Home Relacje Od granicy po gór szczyty
Od granicy po gór szczyty
Napisany przez Kinga Gnaś, z 06-02-2010 20:44
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 1827    
Ulubione 40

Może i zabrzmi to dość pompatycznie, ale eksplorowanie ojczyzny powinno stać się chlebem powszednim dla każdego rodaka! Nie może być tak, że „cudze chwalicie, swego nie znacie”! Niestety rzeczywistość bywa brutalna i ukazuje, że wciąż sporo racji w tym przysłowiu jest! Dlaczego nie poznajemy kraju swego na wskroś? Bo jakby łatwiej, chętniej i wygodniej odwiedzać nam sąsiadów czy bardziej odległe państwa?! Hmm…

Problemy ze spaniem…

Mówię „nie”! Kategorycznie nie zgadzam się na „niepoznawanie” ojczyzny! Przecież piękną Polskę mamy! I to na wyciągnięcie ręki! Wszystko pod nosem, tylko trzeba ten nos wychylić z domu… Dziś proponuję Wam wirtualną eskapadę po Dolnym Śląsku. Ogólnie bardzo udaną mimo że jej początek nie nastrajał nas zbyt optymistycznie… Wracając z „urodzinowego” Drezna, zdecydowaliśmy się na nocleg w Zgorzelcu. Jednak znalezienie jakiegokolwiek spania łatwe nie było. Jeden hotel straszył socrealistyczną bryłą i zamierzchłymi czasami. Standard taki, że krew mroziło w żyłach. Hello, przecież to nie Halloween! Z relacji Kama wynikało, że dawno nikt tu nie gościł, a był to obiekt polecany przez miejscowych i obsługę tutejszej stacji paliw. Interesujące! Podobno środek pokoju mógł kiedyś służyć za miejsce, w którym palono ogniska, bo ściany czarne były. Zaiste ciekawie się dzieje! Ale my podziękowaliśmy za takie „oryginalne” skądinąd warunki i szukaliśmy czegoś „lepszego”. Zgorzelec po godzinie 22 zbyt nastrojowo nie wyglądał, ulice opustoszałe i pozamykane, bo remontowane, wieczny plac budowy, znaki nakazujące objazd przez tajemnicze osiedla domków jednorodzinnych, ale nie traciliśmy wiary w „noclegowy sukces”. Koniec końców, udało się dotrzeć do innego „cywilizowanego” hotelu, który śmiało polecić możemy (Hotel Pawłowski się obiekt zwie). W czwartek rano podjęto nas apetycznym śniadankiem i najedzeni mieliśmy energię na kolejny TestersKee dzionek pełen wrażeń!

Miastowe plądrowanie

A więc zaczynamy! Na pierwszy ogień poszedł Lubań, miasto położone w malowniczej dolinie Kwisy otoczone bazaltowymi murami obronnymi z basztami. Rozbrajający jest widok monumentalnej Baszty Brackiej i niewielkiego słupa ogłoszeniowego usytuowanego w jej pobliżu. Frapujący kontrast! Maxi versus mini ;) Niewątpliwą atrakcją Lubania jest Rynek z renesansowym Ratuszem i Wieżą Kramarską pochodzącą z bagatela 1225 roku! Dziś znajduje się tam szereg butików zgrupowanych w Galerii Łużyckiej. Zakupów nie było, bo mój towarzysz zwolennikiem rundy po sklepach nie jest ;D Cóż więcej w Lubaniu zobaczyć można? A chociażby Wieżę Trynitarską, Dom Solny, czyli dawny spichlerz czy też Dom pod Okrętem. Używając języka żeglugi, stawiamy maszt i rozwijamy fok i grot i płyniemy do Lubomierza. Czas się tutaj najwyraźniej zatrzymał. Spokojne, urokliwe miasteczko jakby zapomniane… rozsławione przez kinematografię tętni życiem podczas festiwali i spotkań wszelakich.

