| Rzut oka na Londyn (part 2) |
Czasem mam wrażenie, że Me Testersko-Redaktorskie Opowieści mogłyby trwać w nieskończoność, że nawet sen przestaje mieć znaczenie, że wspomnienia kłębią się w głowie, że inspiracje nie dają zasnąć, że świat może się walić, a ja i tak będę testować, tripować, wariować. Naprawdę, warto być ponad wszystkim… i robić „swoje” z pasją i z pasji ;) Dlatego na pytanie „Co przyniesie kolejny T-dzień?” odpowiedź jest oczywista – ciąg dalszy zwiedzania i testowania. W londyńską niedzielę popatrzę na stolicę Brytyjczyków z góry, niemalże z chmur, bo zamknę się w kapsule London Eye… Realizuję dziś mój obsesyjny T-zamysł dostania się na wielKee turystyczny młyn. Celowo nazywam tak London Eye ze względu na „przemiał” turystów (10 tys. turystów rocznie) oraz kształt typowego diabelskiego młyna rodem z wesołego miasteczka. Chociaż kolejKee na „Londyńskie Oko” są gigantyczne, to nikną w oczach i uszczuplają budżet o przysłowiową stówkę, ale bardzo warto skusić się na taką tur-inwestycję! Bo podczas pobytu w kapsule oczy same wychodzą na wierzch…
Muzealne Trio Zeszłam na ziemię… Musiałam, a nie że chciałam. Wyszłam z kapsuły. Ruszyłam na dalsze testowanie. Na sam koniec zostawiłam sobie splądrowanie trzech londyńskich muzeów. Zaczynam od National History Museum (Muzeum Historii Naturalnej), gdzie wita mnie kilkunastometrowej wielkości szkielet słynnego diplodoka. To dopiero przedsmak tego, czego mogą doświadczy fani ery dinozaurów. Elektryczne sterowane gady, szkielety, prezentacje – wszystko w jednym. Jednak ja dużo szybciej poddaję się geologicznym fascynacjom za sprawą mineralogii. Oko me cieszą nie tylko diamenty, brylanty czy szmaragdy, ale też minerały, o których nigdy wcześniej nie słyszałam na studiach na AGHu. Ewolucja i Karol Darwin też mają tutaj swoje pięć minut. Pochodzenie gatunków zwierząt i roślin, metamorfozy człowieka, funkcjonowanie Ziemi - wszystko jest!
Zakup kontrolowany Jednak wszystko, co dobre szybko się kończy, nawet aktualne testowanie. Trzy dni intensywnie zaplanowanego tripowania zamknęłam na klucz beztroskiego działania z początkiem nowego tygodnia. W poniedziałek, na koniec Testerskiego Londyńskiego Tournee, oddałyśmy się z Sańką manii shoppingu…
Medialna nagonka na lotniskuLot przeleciał. Dwie umuzykalniono-gazetowe godzinKee w powietrzu strzeliły jak z bicza. Lądujemy na Balicach przed czasem, wszystko ładnie, pięknie, pogoda dopisuje, humory też, a że siedzimy z przodu, to szybko wydostajemy się z samolotu, odprawiamy się u wszech-stróżów, okazując dowód i mordKee swe, wychodzimy z hali Przylotów, aż tu nagle światło kamery bije po oczach… Medialna nagonka? Na kogo? Czemu? Co się stało? Ekipa szuka nas… Testersów… Wywiad TestersKee, opowieści o podróżach, pasji, sposobie na życie, planach, pomysłach… Energicznie i entuzjastycznie. Spontanicznie i z nutką pozytywów w tle. Marzenka wita nas dwie i też ląduje w kamerze. Zaskakujące powitanie w ojczyźnie i pożegnanie z Londynem ;) Masa atrakcji w cztery dni kondensacji! P.S. Koniec końców, przyznam to, Londyn zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Londyn to dla mnie przemieszanie stylów. Ekscentryczna mieszanka starego i nowego. Mozaika enklaw, która zdaje się mieć swój niepowtarzalny charakter i osobowość. Układanka, w której kamień miesza się ze szkłem, Tamiza z chmurami. Puzzle, gdzie ludzie o różnych kolorach skóry funkcjonują jako jedno. Gdzie świat jest dla Ciebie, a nie Ty jesteś dla świata… Copyright by Keenya
|
(0 głos)











