| T-podsumowania A.D. 2010 |
Gdy wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok wystrojony w Siedmiomilowe Buty, przyodziany w Różnobarwny Pióropusz Wydarzeń, udekorowany Kapeluszem Pełnym Atrakcji, to niewątpliwy znak, że nadchodzi pora na T-podsumowania! ;) A.D. 2010 chyli się q końcowi, więc najwyższy czas dokonać Testerskiego Bilansu minionych 365 dni! Zaczynamy zatem co-roczne Testerskie Tournee po Kalendarzu. Po-Sylwestrowy styczeńT-wskok w 2010 rok odbył się po drugiej stronie Wisły w arcydoborowym towarzystwie. Niby Powolnym, a jednak Szybkim Krokiem znaleźliśmy się u progu Nowego Roku. Potem nastąpiło to, co nastąpić musiało - prawdziwe testowanie i świata plądrowanie! Czyli to, co TygrysKee lubią najbardziej. Zimowe testy Nissana Navary celem przetestowania, jak „Bóbr” z napędem 4x4 radzi sobie w śnieżnych warunkach. Zacięte bitwy na śnieżKee. PrzejażdżKee na sankach i workach z ambitnych pagórków wyzwalające w dorosłej duszy radość małego dziecka. Bezmiar beztrosKee, ale pierwszy poniedziałek stycznia oznaczał powrót do Krakowskich Realiów i zaczął się zawodowy kołowrotek przeplatany wydarzeniami natury różnej – znajomościowej, meetingowej, rozjazdowej, degustacyjnej, konsumpcyjnej, zakupowej, kulturalnej, intelektualnej nawet ;) a przede wszystkim Natury Testerskiej! Zagraliśmy wspólnie z WOŚP i Jurkiem Owsiakiem na krakowskim Rynku, ukulturalniliśmy się duchowo-kinowo i duchowo-galeriowo w Muzeum Czartoryskich i to tuż przed jego „remontowym zamknięciem”. A w połowie stycznia udało się wyskoczyć w zaśnieżone Tatry i u stóp „śpiącego Rycerza” zakosztować nieznanych PRL-owskich czasów w lokalu „Europejska” na Krupówkach oraz przetestować kaszo-menu w nowo otwartej restauracji Dobra Kasza Nasza w Zakopcu. Szusowanie na nartach i snowboardowy slalom w skrzącym się od słońca śniegu dotlenił mój organizm niebotycznie i ułatwił wskok w intensywny obowiązkowy tydzień. Dawkę świeżego powietrza zagwarantował też niedzielny hiking na herbatkę popijaną na 1333m n.p.m. – coby zyskać energię na nowy week zawodowy. Kolejne sobotnie testowanie prędkości na gokartach, włoskiej kuchni w centrum Lublina, amerykańskiego kina w galeriowej otoczce się udało, ale niedzielny kulig z uwagi na tęgi mróz -20 stopni „nie wypalił”. Następno-sobotnie testy kuchni i nowych zaaranżowanych designersko wnętrz oraz wielkiego zewnętrznego grilla własnej konstrukcji podczas niedzielnego kuligu i już luty się zaczął… Lutowy chilloutowy czasA ja zachorowałam i testy musiałam chwilowo zawiesić. Ale gdy do pełni zdrowia powróciłam, mój T-żywioł zdominował codzienność. Zima w pełni i w klimatycznym Krakowie, i w magnetycznym Sandomierzu, i na kolejnym kuligu, bo cooligi są cool. A na Roztoczu uskutecznialiśmy zimowe testowanie pączków w Tłusty Czwartek. Bilardo-testy, foto-plądrowanie, książek-połykanie, kuchenne-testowanie, groto-solenie, aqua-parkowanie, sił-pozyskiwanie – tak płynął lutowy czas. Dj’owanie Noviki w Błędnym Kole wyprowadziło z błędu wszystkich wątpiących w jej umiejętności. Chillout pozwala też osiągnąć fenomenalna muzyka z radia ChilliZet i najlepsza na świecie pizza w pewnym lokalu na