Kluczowe są tu postacie Kargula i Pawlaka, pochodzące z filmowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego. Ci dwaj jegomoście mają tu swoje muzeum! Ciekawym pomysłem jest Zaułek Filmowy, w którym kryją się tabliczKee z wybitnymi nazwiskami przedstawicieli polskiej sztuki filmowej. Nie brakuje Wacława Kowalskiego, Władysława Hańczy czy Anny Dymnej, grających bohaterów filmów Chęcińskiego. Kolorowe kamieniczKee z podcieniami i mgła, która je spowija nadają miastu uroku, ale świadczą też o czaso-wstrzymaniu Lubomierza w przestrzeni ;) Ten ratusz, te pomniki, te figury przy fontannie, ten ogromny kościół sióstr Benedyktynek dodatkowo potęgują wrażenia spowolnionego i sielankowego tempa życia w Lubomierzu. Aż nie chce się stąd wyjeżdżać…

Geologii łyk

Jednak opuszczamy miasto Kargula i Pawlaka, bo geologiczny duch pcha mnie do Szwajcarii Lwóweckiej. A co to takiego spytasz Miły Czytelniq? Już spieszę z wyjaśnieniami. To wzgórze pełne ciekawych form powstałych w kredowych piaskowcu. Miejsce bardzo podobne do naszych Gór Stołowych czy Adrspaskich Skał w Czechach. Takich baśniowych krain mamy w Polsce wiele, na przykład w Małopolsce możemy podziwiać Skamieniałe Miasto w Ciężkowicach, a na Podkarpaciu - rezerwat Prządki. Erodujące i omszałe piaskowce, złocisto-brązowe drzewa skąpane w jesiennym słońcu i atmosfera przygody! Czyż może być piękniej? Może! I na pewno nie raz jeszcze będzie ;)

W poszukiwaniu strawy…

Co teraz? Jedziemy do pobliskiego Lwówka Śląskiego, miasta z pięknie przyozdobionym Ratuszem dumnie wznoszącym się na Placu Wolności. I oto się zainspirowałam, bo na jednej ze ścian budynku wije się winorośl i aż się prosi, by ulokować w tym miejscu klimatyczną restaurację! Nasz niekonwencjonalny architektoniczno-gastronomiczny pomysł tylko potęguje głód, powoli atakujący żołądKee nasze. Mimo wszystko spacerujemy ochoczo po miasteczku, zwiedzając to i owo i rozglądając się za jedzeniem, rzecz jasna. Była Brama Bolesławiecka, była też wieża Bramy Lubańskiej i fortyfikacje miejskie, wyznaczające drogę do kościoła Wniebowzięcia NMP, w którym zamiast ogromnych okien mogłyby być witraże. Były kolorowe bloki w sercu miasta, bo ciężko nazwać te bryły kamienicami… Była skleroza, bo zapomnieliśmy, że musimy coś zjeść. Ale ta to już jest, jak wpadniemy w wir podróżowania. Potrzeby żywnościowe schodzą na dalszy plan… Ale, ale miłośnikom złocistego napoju bogów polecam wizytę w Browarze Lwówek Śląski 1209. W tym roku, 22 czerwca odbył się zacny Festiwal Browaru, atrakcji i płynów nie brakowało. My tu o piciu i jedzeniu, a głód doskwiera! Czas na am, droga przyjemna, prędkość zawyżona! Przypomniała mi się fizyka i zajęcia z kinematyki ;D gdzie S=V*T (droga=prędkość*czas) Miejscem gastro-zbawiennym miała być Złotoryja i była, tylko gorzej tu z jakimikolwiek lokalami. Przemierzyliśmy zabytkowy deptak wszerz i wzdłuż i nic! Jedyne gastro-miejsce w centrum to zielony grzybek. Zamawiamy, konsumujemy i nie żałujemy, więc polecamy, a zwłaszcza placek po zbójnicku!

