Home Relacje Roztocze o smaku pączków
Roztocze o smaku pączków
Napisany przez Kinga Gnaś, z 15-02-2010 20:13
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 1488    
Ulubione 38

Dzień wolny od codziennych obowiązków natury zawodowo-prywatnej to w mym słowniku „dzień pełen podróży i testów”! Życzę i Wam, byście myśleli tymi samymi kategoriami, bo wojaże dają niesamowitą wolność, ogromną niezależność i wpuszczają tyle pozytywnej energii w serducho! Podczas każdego testerskiego tripowania aż kipię od nadmiaru endorfin! Poziom adrenaliny też niebezpiecznie wzrasta! A gdzie tym razem mnie pognało w te mrozy i o czym Wam chcę opowiedzieć? Otóż wykorzystałam lutową obecność w rodzinnych stronach i postanowiłam zawitać na Roztocze w tę prawdziwą śnieżnobiałą zimę A.D. 2010! ;)

Oczywiście nie sama i nie małym japońskim wehikułem, lecz z Kamem i naszym gigantycznych rozmiarów Japończykiem z jakże przydatnym napędem 4x4. Bestia potrafi przecierać się przez bezdroża i dotrzeć tam, gdzie innym czterokołowcom nie jest dane nawet doturlać się… „Normalne” autka prędzej zakopią się w krainie białego puchu niż osiągną drogowy cel. A teraz już do rzeczy! ;) Po śniadanq wyruszyliśmy z sympatycznie od-śnieżonego LKR, specjalnie piszę od-śnieżonego, bo ulice Kraśnika nieustannie sprzątane są przez służby porządkowe występujące w odblaskowych kubraczkach z napisem „Czyste Miasto”. Szlachetna inicjatywa, której można tylko pozazdrościć… i skopiować ;) Warto podążać za kraśnickim „bezśnieżnym” przykładem! Z Kraśnika kierujemy się do Janowa Lubelskiego, zmieniając tablice rejestracyjne na LJA. Teraz chwila na małą dygresję ;) Dla miłośników szusowania na nartach i desce dobrą nowinę mam! Nieopodal Kraśnika i Janowa znajdują się trzy ciekawe stoki – Sulów, Batorz i Chrzanów. Polecam je przetestować! ;)

Za-sypanie ;)

Jedziemy dalej i wraz z kolejnymi kilometrami przychodzą mi do głowy różne myśli… Jedną z nich chętnie się z Wami podzielę. Z lekkim niedowierzaniem stwierdzam, że moja Lubelszczyzna jest bardziej zaśnieżona niż Małopolska. Meteorolodzy mają rację, mówiąc, że im dalej na północ, tym (ostatnio) jest więcej śniegu. Zupełnie wbrew prawo natury, bo przecież to w górach powinno być bardziej biało. Niewzruszeni tą anormalną sytuacją pogodową pędzimy dalej, kontrolując na cb radiu sytuację drogową. Asfalt jest miejscami czarny, a miejscami biały, bo wiatr nawiewa śnieg z okolicznych pól. Biały puch przemieszcza się w poprzek ulic, ucieka z jednego pola na drugie, od sąsiada do sąsiada, zwężając tym samym nasze piękne i jakże równe polskie drogi tylko! do jednego pasa! O zgrozo, tak, tak, jednego pasa i to w obu kierunkach… Załamka! Ale narzekania nic tu nie pomogą, drogowcy są bezradni wobec takich ekscesów pogodowych. Nie rezygnujemy ze swych pierwotnych postanowień i dzielnie podążamy dalej przed siebie! Mijamy miejscowość Dzwola. I kolejna myśl kołacze się w głowie mej. Moje neurony mają dziś pracowity dzień mimo że w kalendarzu spraw zaznaczyłam wyraźnie „wolne”! ;P A propos miejscowości Dzwola, to już mówię, co powiedzieć chciałam ;) Wiele turniejów wojewódzkich i powiatowych w tenisa stołowego się tutaj odbyło, odbywa i odbywać będzie. A co najważniejsze, nasze rodzinne Dzierzkowice też są prężnie działającym ośrodkiem w tym całym ping-pongowym światku ;) Duma lokalna rozrywa nasze serca? Nie, bez przesady. Ale radość jest, i owszem. A od kiedy pamiętam, ściągały do nas tłumy zawodników zmagających się o nobliwe tytuły Mistrza Województwa czy Mistrza Powiatu. Piłeczka błyskawicznie przeskakiwała z jednej strony stołu na drugą, rakietKee śmigały w powietrzu, set gonił set. Sama kiedyś trenowałam „pingla” ;) To były czasy! Ach, te zawody, treningi, zdrowa rywalizacja... To było życie ;) I na koniec jeszcze jedna sportowa nowina - „ping-pongowe lubelskie Ich Troje” dopełnia Łucka koło Lubartowa, która też jest swoistą Mekką dla tenisistów.