lubelskiej ziemi. Chłonąc fotKee z Dubaju, dumałam nad kolejnymi tripami i udałam się na niedzielny off-road Navarą po błotnisto-śnieżnej okolicy. Pierwsze Urodziny TestersówKoncert w Lizard King’u zainaugurował marcowe 31 dni. Muzyczny klimat utrzymywał się w dalszym ciągu i to za sprawą nowo-testowanego sprzętu – mini wieża o makro możliwościach i wszystkomająca Manta. Zimowa sobotnia sceneria Ojcowskiego Parku Narodowego teleportowała nas na niedzielny Oldtimer Bazar do Katowic. Dużo staroci i inspiracji dla miłośników motocykli i nie tylko. Kobieco-Testerskiego Dnia, czyli 8 marca 2010 roku świętowałyśmy z Betinką Pierwsze Urodziny Testersów ;) Z pudłem prezentów ciężko było dotrzeć do czterech kątów, ale się udało. Teatralny „Seks nocy letniej” skończył się nie-winnymi babskimi testami różowego wina w grodzie Kraka, które koniec końców doprowadziły do słodkich ciacho-testów w Kielcowie na Sienkiewce. A że naszła mnie chęć na placKee ziemniaczane, to skoczyłam na gastro-testy do… Zakopanego. I zostałam tam już na słoneczno-śnieżne szusowanie na dwóch deskach. Wygrzewanie w termach w Bukowinie i nie jedna iście góralska biesiada też musiały być przetestowane przez Testerską Duszę Mą. Z opaloną wiosennymi promieniami twarzą powróciłam do Krakowa i „sekundę po” przybyciu wyruszyłam znów w trasę - udałam się do Ossy w mazowieckim, a stamtąd już na słoneczną Warmię i Mazury. Najpierw mały Olsztynek, potem duży Olsztyn, następnie nadjeziorne Mrągowo, Mikołajki, Giżycko, Kętrzyn, etc. Takie oto wspomnienie zeszłorocznego jachtowego chilloutu na Mazurach. Folkloru zasmakowaliśmy z Kamem na Kurpiach w miejscowości Łyse podczas Niedzieli Palmowej oraz na sielskim Podlasiu. Regionalna apetyczność! Nieszablonowe odkrycia… na nowoŚwiąteczny początek kwietnia przeistoczył się szybko w dynamiczny dalszy ciąg miesiąca wzbogacony kolejnymi testami. Mnogość turystycznych atrakcji zagwarantowały Targi Voyager w Kielcach pełne turystycznych prospektów, materiałów, atrakcji. W połowie miesiąca nastąpiło rodzinne roz-weselenie, pierwsze w tym sezonie. Roz-rolkowanie również pierwsze, miało miejsce. Inne aktywności też zainaugurowane i potem już powtarzane permanentnie. I tak oto wciąż kręciłam się w Wirze Zdynaminizowanych Testerskich Wydarzeń. Postanowiłam też odkryć Kraków na nowo, tak nieszablonowo. Wybraliśmy się z Kamem do Alwerni i na zamek w Lipowcu, a już w babskim gronie testowałyśmy wokalne umiejętności Bajora w Teatrze Słowackiego oraz kinematografię na najwyższym poziomie. Od Beskidu Niskiego po MaderęOstatni dzień kwietnia zabrał nas z Kamem w rejony Beskidu Niskiego. Zaczęliśmy long weekendowe T-wojażowanie od Gorlic i okolic, a potem już tylko niesamowita Łemkowszczyzna i uzdrowiskowa Wysowa, niekonwencjonalny hiking na Jawor oraz niespodziewane zejście z lawiną błota z Kornutów. Opuściliśmy Polskę celem przetestowania północnej prosąsiedzkiej Słowacji – zaczęliśmy od UNESCO-wego Bardejova, by przez Starą Lubovną, Keżmarok i Poprad dotrzeć do ojczyzny od strony samiuśkich Tater. Kolejny europejsKee TestersKee Trip odbył się na portugalską wyspę Maderę wynurzoną z błękitu Atlantyku, by móc ją