Unesco-obiekt

Sfera profanum zaspokojona, teraz można uraczy sferę sacrum. Decydujemy się więc na wizytę w Jaworze, gdzie znajduje się Kościół Pokoju figurujący na Liście Unesco. Został wzniesiony w latach 1654-1655 na mocy porozumień traktatu westfalskiego, kończącego wojnę trzydziestoletnią. Zbudowano go przy użyciu drewna, słomy i gliny. Niby tak nietrwałe materiały, ale odpowiednio „zakonserwowane” mogą przetrwać wiele wieków! Ciekawostka dla podróżników - od maja do września odbywają się w Jaworze Koncerty Pokoju. Jak chodzi o samo miasteczko, to Jawor wydaje się nieco zapomniany i jakby niewykorzystany turystycznie, ale może to tylko nasze wrażenie? Rynek próbują przyozdabiać kamieniczKee z podcieniami i Ratusz, ale chyba jakoś do końca im się nie udaje. Brakuje czegoś… Lepszej promocji? Niewykluczone, że też. Ale na pewno władze miasta powinny pomyśleć o nowej płycie na Rynku, bo po tej, która jest teraz nie da się bezpiecznie spacerować. Wizyta w miejscowym „spożywczaku” była owocna w testy rozliczne. Oranżada „Klik” z zamknięciem na specjalny kapsel (niegdyś piwo Kelt w takiej wersji sprzedawano) i lokalne złociste trunKee z okolicznych browarów będą dbać o odpowiedni poziom płynów w naszych organizmach ;D

Kraina Małysza

Zmrok już dawno zapadł, wybiła godzina Telexpressu, przed nami 338 km do Wisły, więc „tankujemy czołga do pełna” i wskakujemy na A4 i pełną parą gnamy do „Adasiowej” Wisły. Niby dużo kilometrów przed nami, ale na autostradzie wcale się tego nie czuje. Mkniemy, a w mej głowie znów kłębi się pytanie, czego mamy tak mało „porządnych i szybkich” dróg w Polsce? Drodzy władcy ojczyzny naszej – pytam „dlaczego”? Rząd jednak pozostaje obojętny na nasze prośby. Jak zawsze zresztą… Zjeżdżamy na Tychy, Bielsko-Białą i przez Ustroń docieramy do Wisły. Tu, w „Małyszowej Krainie” o nocleg jest zdecydowanie łatwiej niż w Zgorzelcu ;D Lądujemy z telemarkiem, rozpakowujemy bagaże i upakowujemy wspomnienia minionych dni. Postanawiamy przewietrzyć szare komórKee podczas spaceru po centrum Wisły. W pobliskiej piekarni kupujemy ciepluśKee, świeżuśKee chlebuś z ziarnami i zanurzamy zęby w smaku dzieciństwa. Cóż nam teraz więcej do szczęścia potrzeba? ;)

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Szwajacaria Lwówecka
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Mierzeja Wiślana & Krynica

News image

Czy przemierzenie Polski z jednego końca na drugi, tak z dnia na dzień, należy nazwać wariactwem?! A może to przejaw totalnego Testerskiego Spontanu? ;) Przecież ludzie mają różne pomysły, a...

Trasa z Wisły do Wierchomli

News image

 Owszem, można się dostać z Wisły do Wierchomli przez górskie polskie drogi, ale kiedy istnieje możliwość, by przeprawić się przez Słowację, to jak z takiej okazji nie skorzystać? Grzechem b...

Zachodnia Madera

News image

 Wynajętym Cliosem śmigaliśmy we czwórkę po Dzikim Zachodzie Madery. Na „dzień dobry” Dolina Zakonnic, a na drugie śniadanie najwyższy w Europie klif Gabo Cirao. Lunch time odbył się w Ribeira ...

Spontaniczny wspin w Dolini

News image

Mój pierwszy raz w skałach, wspin oczywiście na wędkę i testowanie nowych Mammutków:) (w cienkiej stopce o wiele wygodniej;P)Początki w Dolinie Będkowskiej, na pierwszy ogień łatwe drogi (IV, V) na ...

Hiking na Małą Wysoką

News image

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie z...

Ostravski weekend

News image

Ostravski weekend na zaproszenie Borga i szybka reakcja jedziemy. Sobotni spacer w słońcu, penetrowanie ostravskich uliczek, dosyć miejsko ale bez zgiełku i ludzi. Na ulicach spokój, jesteśmy przed sezonem t...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3