| Poszkoleniowy trip na N-E |
Wyedukowana po szkoleniach firmowych w Jachrance koło Warszawy postanowiłam efektywnie i efektownie wykorzystać piątkowe wolne i nie wracać do Krakowa tylko w ramach auto-stworzonego long weekendu wypuścić się na „polski biegun zimna”. Wymyśliłam więc sobie takie samotne wojaże po północno-wschodniej Polsce aż turystyczny plan pękał w szwach ;D Już przed startem nastąpiła mała zmiana pierwotnych założeń, bo towarzystwa dotrzymał mi Kam i zamiast Focusem mym, to jego Navarą pomykaliśmy w piątkowy poranek w górę kraju. Wyruszyliśmy ze stolicy i przez Wyszków, Ostrów Mazowiecką, Zambrów dotarliśmy do Łomży. Obowiązkowo Rynek z old schoolową Halą Targową, spacer po głównych uliczkach miasta, skrzyżowanie Krótkiej z Długą, zdjęcie z Hanką Bielicką na ławeczce przy Farnej i lody na deser. Następnie udaliśmy się do miejscowości Jedwabne, w którym 10 lipca 1941 roku nastąpił masowy mord na ludności żydowskiej. Nie wiedzieć czemu, bardzo ciężko było nam znaleźć pomnik ofiar upamiętniający to makabryczne wydarzenie. Jechaliśmy dalej, a ja miałam nieodparte wrażenie, że tamtejszy krajobraz łudząco przypomina ten „nasz” z Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego. Deja vu? Też były dwa pasy ruchu ograniczone liniami śnieżnobiałej farby, brzozy wyznaczające pobocze, które szybko zamieniły się w las sosnowy. Biebrzańskie Bagna Jakże ciekawie wyglądały znaKee „uwaga na łosie”. Płynnie wkroczyliśmy na teren Biebrzańskiego Parku Narodowego, więc pobliski Kanał Rudzki z czyściusieńką wodą i dawny bunkier nie mogły umknąć naszej uwadze. Kolejnym punktem na trasie piątkowej wycieczKee miała być twierdza w Osowcu. Miała, ale nie była, bo do jej zwiedzania konieczny jest przewodnik uprzednio umówiony telefonicznie, uformowana grupka ludzi i spory zapas czasu. Z przyczyn technicznych musieliśmy zrezygnować, ale co się odwlecze... ;) Zza szyb samochodu zobaczyliśmy niektóre bunkry i schrony, i na chwilę obecną to musiało nam wystarczyć! Szybko przecięliśmy kolorowe Grajewo i Rajgród, by raz-dwa znaleźć się w Augustowie. Na pierwszy rzut poszło Jezioro Necko z molo sponsorowanym przez radiową Trójkę oraz z wyciągiem do nart wodnych. Szkoda, że pogoda się załamała i „biebrzańskie” słoneczko przykryły ciemne deszczowe chmurzyska, ale i tak zwiedziliśmy miasteczko, które swą nazwę zawdzięcza osobie Zygmunta Augusta, którego pomnik stoi w samym sercu miasta. Przetestowaliśmy pewną karczmę z genialnym wystrojem wnętrz, w której w kelnera bawił się jegomość wyciągnięty sprzed tv albo konsoli Play Station, bynajmniej nie stworzony do obsługi gości. Śmiech po pachy! Następnym razem pójdziemy do owianej piosenkową sławą restauracji Albatros, bo nasze żołądKee nie miały już wystarczająco space’a, a i tak nie mogliśmy ich narażać podczas wyboistych eskapad po Puszczy Augustowskiej, bo mogłoby się to źle skończyć...
|
- Moje Greckie Wakacje…
- Ciekawe miejsca Mało…
- Wyprawa Łysica i Łys…
- Krakus & Wanda - Kop…
- Nadwiślański Duet - …
(0 głos)












