krótko” popłynęliśmy do Tronchetto i stamtąd ze smutkiem pożegnaliśmy Wenecką Lagunę. Obraliśmy kurs na starożytną Akwileę, w tym miejscu rozpoczyna się Szlak Burszynowy.

Podziemna fascynacja

Z końcem maja opuściliśmy Włochy i pojechaliśmy do Słowenii, mijając po drodze Triest położony nad błękitnym Adriatykiem. Przystanek numer jeden to Skocjańska Jama. Sympatyczna pani przewodnik opowiadała poprawną angielszczyzną o jaskini, która w swym nieprzebranym pięknie sprawia, że chylimy czoła przed siłą i niedocenianą potęgą matki natury. Skocjańska Jama jest majestatyczna, składa się z dwóch komór o odmiennym charakterze. W pierwszej z nich podziwiać można bogatą szatę naciekową, począwszy od stalaktytów, stalagmitów, przez makarony, draperie, aż po kopuły czy misy. Druga komora jest swoistym podziemnym kanionem rzeki Reka (po słoweńsku mówi się reka Reka, takie nazwo-dublowanie ;) Szum rwącej rzeki, jej siła i formy, które przez długie lata tworzyła, czynią wizytę w Skocjańskiej Jamie nader niezwykłą! Po dwugodzinnym spacerze ponownie wsiadamy do wehikułu i przemierzamy drogi Słowenii, kierując się na Chorwację.

Potęga wody

Dzień Dziecka przyniósł miły prezent – wybieramy się na Jeziora Plitwickie, kolejny po Wenecji czy Skocjańskiej Jamie obiekt wpisany na listę UNESCO. Tutaj dech w piersiach zamiera, gdy patrzymy na turkusowe jeziora, na kaskady, na różnej wielkości wodospady, na skały. Jednym słowem – poezja! To raj na Ziemi, w którym można się bezgranicznie zakochać. Świadomie obieramy wariant C, czyli trasę zajmującą 4 godziny wędrówKee, w tym rejs statkiem po największym Jeziorze Kozjan oraz powrót samochodową kolejką do punktu wyjścia. Teraz czeka nas długa podróż, bo z Chorwacji kierujemy się nad Balaton, gdzie spotyka nas kolejna niespodzianka z racji Dnia Dziecka. Przywitano nas wyśmienitą regionalną kolacją z lampką wina w prawdziwej węgierskiej restauracji.

U Madziarów

Wszystko ma swój kres, nasze wojaże po Europie niestety też… Ostatniego dnia multinarodowych eskapad jedziemy przetestować „węgierskie Pamukkale”. Stanęliśmy jak wryci. Widok wielkiego placu budowy rozczarował nas, a w stworzonym na potrzebę chwili baseniku „gotują się” sami bladzi Węgrzy. No takim akcentem to na pewno nie zakończymy nasze europejskiego tournee! Zatem to jeszcze nie finisz naszych wojaży! Testowanie oficjalnie kończy podziwianie bazaltowych law poduszkowych w miejscowości Szarvasko. To swoisty fenomen w geologicznej skali - to dno dawnego oceanu położone w górach! Takie przewrotne sytuacje obecne są w przyrodzie. Pozytywnie zaskoczeni, opuszczamy Węgry, by szybko „połknąć” Słowację i wraz z przekroczeniem granicy w Chyżnem od razu poczuć, czym są „polskie drogi” i płatne toalety na stacjach benzynowych… Polska rzeczywistość brutalnie wita nas.

Eskapada pod hasłem Tour de Europe była naprawdę niezwykłym czasem i wyjątkowo miłym przeżyciem! Swoista kondensacja przygód i maksymalizacja przyjemności! Te 8 dni w 7 państwach pozostawiło niezatarte wspomnienia, a chwile utrwalone na tysiącach zdjęć na pewno szybko nie przeminą… bo papier wszystko potwierdzi!

Copyright by Keenya

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Testujemy Wdzydze Kiszewski

News image

 Kaszubska tradycja jest tak frapująca i interesująca, że wręcz obligatoryjny! musi być „haust etnografii” we Wdzydzach Kiszewskich ;) Zachłyśniesz się tutaj nie jeden raz! Ale na pewno nie będziesz miał ...

Londyńskie Trio Muzealne

News image

 Są takie muzea, które naprawdę warto odwiedzić. Do kanonu tych „obowiązków muzealnych” śmiało można zaliczyć trzy londyńskie muzea zlokalizowane jedno obok drugiego, czyli Natural History Museum, Science Museum i Victoria ...

ProKanadyjskie Impresje

News image

Coś czuję, że z polskiego lądu coraz bardziej ciągnie mnie za wielką wodę! Mega pozytywne wspomnienia z tripów do Kanady przewijają się przez mą głowę. Suną niczym bia...

Warmia i Mazury

News image

 

Szus w Kluszkowcach

News image

Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach to Mekka dla narciarzy i snowboardzistów podążających na szusowanie w Pieniny. Przetestowaliśmy i stwierdziliśmy, że warto! Tylko wstrzelcie się w taki termin, gdy tłumy będą mniejsze. S...

Randka z Big Benem

News image

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3