przemierzać wszerz i wzdłuż – od Bliskiego Wschodu po Dziki Zachód Madery. Off-roadowa przygoda jeepem połączona z plądrowaniem stolicy będącej wizytówką wyspy okazała się owocna i apetyczna jak i wszelkie smakołyKee sławiące Maderę. Tradycyjna biesiada Trzech Króli w maju odbyć się musiała i się udała, a po niej nastąpił już obowiązkowy powrót do reality. Testerskie Artykuły nabierały tempa, klawiatura aż gotowała się od napływających liter, a T-pomysły kłębiły się w głowie. Powróciłam do czasów dzieciństwa i znów zaczęłam wędkować i złote rybKee wyciągać, zaczęłam nawet beztrosko biegać po łące jak te radosne zające. Aż tu nagle i niepodziewanie… złamałam nogę… na gokartach i zostałam skutecznie uziemiona ;( Gipso-czas…wstrzymał nasWraz ze złamaną dolną kończyną i gipso-designem wiele się zmieniło... Wszelkiej maści testy zostały brutalnie wstrzymane. Testowałam jedynie chodzenie o dwóch kulach i poruszanie się na wózku… Kanadyjsko-polscy towarzysze ubarwiali me przymusowe zniewolenie, podobnie jak wszystkie rozgrywKee MŚ w piłce nożnej w RPA. Nauczyłam się patrzeć na gwiazdy nocą, rozpoznawać je i chwytać z locie te spadające. Pokonywałam inne gwiazdy w grze Fifa na konsoli PSP. Rozczytywałam się też namiętnie. Rozpisywałam owocnie. Stałam się płodna… literacko ;) Nawet „popełniłam” artykuł do gazety turystycznej Magazyn Świat Podróże Kultura – najpierw o Maderze słów kilka w eter puściłam (wpiszcie w dolnej kratce PDFa liczbę 19), później rozpisałam się tak zupełnie nie-winnie o trunkach na Podkarpaciu (wpiszcie w dolnej kratce PDFa liczbę 24). Dalej testowałam świat, ale w nieco inny sposób niż dotychczas, ale też było inspirująco. Bo zawsze trzeba szukać pozytywów! Nawet jak coś twardo stoi nam na drodze! Fala upałów opanowuje gipsZ początkiem lipca zostałam zaplombowana w kolejny, nowy gustowny „biały kozak”. New gips był konieczny, bo ma prawa noga nie była tak chętna na powrót do pełnej sprawności. Czas leczy rany… I ja potrzebowałam tego leczniczego czasu dość dużo. Są wakacje, fala upałów i okres urlopowych rozjazdów zdominował świat, a ja dalej i wciąż mogę sobie nucić pod nosem, że jestem Gipsy King. Ale nigdy nie wolno się poddawać, w żadnej sytuacji! Trzeba patrzeć na pozytywną stronę rzeczywistości, a nie skupiać się na negatywach. Negatywy dobre są tylko w fotografii. A że dla chcącego nie ma nic trudnego, to udało mi się nawet dostać o dwóch kulach do Radia Kraków i opowiedzieć o swej Crazy Testerskiej Pasji, bo przecież nie ma rzeczy niemożliwych. W gipsie też „coś” testowałam. Najlepiej wychodziło mi… nie-jedzenie. Chociaż jak już musiałam coś konsumować, to najbardziej smakowały mi malinKee – hit wakacyjnego sezonu. Reszta jedzenia po prostu nie musiała istnieć. Oczywiście dalej i wciąż testowałam świat, ale w nieco inny sposób niż dotychczas, ale też było inspirująco i owocnie! Prześledźcie portal, by odkryć T-szczegóły. Zajrzyjcie też na brytyjsKee portal Qype – tam wywiad z Testersami, kolejny owoc mej gipso-płodności. (http://pl.blog.qype.com/) Gipso-oswobodzenieI nareszcie nastał WielKee Dzień. Oswobodzona z gipsu zostałam! Wakacji półmetek, a ja dopiero, wreszcie, nareszcie