| Słoneczna Warmia i Mazury |
Człowiek poddany fali aktualnych wydarzeń wcale nie czuje jak szybko płynie czas! Ale wspomnienia w głowie ciągle żywe są, więc siadam i piszę, że… przedświąteczny weekend był mocno turystyczny. W końcu trzeba było spalić trochę kalorii, by zrobić miejsce w T-żołądkach na pyszności testowane podczas rodzinnych spotkań przy wielkanocnym stole. Znów udało nam się zwiedzić „ładny kawałek” Polski. Marcowym T-łupem padły cztery przecudne ojczyste krainy – Warmia, Mazury, Kurpie i Podlasie ;) a na licznik Japończyka doskoczyło przeszło tysiąc słonecznych kilometrów. W krainie sadówOpuszczam malutką Ossę i gigantyczny hotel i kieruję się w stronę Grójca. Pierwsza większa miejscowość na mej trasie to Biała Rawska, która powitała mnie dość niefrasobliwie, bo poza nieco podniszczonymi kamienicami na niewielkim Rynku, mocno rzuciły mi się w oczy szyldy reklamowe z nietuzinkowymi hasłami, jak na przykład „ziarno z wora” (sprzedaż grochu, fasoli i innych strączkowych) czy „ciuchy z kufra” (tradycyjna „odzież używana” albo „szmatex”). Toteż zaczęłam rozmyślam nad marketingowymi zagadnieniami, nad ekonomicznymi, handlowymi, studenckimi wspomnieniami i logistycznie wciskałam pedał gazu, co by zdążyć na czas na umówione miejsce. Mijam ciekawy architektonicznie Pałac Chojnata – świetne miejsce na bankiety! mijam wiosKee i miasteczka wszelakie (Belsk Duży, a potem i Mały), mijam i wyprzedzam traktory i furmanKee, czasem nawet jakieś auto się znajdzie... Sielsko tu! ;) Nieustannie towarzyszą mi lasy, łąki, pola, a przede wszystkim… sady. Rejon ten to prawdziwe zagłębie sadownicze! Kraina „drzewkami owocowymi kwitnąca” ;) Docieram do Grójca i co? Grójec to miasteczko mocno sadownicze ;) Takie centralno-polskie zagłębie owocowe! Silnie promuje się tutaj gazetę „Jabłonka”, czyli pierwszą grójecką gazetę sadowniczo-informacyjną. Ale co ja tu będę o sadownictwie nawijać… ;) Co i jak, czyli po kolei…Nie ma czasu do stracenia! Zjawiam się w naszym Orlenowym meeting punkcie na umówionym kilometrze krajowej „siódemki”, napełniam bak Bąka, zabieram Kama i ruszamy na północ! Akcja KLT wystartowała! Kolejna Longweekendowa T-przygoda pisze scenariusz ;) Przemieszczamy się trasą, która uchodzi za „obwodnicę Warszawy” - rozpoczyna się Tirowe Pielgrzymowanie, któremu towarzyszą ciekawe dialogi na cb radiu. Mimo że Żyrardów ma McDonald’sa, to nas nie skusi swą amerykanizacjo-globalizacją. Bo ja mam aktualnie inne gastro-preferencje. Szukam zwyczajnego sklepu spożywczego, w którym można by zakupić jogurt pitny… Ale próżno namierzyć takowe miejsce. Przemierzane nocną porą Sochaczew i Płońsk nie realizują mojej jogurtowej zachcianKee. Daję za wygraną, bo apetyt mija. Celem nie jest przecież jogurt a Olsztynek. Następuje BPTP, czyli Błyskawiczna Priorytetyzacja Testerskich Planów ;) Więc teraz zostawiamy za sobą Mławę i Nidzicę z gustownie podświetlonym zamkiem krzyżackim na wzgórzu (proszę nie mylić z Niedzicą nad Jez. Czorsztyńskim). Po 3h30min jazdy pośród tirów i pod gwieździstym niebem dotarliśmy do celu, do naszego lokum w Olsztynku na ul. Sienkiewicza. T-Trylogię czas zacząć ;)Pomieszkiwanie na ul. Sienkiewicza w Olsztynku zobowiązuje! Wzorem mistrza Henryka będziemy pisać Trylogię, ale taką Turystyczną Testerską Trylogię, innymi słowy strworzymy T-Trylogię ;) W końcu czekają nas trzy dni wojażowania, więc będzie się działo! Startujemy od zwiedzania małego Olsztynka, a dokładniej od testu tutejszych jagodzianek, które podobno uchodzą za najlepsze w mieście! Potwierdzamy, prawda! Przekonaliśmy się o tym na własnym podniebieniu podczas słonecznej konsumpcji na ławeczce pod Ratuszem. Naszym testom przyglądał się Lew Tannenberski, którego pomnik zdobi od 1993 roku olsztynecki Rynek.
