| Na Szwajcarskiej Riwierze nad Jeziorem Lemańskim |
Gdy słyszę hasło „Szwajcaria”, od razu po mym ciele przebiega dreszczyk pozytywnych wibracji. Turystycznie nienasycenie i mania testowania nie pozwala przejść obojętnie obok klarujących spontanicznie szwajcarskich tripo-możliwości i wizji popowrotnej literackiej twórczości. Ruszam więc na Riwierę… Szwajcarską ;) położoną nad Jeziorem Lemańskim (Genewskim) u stóp samiuśkich Alp! Będę szukać Sienkiewicza i Chaplina w Vevey, chłonąć muzyczne rytmy w Montreux na Jazz Festiwalu, poznawać tajemnice zamku-symbolu Chillon, zajadać szwajcarskie sery z dziurami i najlepszą czekoladę, popijać je winem z tutejszych winnic, hasać do woli po okolicy, testując na całego otaczającą rzeczywistość. „Będę robić, co chcę, jak chcę, kiedy chcę, gdzie chcę i z kim chcę!” Ot, dewiza wyjazdu ;) Szwajcarskie powrotyMagnetyzm szwajcarskich krajobrazów, odmienny, zdystansowany styl życia i neutralny stosunek do wielu spraw przyciągnął mnie ponownie do kraju białego „plusa” na czerwonym tle. Ostatnim razem tripowałam po Szwajcarii z Betinką, Testowałyśmy na dobre Gryzonię, zwiedzając między innymi z zróżnicowany Zurych, zabytkowe St. Gallen czy najstarsze miasto w kraju Chur, plądrowałyśmy Alpy i hartowałyśmy się w zimnym Renie. Dużo było też impresji geologicznych, a wszystko za sprawą Europejskiego Zlotu Geologów – Eugen z metą w Domatt/Ems. Teraz przyszedł czas już nie na północno-wschodnią część Szwajcarii, a na jej południowo-zachodnie zakamarKee położone tuż przy Francji. Teraz już nie niemiecKee akcent, a francuskie „err” rozbrzmiewać będzie radośnie i drażnić struny głosowe… U Sienkiewicza w Vevey Szwajcarska wyprawa to był spontan wyjazd. Stacjonowałam w La Tour de Peilz nad Lac Leman (Jezioro Lemańskie = Genewskie) w kantonie Vaud. Do dyspozycji miałam pokój z tarasem i extra widokiem. Alpy jak na dłoni. Majestatyczne ośnieżone „Zęby Południa” szczerzyły do mnie swe kły. La Tour de Peilz to świetna baza wypadowa do pobliskiego miasteczka Vevey słynącego chociażby z siedzimy firmy Nestle. Zapowiadają się słodkie doznania ;) Zagryzając smakowite czekolady, spacerowałam beztrosko deptakiem wzdłuż jeziora, wymieniałam uprzejmości z innymi turystami, witałam się z Charlie Chaplinem, chwytałam za „słynny widelec” zanurzony w wodzie.
Co nam w duszy gra... Z jednej strony Vevey, a z drugiej Montreux – miasto, które tętni życiem prawdziwego kurortu. Fenomenalne położenie – Alpy i Lac Leman. Ekskluzywne hotele, eleganckie domy przyklejone do brzegu jeziora albo skryte gdzieś wysoko pośród lasów i skał, niebotycznie drogie auta zaparkowane tuż obok włości bogatych jegomości. Deptak wzdłuż jeziora prowadzący pod kasyno, w którym nie jeden już przegrał wszystko albo wzbogacił się szalenie. Oraz słynny pomnik lidera grupy Queen. Freddie Mercury wznosi q niebu rękę w geście triumfu – jak przystało na wykonawcę utworu „We are the champions”.
Panoramicznie i przestronnieApetyt na podziwianie Szwajcarskiej Riwiery dodatkowo rozbudzi Wam przejażdżka wzdłuż jeziora – najlepiej od Montreux q Francji. Ale autostrada zapewnia jeszcze lepsze widoKee – podziwianie panoramy z lotu ptaka. A gdy skusicie się na wjazd tysiącem serpentyn i ostrych podjazdów do Coux, to przeżyjecie prawdziwe olśnienie.
Magia krajobrazów czaruje! Zaczarowana, zrelaxowana, zainspirowana muszę jednak powrócić „na ojczyzny łono”, ale już czuję jak magnetyczna Siła Testerskich Pasji przyciąga mnie q kolejnym T-wojażom. Jeszcze chwila i znów uciekam… ;) Copyright by Keenya
|
(0 głos)











