| Promilowe Tournee po Browarze w Żywcu |
To wino im starsze, tym lepsze. Wiem co mówię, dla uwiarygodnienia sprawy, przeczytajcie o nie-winnych degustacjach na Podkarpaciu. A piwo najlepiej pić „świeże”, takie prosto z beczKee ;) Już raz testowaliśmy złocisty nektar w samym sercu jego powstawania... Byliśmy wtedy w Tyskich Browarach Książęcych i degustowaliśmy tamtejsze Browarne Specjały. A teraz, wraz z przedostatnią sobotą stycznia przyszła pora na Browar w Żywcu, jeden z pierwszych i najbardziej znanych w kraju. Nie ma czasu do stracenia, pianka opada, trunek wietrzeje… zatem czas zacząć Promilowe Tournee po Muzeum Browaru Żywiec ;) Zapraszam! Chyba nie trzeba było Was długo namawiać na ten niecodzienny piwny test, hmm…? ;) A więc napełnijmy kufle złocistym trunkiem z bieluchną pianką historii Browaru i testujmy płynną zawartość nektaru bogów wzbogaconą o nasze/Wasze doznania. Pianka historii…Cała historia Browaru Żywiec zaczyna się w 1856 roku, kiedy to książę Albrecht Fryderyk Habsburg zakłada ów browar. Wszystko już wtedy idzie w najlepszym kierunku. A z roku na rok jest tylko lepiej. Browar rośnie w siłę, zwolenników tutejszych specjałów przybywa w kraju i zagranicą. I tak niepostrzeżenie mija 150 lat i w 2006 roku swoje podwoje otwiera, plądrowane właśnie przez nas, muzeum. Wtedy też powstaje słynna Grupa Żywiec S.A., w skład której wchodzą browary pięciu miast – Cieszyn, Leżajsk, Warka, Elbląg i Żywiec. Ot taka silna ekipa pod wezwaniem „5w1”, która w 2009 roku wyprodukowała bagatela 12 mln hektolitrów piwa... Kwintesencja smaku i piwo-potęgi chciałoby się powiedzieć! Podróż w czasieZabieram Was teraz w podróż w czasie… Otwieram wraz z panem przewodnikiem duże dębowe wrota i wkraczamy gromadnie do Sali Trzech Żywiołów, gdzie w szklanych kolumnach „zaklęte” są kłosy i ziarno jęczmienia oraz szyszKee chmielowe, a nieopodal płynie „strumyk z wolna…” Te trzy składniKee dają Piwo! W następnej sali znajduje się makieta zabudowań Arcyksiążęcego Browaru z przełomu XIX/XX wieku i co ciekawe większość z zaprezentowanych na niej budynków wciąż istnieje, chociaż niektóre pełnią dziś inne funkcje. Pomieszczenie numer trzy to Wehikuł Czasu, który przenosi nas do innej epoKee. Zegar zatrzymuje się na 1811 roku… „Lądujemy” w XIX-wiecznym miasteczku galicyjskim, którego ulice usiane są starymi szyldami reklamowymi, dawnymi drukarniami, stolarniami, pracowniami architektów. Jednak największe wrażenie robi karczma galicyjska
SkoKee od epoKee do epoKeeAle to nie koniec naszej wędrówKee w czasie po Browarze. Teraz przenosimy się do 20-lecia międzywojennego, okresu ogromnej prosperity Browaru. Można popodziwiać narzędzia produkcyjne, które wówczas stosowano albo przyjrzeć się bliżej aktywnym działaniom promocyjnym firmy – ot taka lekcja dawnego marketingu i reklamy ;) Można też zatonąć w wygodnym fotelu przy stoliku w Restauracji Żywieckiej zaaranżowanej w stylu art deco i poczuć ducha dawnych czasów.
Fakty i mity Myślę, że jeszcze trochę faktów i mitów nie zaszkodzi. Podobno brzuch jest na piwo, a nie z piwa… Czy to prawda? Oceńcie sami ;) Jednak pewne jest, że „brzeczka” nie zawiera w sobie alkoholu i dlatego śmiało degustuje się ją w godzinach pracy. Prawdą jest, że przez ostatnie 100 lat produkcja piwa w Żywcu zwiększyła się prawie czterdziestokrotnie!
Unicestwianie głoduPrzecież nie od dziś wiadomo, że piwo wzmaga apetyt. A takie świeże, to jeszcze bardziej zwiększa łaknienie… Szybko ewakuujemy się więc z browarnego baru, gdzie serwują tylko płyny i poszukujemy lokalu z dobrą strawą. Wybór pada na sielsko wyglądającą Karczmę Pod Baranią w Węgierskiej Górce. Na start „piwoszowy przysmak” – chleb ze smalcem. Palce lizać! Menu musi być „po męsku”, bo organizm szybko domaga się sytego jadła. Za chwilę na stole ląduje zupka cebulowa z grzankami, no i specjalność tutejszej kuchni – placek pieczony na blasze z gulaszem i ogóreczkami kiszonymi. Niebo w gębie! A ja znów mam ochotę na złocisty nektar… Roz-smakowałam się i roz-testowałam chyba... Nie rezygnuję z realizacji własnych pragnień, bo przecież to nas czyni szczęśliwszymi ;) I wybieram z karty kolejny złocisty trunek... Teraz zamawiam produkt flagowy Browaru w Cieszynie, nazwy nie podam, by kryptoreklamy nie czynić. Reszta mych towarzyszy degustuje niepromilowe trunKee i sącząc sobie każdy swój płyn, podziwiamy we trójkę skoKee biało-czerwonych w Zakopanem. A potem już tylko powrót do Krakowa i telewizyjna transmisja meczu piłKee ręcznej na MŚ w Szwecji. U-sportownieni, u-duchowieni, u-pojeni szczęściem i roz-testowani obmyślamy plan kolejnej podróży. Co nam przyszłość wywróży? Czas pokaże! Ale na pewno bez promili działać będziemy i ciąg dalszy Testerskich Podróży uskuteczniać będziemy! Testowanie ponad wszystko! Copyright by Keenya
|
(0 głos)