Pączko-testy czas start!

Spaliliśmy wirtualnie trochę kalorii, pora więc na pierwszy Tłusto-Czwartkowy Pączko-Test ;D

Na drugie śniadanie obieramy z Kamem miasteczko Frampol. W tutejszych Delikatesach na Rynku nie było już pączków, ale miła pani ekspedientka wskazała nam drogę do innego, sprawdzonego i dobrze zaopatrzonego „pączkowego miejsca”, do spożywczaka za fryzjerem. I udało się! Mamy je! Zakupiliśmy aż sztuk dwie ;P Najpierw przetestowaliśmy pączKee „od Gałka” (tutejszy frampolsKee jegomość zaopatrujący lokalne sklepy), które niby miały mieć więcej nadzienia, ale nie powiedziałabym, że faktycznie zostały „naszprycowane” większą ilością marmolady. W smaku dobre, lukier też apetyczny, masa zgodna z unijnymi standardami ;D Drugi pączek to już allochton, bo przetransportowany z Biłgoraja i wyprodukowany w tamtejszej spółdzielni spożywczej. Wywiad środowiskowy o miejscu pochodzenia testowanych pączków przeprowadziliśmy dogłębnie! Wszystkie parametry trzeba poddać analizie. Efekt smako-kontroli? Ten biłgorajsKee pączek ma bardziej zbite ciasto, inny lukier, jakby słodszy, ale też mało „środka”. Jakieś bardzo małe igły mają do „wstrzykiwania pączkowego wypełniacza”. Może w innych miejscach będą bogatsze wewnętrznie pączKee? Zobaczymy! Póki co w świecie soków Cappy, energetycznego Tigera i niezdrowej na dziecięce zęby Coca-Coli „odrdzewiacza” ruszamy dalej. Na radiu słychać mobili, którzy coraz bardziej zaciągają. Prawdziwym Wschodem powiało w eterze;) ale do granicy przecież jeszcze daleko. Ale klimatycznie jest!

Koszmarna drogowa kondycja

WarunKee pogodowe każą nam jechać główną drogą. No dobra, to innym razem skorzystamy z malowniczego skrótu na Hedwiżyn, który i tak doprowadziłby nas do Zwierzyńca. Dziury w drogach nie zachęcają do jazdy w kierunku Biłgoraja. Uskuteczniamy slalom gigant między owymi dziurami, ironizując w duszy „niech żyją równe polskie drogi”. Infrastruktura drogowa to u nas na wysokim poziomie nie stoi… Wcale nie dziwią nas komentarze, jakie słychać na cb. Momentami „cenzuralne” to one nie są! Ale oddają całą prawdę o kondycji naszych dróg (chciałam napisać ”i autostrad”, ale w porę się zreflektowałam, bo tak mało mamy ich w Polsce…).

U celu

Przejeżdżamy przez Biłgoraj – stolicę meblowej firmy Black Red White. Mijamy kolejną wizytówkę miasta – fabrykę firmy Ambra (nie tę „od butów”, lecz tę od szampana Dorato ;) Notabene należała ona kiedyś do samego posła Palikota, w czasach jak jeszcze posłem nie był. Zimowy pejzaż zdominowała tutaj kraina lasów, podobnie jak pod Janowem Lubelskim. Po kilku kilometrach jawi nam się Roztoczański Park Narodowy, powołany do życia w 1974 roku.