Miasto 11 jeziorBył mały Olsztynek, a teraz nadchodzi czas na duży Olsztyn ;) Zawsze chciałam się tu znaleźć i wreszcie się udało! Kolejny dowód na to, że marzenia się spełniają. Prędzej czy później, ale jednak! ;) Jako rasowy Testers i turysta z wykształcenia i zamiłowania, swe pierwsze kroki kieruję do IT. Obdarowana mapami, przewodnikami i prosperami rozpoczynam bardziej świadomą T-wędrówkę po Starym Mieście. W jego świat wkraczamy z Kamem przez jedyną ocalałą bramę miejską. To XIV-wieczną Wysoka Brama (zwana dawniej Górną Bramą), która jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Olsztyna. Odbijamy w prawo, bo rzuca nam się w oczy Dom „Gazety Olsztyńskiej” – do czasów II wojny światowej ostoja polskości na germanizowanej Warmii! Ceglasty budynek usytuowany przy Targu Rybnym mieści dziś oddział Muzeum Warmii i Mazur. Nieopodal stoi pomnik św. Jakuba, patrona Olsztyna. Dalej, po lewej ręce cudów więcej... Hip-hopowy squad Kaliber 44 nuci w najlepsze o naszych poczynaniach ;) Wracamy na ul. Prostą, skąd rozpościera się prawdziwa galeria mieszczańskich, secesyjnych i klasycystycznych kamieniczek z przełomu XIX i XX wieku. Każda inna, każda piękna! Dawny gotycki Stary Ratusz też prezentuje się okazale. Dziś jest już siedzibą Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej - zmieniają się czasy, a wraz z nimi przeznaczenie poszczególnych obiektów. Na pobliskich ławkach siedzą uśmiechnięci mieszkańcy i turyści. Jak tu się nie radować, skoro „serce roście”, patrząc na te kolorowe klimatyczne budynki, na kwiaty olsztyńskich kwiaciarek, na bezchmurne słoneczne piątkowe niebo. Bueno!
2xM jak MazuryNakręceni turystycznie ruszyliśmy do Mrągowa. Wprawdzie to nie pora na Piknik Country, ale każda okazja jest dobra, by przetestować miasto, a także odwiedzić słynny amfiteatr. Obowiązkowo zaliczamy spacer po molo i brukowanej promenadzie nad Jeziorem Czos. Listę zwiedzanych przez nas zabytków otwiera XIX-wieczny Ratusz (dziś mieści się w nim oddział Muzeum Warmii i Mazur), a dalej figurują na niej liczne kamienice mieszczańskie, doskonale oddające klimat mazurskiego miasteczka. Wartym obejrzenia jest budynek pierwszej mrągowskiej apteki - „Pod Orłem” pochodzącej z XIX wieku. Sylwetka orła wieńczącego elewację robi wrażenie. Budynki użyteczności publicznej też znajdują się na mrągowskiej liście „Places Worth to see”, ale my spoglądamy na nie w biegu i tylko z zewnątrz. Jest to na pewno neogotycki gmach sądu oraz budynek Urzędu Miejskiego wzniesiony w stylu neorenesansowym holenderskim. Tradycyjnie, jak to w każdym mieście, miasteczku czy wiosce, kluczowe miejsce zajmują obiekty sakralne. Grzechem byłoby nie wymienić tutaj trzech skupisk wyznaniowych miejscowej ludności – kościół ewangelicki z XVIII wieku, neogotycki kościół katolicki św. Wojciecha i cerkiew prawosławna. Gdyby była zima, a może inaczej – gdyby był jeszcze śnieg, to skorzystalibyśmy z wyciągu na Górze Czterech Wiatrów i poszusowali trochę. Ale marcowe słonko skutecznie rozpuściło biały dywan i o śmiganiu na nartach czy desce można tylko pomarzyć. Ale idzie ciepełko, więc znów ruszy się na Mazury na żagle i jachtowy chillout zakołysze się w mej głowie na nowo ;) Teraz jednak śmigamy do Mikołajek nim nas ciemność zastanie! Musimy namierzyć jakieś spanko, ale ciężko tu, poza sezonem o lokum na jedną noc… Nie dajemy za wygraną i w końcu namierzamy Gościniec pod Lipą z widokiem na zamarznięte Jez. Śniardwy. MazursKee gigant wciąż jeszcze skuty jest lodem! Aż się nie chce wierzyć, że największe polskie jezioro nie potrafi „przełamać lodów” i być „na fali”. Spacerujemy z Kamem po pustym porcie, cisza, spokój, nie-sezon, a mnie wciąż przypomina się sierpniowa ciepła noc, zachód słońca obserwowany z kei i to gwiaździste niebo spowite melodią śpiewanych szantów. Ale te chwile „zacumują” niebawem w Testerskiej Rzeczywistości, bo kapitan Bartek już werbuje załogę na następny rejs! A póki co Mapa T-przygód wzbogaca się o kolejne fantastyczne miejsca i doznania… Następne kilometry wskakują na licznik, następne minuty, godziny i dni spędzane są to „tu”, to „tam”. Teraz Warmia i Mazury, a potem? Przypływ nowych T-idei i tur-pomysłów jest nieunikniony. Bo co TygrysKee lubią najbardziej? Oczywiście wojaże! I w myśl tej zasady podążajmy! „Chwytając wiatr w żagle” ciągle „na fali” pozytywów płyńmy ;P Copyright by Keenya
|
- Jeepem w Madero-niez…
- Stolice obowiązkiem …
- Na (Dziki) Zachód Ma…
- Madera wynurzona z b…
- Odkryj Kraków na now…
(0 głos)











