| Napisany przez Kinga Gnaś-Sawczuk, z 07-11-2011 21:58 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
597  |
|
|
|
Polska ma wiele twarzy... Naprawdę wiele turystycznych oblicz kryje nasza ojczyzna ;) Rozsmakowani w tej pro-patriotycznej różnorodności postanowiliśmy nie ustawać w naszych tur-poszukiwaniach i nowych doznaniach. Dlatego w ostatni październikowy weekend zdecydowaliśmy się z Kamem na… Podlasie, bo tam naprawdę można poczuć sielsKee niczym niezmącony spokój, ciszę i wolność i odkręcić się z kołowrotka nawijających się na szpulę obowiązków! Poczyniliśmy TestersKee Skok na Białystok!
Drogę do Białegostoku oświetlały nam gwiazdy piątkowej nocy i światła naszego sympatycznego przyjacielskiego schronienia ;) Nocne Polaków rozmowy nie miałyby końca, gdybyśmy nie zorientowali się, że człowiek potrzebuje jednak kilku godzin snu do „sensownego” funkcjonowania. Udaliśmy się więc, acz niechętnie, w objęcia Morfeusza. A w sobotnie przedpołudnie po apetycznym śniadanq i dialogowej sjeście postanowiliśmy skrystalizować plan spontan działań i tak wybraliśmy się całą czwórką na błyskawiczne testowanie stolicy Podlasia. Pierwsze pytanie - od czego zaczynamy? A wyjątkowo jak dla nas, bo od standardów. Wizytówką miasta jest niewątpliwie Pałac Branickich nazywany „Wersalem Podlasia”, Wersalem Północy czy też Polskim Wersalem.
To jedna z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich epoki saskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. A obecnie mieści się tu siedziba Akademii Medycznej. Elegancka fasada późnobarokowej budowli zwraca uwagę każdego, kto choć raz był czy jest w Białymstoku. Do pałacu prowadzi brama Gryfa, strzeżona przez dwa kamienne posągi. Ciekawe wnętrza pełne zdobień i rozmaitych detali architektonicznych to dowód na bogactwo właścicieli, rodu Branickich. Aula Magna to najbardziej reprezentacyjna sala Akademii, to tu odbywają się najważniejsze wydarzenia z życia uczelni. A my mieliśmy swoje pięć minut przed wielkim lustrem, w którym odbija się główny hol pałacu rozświetlony przez naturalne światło wpływające do wnętrza z październikowej zaokiennej jesienni ;) Pospacerowaliśmy sobie po uczelniano-pałacowych zakątkach, zdreptaliśmy francuskie ogrody, przemierzyliśmy parkowe ścieżKee, pozbieraliśmy żołędzie i puszczaliśmy w niebo kolorowe liście tak jak latem dzieciaKee puszczają latawce.
Uduchowieni i odmłodzeni własną młodzieńczą inwencją pobiegliśmy skakać przez… parkowe fontanny. Przymrozków jeszcze nie ma, więc kurków w Białymstoku nie zakręcają. Rynkowanie Standardowym punktem na mapie miejskich wycieczek zawsze jest Rynek. Ruszamy i my na białostocKee Rynek w poszukiwaniu zabytkowego Ratusza i szeregu kamienic.
Najładniejsza zdaje się być pierzeja północna. Jednak w krajobrazie najbardziej wyróżnia się wielka opuszczona narożna kamienica chętnie odwiedzana przez… gołębie oraz stary (biały) i nowy (czerwony) kościół, czyli białostocka katedra. Nieopodal, na ulicy Lipowej stoi cerkiew katedralna św. Mikołaja Cudotwórcy. A kilka kilometrów dalej zlokalizowana jest największa świątynia prawosławna w Polsce, czyli cerkiew św. Ducha. Ma ok. 60 m wysokości, posiada 5 kopuł - największa centralna symbolizuje Chrystusa, a cztery mniejsze, otaczających Go czterech Ewangelistów. Cerkiew jest dwupoziomowa, na dole odprawia się Liturgię od poniedziałku do soboty w języku cerkiewnosłowiańskim, a w niedzielę w języku polskim. P.S. Podlasie słynie z prawosławnych świątyń – pójdźcie w nasze ślady i wybierzcie się na św. Górę Grabarkę za Siemiatyczami. Las krzyży robi niesamowite wrażenie na wyznawcach innych religii.
Pokazuje potęgę wiary, jaką demonstrują prawosławni. A wyznanie to ma wielu „zwolenników” na Podlasiu. Wielkie prawosławne krzyże stoją pośród malutkich krzyży z brzozowych gałązek. Zaimpregnowane drewniane krzyże kontrastują ze zmurszałymi krzyżami, które nadgryzł już ząb czasu. Metalowe krzyże widnieją pośród kolorowych krzyży przyozdobionych wiankami, wstążkami czy różańcami. Nie ma dwóch takich samych krzyży i dwóch takich samych intencji. Na Grabarkę pielgrzymują co roku wierni (tak jak katolicy na Jasną Górę) i zgodnie z tradycją okrążają górę i monastyr na kolanach, modląc się bardzo gorliwie. Wystawa zdjęć nieopodal klasztoru św. Marii i Marty „doglądana” przez siostry zakonne pokazuje jak wyglądają te uroczystości. A wracając do stolicy Podlasia, to Białystok może się poszczycić kilkoma turystycznymi szlakami tematycznymi, które już powstały albo właśnie są w fazie przygotowań. Są to Szlak architektury PRL, Szlak rodu Branickich, Szlak Dziedzictwa Żydowskiego czy Szlak białostockich fabrykantów. Na przykład część zabytków natury sakralnej została oznakowana na szlakach takich jak Szlak architektury drewnianej, Szlak białostockich świątyń i Szlak śladami błogosławionego księdza Michała Sopoćki. Ale mnie najbardziej zainspirował Szlak esperanto i wielu kultur oraz Szlak kulinarny, jednak zabrakło czasu na dogłębne poznanie tych białostockich tajemnic. Ale co się odwlecze, to… ;) Pora przetestować białostockie lokale nim będziemy musieli wracać na Lubelszczyznę. Koniec końców, chcąc nie chcąc, niespiesznie tak i radośnie zarazem wyciągamy Testerską Kotwicę zarzuconą w krainie, gdzie czas wolniej płynie, gdzie dzień i noc wydają się dłuższe, gdzie spokój to siła. Ahoj Podlasie sielskością spowite! Do następnego razu! ;) Copyright by Keenya
|