A po chwili naszym oczom ukazuje się zielona tablica Zwierzyniec – pierwszy cel naszej dzisiejszej eskapady. Pniemy się w górę za śnieżną drogą, która to prowadzi nas obok Zwierzynieckiego Browaru (browaru o długiej, przeszło 200-letniej tradycji, w którym obecnie produkuje się m. in. piwo Zwierzyniec i Lubelskie). Firmowy sklep był niestety zamknięty, ale poczynimy procentowe zakupy w innym miejscu ;) Mijamy po prawej piękną drewnianą willę, siedzibę Dyrekcji Roztoczańskiego PN oraz wejście na szlak spacerowy na Bukową Górę. „Dalej, po lewej ręce cudów więcej…” (jak to rapował ongiś Kaliber 44;) Najpierw podziwiamy elegancKee budynek Ośrodka Edukacyjno-Muzealnego, a potem już zwierzynieckie stawy, z najpopularniejszym stawem „Echo”. Ochrona gatunkowa płazów to podstawa na tym terenie, o czym dumnie głoszą liczne tablice. Na terenie Roztoczańskiego PN znajduje się też hodowla konika polskiego, ale w tę zimową pogodę trudniej spotkać sympatycznych mieszkańców parku. Jednak z wieży obserwacyjnej przyjemnie jest popodziwiać śniegową panoramę ;) Drugi tur-przystanek to miejscowość Sochy, o bardzo smutnej historii. Wioska została całkowicie zniszczona przez Niemców w 1943 roku. Dwustu mieszkańców wsi zostało bestialsko zamordowanych. Ocalał tylko jeden dom! Jak podają źródła historyczne, wieś Sochy obok miejscowości Oradour-sur-Glane we Francji, Mazinote we Włoszech i Lidice w Czechach, należy do grupy czterech miejscowości najbardziej poszkodowanych podczas II wojny światowej… Przykra prawda. Wracamy jeszcze do Zwierzyńca, bo obowiązkowy punkt programu każdej turystycznej wycieczKee to Kościół na wodzie wzniesiony w XVIII wieku z fundacji Zamoyskich jako podziękowanie za narodziny syna Klemensa. Że też wtedy takie imiona były na topie! ;) Wdzięczni parentsom naszym za swe o niebo „sensowniejsze” imiona, kierujemy się w stronę Krasnobrodu.

Testo-plany na wiosnę

Zimowa śniego-szosa prowadzi nas pośród wysokich choinek, których raz po raz spadają czapy śniegu! Przejeżdżamy obok zagrody Guciów – XIX-wiecznej chałupy i stodoły oraz XX-wiecznej obory, wpisanych do rejestru zabytków.

Stara drewniana chata sugeruje, że czas się tutaj zatrzymał. Że sielanka trwa od zawsze! Rzeka Wieprz towarzyszy nam po lewej ręce, płynie pod Guciowiem ;) Pojawia się i znika w zagajnikach. Ale i tak skutecznie zachęca do powrotu w te bardzo urokliwe strony. Przecież jak nas znam, to długo nie wytrzymamy i będziemy musieli tu wrócić! Na pewno zabierzemy wtedy rowery, bo specjalne wytyczone ścieżKee mocno zachęcają do pedałowania po okolicy. Oczywiście trzeba też będzie przetestować spływy kajakowe po Wieprzu i po Tanwi. A jak znam swoje krejzolskie zapędy, to „na stówę” udam się na ostrą jazdę quadami ;) Ale to już wszystko odłożyć musimy na wiosnę! Niestety… A śnieg nie topnieje! Grunt, że plany i możliwości są!

