Home Relacje Asfaltową nitką Ponidzie i weekend wielopunktowy
Asfaltową nitką Ponidzie i weekend wielopunktowy
Napisany przez Kinga Gnaś, z 26-05-2009 00:00
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 1753    
Ulubione 48

Wszystko zaczęło się już w czwartek. Eskapada na południe ubarwiona fantastycznymi panoramami Pogórza Wielickiego, a potem view na górKee - kochane Tatry, rzecz jasna. Zanim jeszcze dobiłam do portu, czyli do Zakopanego, musiałam odbyć letKee hiking Doliną Kościeliską. Obowiązkowo też „zahaczenie” o Słowację – skoro jest się tak blisko ;) A tamtejsza kuchnia kusi regionalizmem i kręci nozdrza zapachem afrodyzjakowej cesnakovej! Chociaż oscypek z boczkiem i żurawiną w Stek Chałupie też był najs! Nie zabrakło oczywiście dramatycznie zatłoczonych i skomercjalizowanych do cna Krupówek oraz fantastycznej inaczej Gubałówki… Nie ma to jak dostać się kolejką górską na szczyt ;/ Rehabilitacją były widoKee ośnieżonych Tatr i apetyczna góralska kuchnia. Piątkowo-nocny powrót z konfe firmowej trochę tak „na okrętkę”, bo przez Mszanę, Limanową, Trzcianę, Gdów i Wieliczkę do Kraka i do tego w okropnych warunkach atmo. Oberwanie chmury?! Na mieszkanq szybkie przepakowanko i „czas iść spać, a nie marudzić”, jak rymuje Grammatik, bo w sobotę rano kolejne przygody ;) Zgarniam Betkę o poranq i Testersów objazdóffka q domowi memu zaczyna się w najlepsze! Pocżatkowy odcinek zaplanowanej trasKee to Proszowice – Kazimierza Wielka – Wiślica, było malowniczo. Pierwszy przystanek nastąpił w miejscowości Chotel Czerwony, czyżby celowo opatrzonej błędem ortograficznym? Spotkany jegomość (chyba ksiądz?) otworzył nam wrota tamtejszej świątyni i w jej murach… porównywał swoją Corsę C do mej Corsy D. Oryginalnie! A miała być religijna kontemplacja… Geologiczny aspekt Chotelu Czerwonego wyrażał się niewątpliwie w obecności gipsów, które stanowiły podłoże wiekowego kościoła i przybierały przy tym interesujące kształty - „jaskółcze ogony”. Wprawdzie Xiądz ruszył za nami, ale Ople nasze podążyły w zupełnie innym kierunku. Jednak chyba „wszystkie dorogi prowadzą do… Buska-Zdroju”, bo wyprzedziłam xiędza na 776. No cóż, chyba będzie mi to odpuszczone? Przekraczanie prędkości też bez pokuty jakiejś szczególnej poproszę ;D W samym Busku dreptałyśmy z Betką po parq zdrojowym, napychając się ciszą, zielenią i świeżym powietrzem, kręciłyśmy się po uliczkach tu i tam, pociumkałyśmy smakowitych ciast regionalnych. Wprawdzie biernie, ale jednak! uczestniczyłyśmy w corocznej imprezie Spotkania z Folklorem. Po prostu zabrakło nam odpowiednich kreacji. Czytaj, nie było kapelusików, żeby wyjść na scenę i zacząć show taneczno-wokalny. Degustowałyśmy tamtejsze wody mineralne i nawet się w nie zaopatrzyłyśmy, w takim dużym sklepie przy samym uzdrowisku, szklane butelKee sprytnie ukryłyśmy pod fotelami Corsiaka ;P

