| Navarą przez Puszczę Augustowską |
Jako zwolennicy niebanalnych przygód i fascynaci ciekawych miejsc, przemierzaliśmy Puszczę Augustowską wzdłuż i wrzesz, i na skosa nawet też ;D Pokonywaliśmy drogi, których nie ma na żadnej mapie! O których może nawet jeszcze nikt nie wie i nigdy nie usłyszy. Ale na nasze szczęście, dzięKee największemu powiększeniu terenu, wybranemu w nawigacji byliśmy w stanie zlokalizować tajemnicze leśne trakty i określić nasze położenie w czasoprzestrzeni ;D Nasza terenowa przygoda udowadnia, jakże inteligentnym i przydatnym urządzeniem jest GPS ;) Przekonuję więc wszystkich kwestionujących zasadność używania tego gadżetu, by zmienili zdanie i zaopatrzyli się w takowy sprzęt. Nawi sprawdza się nie tylko w dzikiej Puszczy Augustowskiej, ale też i w codziennym funkcjonowaniu. Owszem, czasem nawigacja potrafi pokazywać „głupoty”, ale suma sumarum jest niezastąpionym pilotem w podróży. Dobra, koniec już reklamowania i zachwalania produktów, bo nie o tym miała być tu mowa! To nie jest przecież zakładka Polecamy ;) Wybaczcie, ale jeszcze jedno marketingowe słówko muszę szepnąć... Musieliśmy mieć właściwego dwuślada, który dzielnie realizowałby nasze krejzolsko-testerskie zachcianKee. Nieodzowna okazała się więc „mini zabawka” z napędem na cztery koła. Testowi poddany został Nissan Navara z 2.5-litrowym silnikiem diesla. No to jazda! ;D Wystartowaliśmy z Augustowa „16” w kierunku Sejn, ale zaraz odbiliśmy w prawo do miejscowości Studzieniczna (sakralny punkt, kultywowany nie tylko przez miejscowych). Szybko skończył nam się asfalt i zaczęło „to, co tygrysKee lubią najbardziej”. Gnaliśmy po szutrowych wyboistych drogach nawet 90 km/h, kurzyło się za nami nieprzeciętnie, kałuże bryzgały na boki, warstw błota przybywało w zastraszającym tempie. Na język cisnęło się hasło rodem z NBA - I love this game! „Po lewej ręce cudów więcej…” jak to rymuje Kaliber 44. Nieprzerwanie przy szybie kierowcy wije się Kanał Augustowski, fenomenalne dzieło budownictwa wodnego zaprojektowane przez Ignacego Prądzyńskiego w 1824 roku i wybudowane w ciągu 15 lat. Szybkie info historyczne, kanał powstał z powodu wojny celnej między Prusami a Rosją i Królestwem Polskim. Miał kierować handel przez Wisłę i Niemen do Windawy, wszystko po to, by ominąć Gdańsk należący wówczas do Prus. Kanał Augustowski liczy bagatela 102 km długości (z czego 80 km znajduje się na terytorium Polski) i posiada 18 śluz wyrównujących poziom wody (u nas jest 14 z nich). Nie sposób dotrzeć do wszystkich, ale zwiedziliśmy między innymi Śluzę Perkuć zlokalizowaną na 63 km i Śluzę Sosnówek postawioną na 70,3 km. Jak tu malowniczo! Jak cicho! Na końcu świata Mówi się, że nie samą przyrodą człowiek żyje, że musi mieć przecież jakieś towarzystwo do funkcjonowania.No niby tak, ale… Pierwszą wioską, która jawi nam się na horyzoncie jest Płaska. Strasznie tu sielsko i anielsko, prawdziwie beztrosko i niekoniecznie płasko. Szkoda, że bogate testerskie plany nie pozwalają nam zostać tu na noc. Rozbić gdzieś namiot, którego nie mamy ;) albo skorzystać z gościnności miejscowych. Życie z dala od zgiełku cywilizacji, pośpiechu, korków, tłumu ludzi inspiruje! Łapiemy powietrze w płuca, by nasycić się tą wolnością duszy i ruszamy dalej w kierunku wiosKee Mikaszówka. Tutaj już mają asfalt i nawet kilka skrzyżowań, ale i tak daleko im do globalizacji, no i dobrze! Jednak tak sobie dumamy, że w Płaskiej bardziej nam się podobało ;) Lawirujemy nieprzerwanie między drzewami, śluzami, jeziorkami, dzikimi polankami, naprawdę moglibyśmy tu zostać, ale musimy zrealizować plan zdobycia czwartego Trójstyku i dostać się na teren Wigierskiego Parku Narodowego, skąd jutro będziemy startować. Gonimy do miejscowości Giby położonej nad Jeziorem Heret i stamtąd przez Wiłkokuk i Stanowisko docieramy do splotu granic Polski, Białorusi i Litwy. Jest już ciemno… To nie Feel, to fakty ;D Pisze się prosto, ale wcale tak łatwo nie było namierzyć ten Trójstyk! Więcej o naszych przeżyciach znajdziecie w relacji z podróży w artykule „Niedostępne 3w1x4”. Zbyt wiele się działo, by ująć to tylko w blogu! Nie możemy powiedzieć, że splądrowaliśmy puszczę do cna, bo Puszcza Augustowska zdaje się nie mieć końca i o to właśnie chodzi! Woła o następne spotkanie i na pewno się doczeka! Bo tyle w niej ciekawych miejsc, nieskażonych antropopresją! Mocno usatysfakcjonowani „terenowym” popołudniem możemy udać się na poszukiwania lokum do spania. Wybór pada na gospodarstwo agroturystyczne w Starym Folwarku nieopodal Jez. Wigry. Tylko dlaczego wcześniej nie widziałam tego hamaka na podwórku? Odpowiedź jest prosta, bo w nocy jest ciemno ;D Ale poranny hamakowy chillout nastraja mega optymistycznie na kolejny TestersKee Day! Zobacz galerie z podróży Copyright by Keenya
|
- Krakus & Wanda - Kop…
- Nadwiślański Duet - …
- Poszkoleniowy trip n…
- Szlakiem polskiego O…
- Niedostępny Trójstyk…
(0 głos)