mogłam zrzucić „białego kozaka” i mogłam na nowo uczyć się chodzić o dwóch nogach… Co za radość! Testuję powrót do sprawności po dwóch miesiącach uziemienia. Testy na całego! Testy jedzeniowe, rozsmakowałam się! Testy spacerowe, ale takie symboliczne dreptanie. Testy zakupowe, różniste. Testy delikatnie wędrówkowe i wytęsknieniowo-podróżowe. Wreszcie wojaże mogę testować! Wybraliśmy się z Kamem do Niemiec do rowerowego Oldenburga oraz do kurortowego Bad Zwischenahn, innego nieco niż lokalna patriotyczna Palma de Kraśnik. A Jarmark Jagielloński w Lublinie pozwolił zakosztować (bardzo) dawnych czasów, pokazał świat dawniej i dziś, a krakowsKee Rynek uprzytomnił przed-gipsową rzeczywistość. Testowanie nabierało tempa – najpierw Tyskie Browary Książęce, potem nie-winne degustacje wina na Podkarpaciu w Jaśle i Krośnie zakończone Małopolskim Festiwalem Smaków i przygotowaniem Pizzy w skali Makro na największej łące w Europie, czyli na krakowskich Błoniach. I rekord Guinnessa padł! Wrześniowy LondynDzieciaKee ruszyły do szkoły wraz z 1-szym września, a ja zaczęłam namierzać Testerskie Możliwości Urlopowe, delektując się (w międzyczasie) koncertem Ryszarda Rynkowskiego w kraśnickim amfiteatrze. I namierzyłam – lecimy z Sańką do Londynu, nie tylko na zakupy, a przede wszystkim na zwiedzanie i testowanie brytyjskiej stolicy, podziwianej nie tylko z poziomu londyńskich ulic, ale też z wysokości – view from London Eye. Po powrocie z Wysp na Balicach namierzyła mnie… telewizyjna Dwójka. Oko w oko z kamerą, twarzą w twarz z mikrofonem. I felieton do programu zmontowany został. Pełne zaskoczenie! A wszystko to, byśmy wybrały się z Betinką do TVP2 i w ramach programu „Opowiedz nam swoją historię” rzekły słów kilka o Testersach, Tripowaniu, Testowaniu i Trójstykach. Testersi zaczynają się pokazywać medialnie – nowy test! Kolejne dzionKee lecą, więc pora na kolejne T-pomysły. Z zapałem testowaliśmy z Kamem i Betinką krakowskie lokale ujęte na naszej bogatej T-liście. A potem trochę zmieniliśmy region ojczyzny, bo „sielsko-anielskie i panieńsko-kawalerskie” testy na Lubelszczyźnie trwać miały w najlepsze i trwały. W Ossie na koniec miesiąca znów powiało majową przed-gipsową Maderą i tak oto dobiłam do brzegu października. Wytęskniony urlop…Viva Italia!Weselnym krokiem inaugurujemy z Kamem październik. Roztańczona i radosna dusza otwiera Ostatni Kwartał Testerskich Przygód. Kanadyjskim słowem i obrazem inauguruję też co-poniedziałkowe slajdowiska w Ptaśku. Włoską lekturą czysto-teoretyczną inauguruję też włosKee urlop w praktycznym wydaniu. Wyfruwamy z Kamem z grodu Kraka do klimatycznego Bergamo i testujemy modny Mediolan. Chwila nie mija i po weekendowym jezioro-plądrowaniu uciekamy z Kamem do portowej Genui i czekoladowego Turynu, a po powrocie na nowo rozsmakowujemy się w urokach Krakowa. Ciao Italia! Viva Polonia! I’m back 2Poland i znów testuję i tripuję. Meeting z Pawlikowską podczas Travenaliów na UJ-cie i niekończące się Testerskie Spotkania, te małe i te duże. I ponowne zaproszenie do radia, tym razem do stolicy – Czwórka Polskie Radio i Testerskie Trójstykowe Działania Ojczyźniane. Oraz