 Dalej nitką ponidzia

Komu w drogę, temu czas! Następne punkty na trasie czekają, więc nie ma to tamto, trzeba jechać dalej! Drogą nr 73 pocięłyśmy q Stopnicy, a stamtąd przez Kargów do Szydłowa, miasta otoczonego XIV-wiecznymi murami. Wszystko to sprawka króla Kazimierza Wielkiego, miał gest pan i władca średniowieczny! Wolnym krokiem przemaszerowałyśmy wzdłuż ciekawie położonego kościoła, a przecinając po skosie Rynek, dotarłyśmy na zamek. Odniosłam dziwne wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał, ale brakowało mi rycerza w lśniącej zbroi, by przekonać samą siebie, że jesteśmy siedem wieków do tyłu… Wędrówka wzdłuż murów i przez jedyną ocalałą bramę przedostałyśmy się na drugą stronę drogi, by móc przyjrzeć się z bliska piaskowcom odsłaniającym się nieopodal. Takie nasze geologiczne odchylenie od normy ;) Kurozwęki, czyli zestaw urokliwy pałacyk i stada bizonów, są nam znane, więc podążyłyśmy dwuśladem mym do Staszowa. Błyskawiczne zwiedzanie miasteczka polegało tylko na spacerq wokół Ratusza stojącego na środku Rynku. Dlaczego takie ekspresowe tempo w Staszowie? bo trzeba gonić do Bogorii, a stamtąd na zamek Krzysztopór w Ujeździe. To musi zobaczyć każdy! Fenomenalna budowla o gigantycznych rozmiarach dominuje w krajobrazie! Genialnie wygląda z lotu ptaka. Wzniesiona na bazie… kalendarza – 4 baszty (na wzór 4 pór roku), 52 pokoje (tygodnie), 365 okien (dni w roku). O rodzie Ossolińskich można tu usłyszeć nie jedną historię, ale trzeba mieć trochę więcej time’u. Testersi mają przed sobą jeszcze jeden ważny punkt na trasie – Sandomierz. To chyba jedno z moich ulubionych mniejszych miasteczek w Polsce, niezwykle klimatyczne! Urokliwa zabytkowa Starówka, wysoko położone Collegium Gostomianum i zamek, podziemne labirynty czy wąwozy lessowe zachęcają do wędrówek. Skusiłyśmy się nie tylko na tamtejsze znakomite lody gałkowe, ale też na obwarzanKee, bo to podobno „regionalny specjał z kieleckiego”, tak nam przynajmniej oznajmił sprzedawca. Te większe buły wyglądały niczym zasuszone kajzerki przewieszone przez sznurek jak korale. Wytwarza się je podobno z samej mąki i jajek – dla mnie nie miały smaku. O niebo lepsze i ładniejsze były takie mniejsze obwarzanKee, robione podobnie, ale na bazie miodu. Nie ma to jak jednak jak lubelskie cebularze ;D Od Sando mogłyśmy już jechać bez zatrzymywania się. Kierunek ranczo, szybKee obiados na łonie natury – prawdziwy strogonow made by Dad, a nie jakiś fatalny wadowicki bogracz… Aż chce się dokładkę, ale miejsce w żoładq być musi, bo w końcu jedziemy do Dzierzkowic na święto Trzech Króli. Ziomkowe klimaty otoczone aromatem grilla nadzorowanego przez Domello - bezcenne ;) Szczegółów zdradzić nie mogę, ale godny uwagi jest niezwykle oryginalny męski zwyczaj zwany „wyjście na bobra”… Było wesoło ;D