Jak na Podlasiu

W ogólnym rozmarzeniu jedziemy dalej, a ja zamyślona i zapatrzona w ten sielsKee świat czuję się jak na Podlasiu. I tu, i tam jest tak bardzo klimatycznie. Tak spokojnie, błogo, sympatycznie. Te urokliwe krajobrazy, te łąKee, te pola, te lasy, te stawy. Te parterowe chaty drewniane i stojące przed nimi u płotu metalowe bańKee z mlekiem. Te regionalne specjały – miód roztoczańsKee, pstrąg roztoczańskie... I te uśmiechnięte, serdeczne twarze mieszkańców mijanych wiosek. Nie ma pośpiechu, dzikiej pogoni, ludziościsku. Tu można odetchnąć świeżym powietrzem, uwolnić myśli, poddać się prawom natury! ;)

Uzupełnić zapasy energii

Krasnobród. Kolejny przystanek na mapie naszych dzisiejszych wojaży. „Krasny” oznacza piękny i faktycznie jest tu urokliwie. Miasteczko ożywa letnią porą, kiedy to nad zalew ściągają tłumy turystów. Ze wzgórza Pszczeliniec można udać się na niejedną wycieczkę po okolicy. Warto przespacerować się po Krasnobrodzkich Wąwozach albo uskutecznić kulig, jeśli mamy więcej czasu i swoją ekipę. A gdy poczujemy, że potrzeba nam energii, zachęcam do wizyty w restauracji „Kmiecic”, gdzie można rozgrzać się apetyczną zupką i nie tylko. Osobiście polecam francuską cebulową z serem i grzankami. Żołądek pracuje na ciepło, więc możemy zwiedzać dalej. Religijny aspekt naszej wędrówKee to Kalwaria Krasnobrodzka. Nie będziemy przemierzać całej Drogi Krzyżowej stacja po stacji, bo nie mamy na to czasu. W Muzeum Sztuki Sakralnej i Muzeum Wieńców Dożynkowych też już kiedyś byliśmy (oddzielnie), więc dziś się tam nie udamy. No i ze względu na warunKee czaso-pogodowe musimy też zrezygnować ze spaceru do kaplicy św. Rocha w rezerwacie leśnym o tej samej nazwie. Trudno…

OstatKee

Pamiętamy, pamiętamy, że dziś jest kaloryczny Tłusty Czwartek, więc muszą być kolejne testy pączków! Idziemy do poleconego krasnobrodzkiego sklepu spożywczego „w podcieniach” i nabywamy dwa pączKee za kwotę 2,80 PLN. Ale jak się okazuje, nie są one tak dobre jak te zakupione we Frampolu… Krasnobrodzkie pączKee nie powalają smakiem. Nadzienie skąpe i na dodatek różane, lukru nie uświadczysz. Ogólnie słabo wypada w teście ta propozycja. Ciekawe, jakie pączko-rewelacje zaserwują nam inne miasta, bo testów nie zamierzamy jeszcze kończyć! Czas nas nagli, chcemy zdążyć przed szarówką. Niby do zmierzchu jeszcze daleko, ale przy takiej sytuacji meteoroliczno-drogowej nic pewnego. Przedzieramy się przez wiosKee różniste, a celem naszym jest Górecko Kościelne. Pięknie położone pośród lasów i nad czyściuteńką rzeką Szum. Elementem charakterystycznym w Górecku jest Sanktuarium św. Stanisława oraz drewniane stacje Drogi Krzyżowej usytuowane za kościołem. SielsKee klimat tego miejsca podkreślają dodatkowo stare, wiekowe drzewa, które uznano za pomniki przyrody. W Drugiej Kaplicy „Na Wodzie” zbudowanej w XIX wieku znajduje się zabytkowy ołtarz św. Stanisława, a na poddaszu mają swoje gniazda… nietoperze. SzybKee spacer w zaspach śniegu i udajemy się w drogę powrotną, mijając po drodze kilka miejscowości o dwuczłonowych nazwach Tereszpol-Kukiełki, Tereszpol-Zygmunty i Tereszpol-Zaorenty (nie mylić Tereszpola z Terespolem).