niesamowite komunikacyjne figle obnażające polskie realia... Co dalej? Ano Testerskie Weekendowe Plądrowanie Krakowa i Lubelszczyzny nabiera tempa. W kręgu zainteresowań pozostają też rzecz jasna uzdrowiskowy Nałęczów, uduchowione artystycznie Puławy i kultowy Kazimierz Dolny, czyli LubelsKee Trójkąt BermudzKee. Specjalnie patriotyczne wojaże uskuteczniamy, bo cudze chwalicie, a swego nie znacie. Listopadowe wędrówKeeDotychczas, dwa lata z rzędu Testerskie Syjamskie Urodziny świętowałyśmy z Betinką i całą ekipą w Wierchomli nieopodal Piwnicznej. W tym roku postanowiłyśmy zmienić nieco ten Urodzinowy T-program. Zakotwiczyliśmy się gromadnie w drewnianej willi Oberża Sąsiadów w Kościelisku i tam fetowaliśmy w najlepsze upływ kolejnych wiosen. Hiking, termy, sauna, kulinaria, karaoke i oczywiście biesiada na całego! Tak spłynął pierwszy weekend listopada, a chwilkę później mamy long weekend, więc pora na dłuższe espady. Toteż uciekamy z Kamem od Przedszkola do Opola i do Wrocławia, by szukać 174 Krasnoludków. Maluchy kryją się dosłownie wszędzie. Degustujemy też lecznicze wody uzdrowiskowych kurortów Kotliny Kłodzkiej, gramy melodyjnie na instrumentach różnistych. Zdobywamy Szczeliniec Wielki i schodząc na ziemię, weryfikujemy rzeczywistość polsko-czeską, zamykając beztroskę niedzielnym wieczorem. Z poniedziałku ruszam again do Ptaśka na krakowsKee Kazimierz, by tym razem snuć foto-opowieści o Maderze, a pod koniec tygodnia udaję się do Radia Kraków, by dyskutować na antenie o intuicji w podróży. Lublinowy weekend wiele twarzy ma, krakowska rzeczywistość to kolejne szkolenia i spotkania. Ale oba te światy spotykają się w Andrzejkowy Weekend i testujemy gromadnie ich wzajemne przenikanie się. ZimowanieŚnieg prószy, mróz trzyma, więc nie sposób nie skusić się na kulig i apetyczne przysmaKee prosto z grilla. Mniami! Przecież kalorie spali się podczas odśnieżania. Jak zawsze, tygodniową kolorową prozę zawodową przeplatają różnobarwne wrażenia weekendowe. I tak oto ramię w ramię z Mikołajem wkraczam w świat niespodzianek i prezentów. Intensyfikacja T-działań i T-spotkań zbiera pozytywne żniwo. Kursuję w zimowych warunkach między Krakowem, Kielcami, Ossą a Kraśnikiem. Łykam kilometry i testuję biały świat – szadź, mróz, śnieg, a nawet odwilż i błoto pośniegowe. Szukam pługów na trasach, ale próżno ich szukać. Z wiarą w sukces szukam oczywiście Gwiazdora. Rozglądam się za nim to tu, to tam. I znajduję jegomościa z długą brodą i workiem pełnym giftów. Ostatnia dekada grudnia i świąteczny zawrót głowy opanowuje Wszechświat! End of obowiązKee! Start of relax! Sjesta w domowych kątach, w kręgu nowych wydarzeń, pośród niezliczonych przygód wprowadza w klimat Świąt. Świętujemy! A potem codzienne poświąteczne wędrówKee do Lublina i jesteśmy o krok od 2011 roku. Kilkadziesiąt godzin dzieli nas od następnego A.D. ;) Czy Sylwester macie już zaplanowany? Bo wiele czasu nie zostało... Szykujcie kreacje, trunKee, fajerwerKee i siły, bo zaraz ruszam/y radośnie widać New Year! Niech korKee szampana strzelają w gwiazdy! Najlepszości Kochani Testersi! DzięKee, że jesteście! Copyright by Keenya
|
(0 głos)