 Dzień następny

Tata jak zawsze wymiata kulinarnie! Pyszne niedzielne śniadanko i zanim będzie obiadkowy krem z borowików i spaghetti ruszam z obiema sis (tą rodzoną i tą syjamską) w dzierzkowickie wąwozy! A wraz z nami 11 poimprezowych istot, wymagających rozruszania ciała i rozbudzenia ducha albo odwrotnie – jak kto woli ;) Malowniczo i aktywnie, z wąwozów przy Ludmiłówce po długim spacerwq wkraczamy do tych nieopodal Zastawia. Plądruje się je aż miło! Plener tworzą lessy i lasy liściaste oraz skałKee, w których znalazłyśmy z Betinką ślady skamieniałości – muszle ślimaków! Kiedyś było tu morze! Dorabiamy geologiczną teorię do otoczenia ;P Dobre humory dopisują wszystkim. Dodatkowej radochy i adrenalinKee dostarcza „lina”, czyli coś na kształt huśtawKee – wzmacniana lina i patyk jako poddupne siedzisko ;D I jazda! Powoli każdy się przełamywał i stwierdzał, że też chce spróbować dzierzkowickiego extreme! Pobliskie łąki doprowadziły nas do ruin nieistniejącego już dziś grodziska średniowiecznego. Jako żądne skamieniałości geolożKee przeszperałyśmy i ten teren – pusto… Pożegnanko z ziomkami i na obiad go, bo żołądek dziwne dźwięki wydaje, a później spacerów ciąg dalszy – na tapecie Chruślanki Józefowskie i okoliczne stawy i łąki. A wieczorem udajemy się na obiecaną przejażdżkę Nissanem Navarą, 2.5TD, 180 KM. Bydle… nie ubliżając mu! Idealny do jazdy w terenie, po wertepach, kałużach, łąkach, etc. Kamillo zabiera nas na Bęczyn, by pokazać żeremie bobrowe. CwaniaKee z zębami z przodu dokumentnie niszczą przybrzeżne drzewa, za wszelką cenę chcą zbudować zaporę. Ślady ich działalności są zatrważające. Przedzieramy się przez łąki na Terpentynę. Zapada szybka decyzja – jedziemy na dobre lody! Obieramy kierunek Kraśnik i restauracja Music Caffe, obowiązkowo pizza na „dzień dobry”, a raczej na „dobry wieczór”. Śmiechowo-bobrowo się zachowujemy, zwracając zapewne uwagę innych istot, ale co tam ;D Od teraz Navara nazywa się „Ząb Bobra”… Poniedziałek stał pod znakiem eskapady do kolejnego Trójstyku ;) To już trzecia tego typu wyprawa Kee&Kama, teraz wybór padł na zbieg granic Polski, Ukrainy i Białorusi. Wystartowaliśmy w samo południe q Lublinowi i dalej przez Łęczną, Cyców i Urszulin (siedziba Poleskiego Parku Narodowego) do Włodawy. DzięKee „Zębowi Bobra” – Navarze, możemy przedrzeć się za wieś Orchówek w okolice ujęcia wody. Mini car zostawiony nad brzegiem Bugu na łące, a my zwarci i gotowi Trójstykowcy pedałujemy q 3w1 ;D Cisza, spokój, piękne krajobrazy – błogostan kojący zmysły! Od czasu do czasu sielankę przerywa złośliwy komar/komarzyca żądny naszej turystycznej krwi. Bagniste tereny dały się we znaki zwłaszcza w momencie, gdy przemierzaliśmy teren metodą „na barana”. Wówczas prawy but Domello został w krainie błota. Hihi! Przemarsz w skarpetkach podobno do przyjemnych i najczystszych nie należał ;D ale było śmiesznie! Słonko sprzyjało, wdrapaliśmy się na ambonę myśliwską, looknęliśmy na okolicę i wracamy do Włodawy, a potem nad Jezioro Białe do Okuninki. W końcu trzeba dotrzeć do najbardziej rozpoznawalnego miejsca na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. Za sterami auta-giganta zasiadłam teraz ja! Idzie to to ;D Ma moc, napęd na 4 koła idealnie sprawdza się w terenie, taki letkie off-road se czynimy ;) A po asfalcie jedzie się już zupełnie inaczej, zaskakuje manewrowanie - skręt kierownicą daleki od tego w Corsiaku... Obiadkos nad Białym i dla spalenia kalorii spaceros wzdłuż brzegu. Nie chce nam się wracać! Bujamy się więc tu i tam po wertepach, leśnych drogach, łąkach, polach. Złapała nas Straż Graniczna – tradycyjnie, jak w Bieszczadach rutynowa kontrola. Miło sobie z panem Strażnikiem pogawędziliśmy, ale „do widzenia”, bo my jeszcze chcemy pobrudzić „Zęba Bobra” ;D Przedzieramy się zielonym szlakiem rowerowym przez Lasy Sobiborskie, nieopodal dawnego hitlerowskiego obozu zagłady. Dla Navary nie ma póki co miejsc nie do pokonania i dobrze! Usatysfakcjonowani „lecimy na przełaj” przez Żdzarkę do miejscowości Wytyczno i dalej już znaną traską do Dzierzkowic, bo rano już wzywa work & Kraków. Kolejny dzień w tra(n)sie ;D Zobacz galerię z samochodowej trasy ponidziem

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Ponidzie
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Zachodnia Madera

News image

 Wynajętym Cliosem śmigaliśmy we czwórkę po Dzikim Zachodzie Madery. Na „dzień dobry” Dolina Zakonnic, a na drugie śniadanie najwyższy w Europie klif Gabo Cirao. Lunch time odbył się w Ribeira ...

Urodziny z prosiakiem w Wie

News image

 Weekendowe syjamskie urodziny jak zwykle w Wierchomli, jak zwykle w doborowym towarzystwie - mieszanka małopolsko-śląsko-lublińska. Prosiak, impreza i prezenty. Przejazd na pace Berlingo w 10 osób, "pomroczne" wyjście do Bacówki ...

Klimatyczne Bergamo

News image

Klimatyczne wędrówKee w labiryncie brukowanych uliczek, kolorowych kamieniczek, witryn sklepowych wypełnionych prawdziwymi smakołykami mają swój niepowtarzalny urok. Dlatego tak ochoczo i bez końca mogłabym kluczyć po Bergamo Alta i B...

Niekończące się połoninki

News image

Tylko Bieszczady mogą rozkoszować dusze nasze wędrówkami po niekończących się połoninach i „nasycać” widokiem pięknych górskich panoram. Nie bez powodu więc w majowy longer uciekłam ponownie w bezkresną bieszczadzką krainę ...

Dolina Pięciu Stawów

News image

P(r)osąsiedzka eskapada górska z Kamem do posąsiedzkiej Słowacji, a dokładniej malowniczej i zanurzonej w morzu chmur Dolinie Pięciu Stawów Spiskich była kolejnym dowodem testerskiego spontanu ;) W przeddzień wyprawy, czyli ...

Barania Góra w śniegu po pa

News image

Wyprawa szóstego dnia tygodnia w pasmo Baraniej Góry. W extremistycznym duecie, dziewicze podejście w śniegu po kolana ( gdzieniegdzie po paszki;)) skończyło się poza szlakiem:P Jak to zwykle bywa "pozaszlak" ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3