Pączko-finisz

Wracamy praktycznie tą samą trasą, ale dodatnia temperatura i nieustanny ruch rozpuściła śnieg na drodze. Czarny asfalt prowadzi nas do Biłgoraja, zatrzymujemy się w miejscowej cukierni i nabywamy kolejne dwa pączKee. Te są naprawdę smaczne! Nadzienia tyle, że przy „solidnym gryzie” wypływa ono z pączka ;D Lukier słodkawy, ale w granicach rozsądku. Ciasto bardzo dobre, nie czuć grama tłuszczu! Usatysfakcjonowani frampolskimi, krasnobrodzkimi i biłgorajskimi pączkami postanawiamy przetestować jeszcze nasze kraśnickie u Golińskiej. Wreszcie są pączKee z kandyzowaną skórką pomarańczy na skruszonym lukrze! No! Środek też wygląda i smakuje prawidłowo. Nabywamy ich już znacznie więcej i udajemy się na wizytę do babci Jasi. A tu klops! Pączków babcinych brak. Co się stało, że nie ma nawet faworków? Zatroskanam! Ale honor rodziny ratują pączKee ofiarowane przez ciocię Teresę z Rybitw. No to testujemy! Pycha! Szacun 4ciocia! ;) Wyważone proporcje ciasta i „środka” sprawiają, że aż chce się jeść mimo że pączek to straszna bomba kaloryczna. Swojskie, domowej roboty pączKee smakują lepiej niż niejeden komercyjny pączek sklepowy! Jako Testers muszę skosztować pączków z mojego liceum! Teraz już naprawdę ostatniego jem… I wreszcie trafiam na takiego, jakiego lubię – pączek z budyniem! Bueno! Jak dla mnie, to bezapelacyjny zwycięzca! To swoisty biały kruk pośród wszystkich marmolado-różanych pączków. Wygrał, bo się wyróżnił! Bo był niepowtarzalny! Bo zwrócił moją uwagę finezją smaku i oryginalnością! Nie bądźmy jak wszystkie wystandaryzowane ogólnodostępne pączKee – bądźmy wyjątkowi! Bądźmy jedyni w swoim rodzaju! ;D

 Copyright by Keenya

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Tłusty Czwartek
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 18 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



U Patronkee w Starym Sączu

News image

Wycieczka do źródeł ;) tak można nazwać wizytę u patronKee mej w Starym Sączu. Kiedyś błogosławiona, teraz już święta Kinga, czuwa nad klasztorem Sióstr Klarysek i nad swoimi imienniczkami. Z...

Barania Góra w śniegu po pa

News image

Wyprawa szóstego dnia tygodnia w pasmo Baraniej Góry. W extremistycznym duecie, dziewicze podejście w śniegu po kolana ( gdzieniegdzie po paszki;)) skończyło się poza szlakiem:P Jak to zwykle bywa "pozaszlak" ...

Testujemy Wdzydze Kiszewski

News image

 Kaszubska tradycja jest tak frapująca i interesująca, że wręcz obligatoryjny! musi być „haust etnografii” we Wdzydzach Kiszewskich ;) Zachłyśniesz się tutaj nie jeden raz! Ale na pewno nie będziesz miał ...

Szwajcaria Kaszubska

News image

Kaszuby są tak pięknym rejonem, że nie sposób ich pominąć na mapie polskich atrakcji turystycznych! ;) Działają jak magnes, przyciągają swą malowniczością i oryginalnością. Specyficzny język kaszubski (równie niezrozumiały j...

Trójmiasto w trzech odsłona

News image

Pogoda zmienną jest… Porzekadło stare jak świat i jakże prawdziwe! Kapryśna aura udowadnia nam swoją wyższość z każdą godziną, z każdą minutą, z każdą sekundą! Nieważne, gdzie jesteś i c...

Małopolski Festiwal Smaku

News image

Smakowitości nigdy dość! Dlatego też pewnej słonecznej niedzieli postanowiłam zbulimizować apetyczne okazje i przetestować smakołyKee z dwóch różnych stołów. I w taKee oto sposób mój żołądek obłaskawiony został regionalnymi p...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3