| Kurpiowska Niedziela Palmowa w Łysych |
Może nie do końca interesuje nas etnografia sensu stricte, ale na pewno intrygują obyczaje, zwyczaje i tradycje różnych kultur i regionów. W Polsce takie oryginalne przykłady lokalnego folkloru można mnożyć. A w skali Europy czy świata jest ich jeszcze więcej! Zresztą, jak mówi stara prawda ludowa „co kraj, to obyczaj” ;) Dlatego zdecydowanie postawiliśmy na kulturę i etno-smaKee w minioną niedzielę, a że była to Niedziela Palmowa i kultury było dużo, to już inna inszość ;) Ową Niedzielę Palmową spędziliśmy w miejscowości Łyse na Kurpiach, przyglądając się 237-iu największym i najładniejszym palmom kurpiowskim. Było naprawdę bardzo barwnie! W sercu Puszczy KurpiowskiejRano delikatne niedzielne śniadanko. Dlaczego „delikatne” a nie obfite jak nakazują podstawy żywienia? A dlatego, że w naszych żołądkach musimy mieć miejsce na regionalne kurpiowskie specjały ;) Przecież będziemy testować kulinarne popisy lokalnych gospodyń! Z uśmiechem na ustach po dziewiątej, a de facto to po dziesiątej – zupełnie zapomnieliśmy o zmianie czasu na letni… Godzina w plecy! Ale co tam! Szczęśliwi czasu nie liczą ;) wystartowaliśmy z miejscowości Dąbrowy z sympatycznego gospodarstwa agroturystycznego u Kubziniaka. Kierowaliśmy się ku miejscowości Łyse poprzez miasto Myszyniec, leżące w sercu Puszczy Kurpiowskiej zwanej też Puszczą Zieloną. Meta w ŁysychUwaga! Zbliżamy się do celu, Hołowczyc nawiguje nas! Sznur samochodów ciągnie z każdej strony, panowie policjanci pilnują porządku na drogach, a panowie strażacy kierują na wielką łąkę, która z minuty na minuty zamienia się w gigantycznych rozmiarów parking. Na parkingo-łące aż roi się od rejestracji z województw mazowieckiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Każdy ma tu blisko! Pełno aut, pełno ludziów! Już z oddali widać, co się święci! Od razu wiadomo, jakie święto figuruje dziś w kalendarzu! Wszędzie kolorowe palmy, te piękne, prawdziwe, regionalne! Misternie wykonane i zachwycające!
Cała prawda o palmach…Jednak nie interesuje nas dziś to, co nie jest kurpiowskie! My chcemy testować tutejszy folklor i w myśl tej zasady podążamy do starego kościoła, a potem spacerując do nowego kościoła wzdłuż kolorowej procesji ludzi i palm, podziwiamy kurpiowskie dzieła ;) Obiektyw aparatu próbuje uchwycić wszystko! Z sekundy na sekundę kadr się zmienia. Wyłapujemy detale, którymi różnią się poszczególne palmy. Przyglądamy się materiałom, z jakich zostały wykonane. Bibuła, kremplina, papier wycinankowy, wstążKee, jak również zielone gałązKee różnych drzew. Zachwycamy się prawdziwym pięknem i kunsztem kurpiowskich palm! Porównujemy ich rozmiary. Niektóre palmy osiągają nawet 20 metrów wysokości, a nawet więcej! Są strasznie ciężkie i wiele osób musi je na raz dźwigać! Sprytnie, bo tak po testerskiemu, udało nam się „wkręcić” w wyprowadzanie takiej gigant-palmy z kościoła i muszę przyznać, że swoje to ona waży! Przytłacza swoją wagą i pięknem ;) Przeważnie kurpiowskie palmy mają od 2 do 7 metrów wysokości. Ale nie ma jakiejś złotej zasady, która by określała ich rozmiary. Podobnie jak i przed wieloma laty, tak i dziś palmy wykonuje się z gałązek sosnowych bądź leszczynowych prętów oplatanych borówkami lub inną leśną roślinnością. Do palm sosnowych wybiera się młode drzewka, zostawiając na wierzchołku naturalnie rozwidloną kiść (zaobserwujecie to przeglądając galerią z Kurpi ;) Palmy zdobi się pięknymi kolorowymi kwiatami oraz wstążkami z bibuły. Wyobraźcie sobie, że te bajeczne kwiaty gospodynie zaczynają robić już od początku Wielkiego Postu! Sukcesywnie składają je do koszy, a tydzień przed Niedzielą Palmową „wiją” lub „kręcą” z nich palmę. Acha, rozmawiałam z pewnym „tubylcem”, który mówił, że swoją palmę (numer konkursowy 14) przygotowywał codziennie po kilka godzin i jej zrobienie zajęło mu cały miesiąc! Szmat czasu! Wykonanie takiej palmy to bardzo, ale to baaardzo czasochłonne zajęcie… Tradycyjne sposoby zdobienia palm oraz wyszukane rodzaje kwiatów z bibuły przekazywane są w wielu rodzinach z pokolenia na pokolenie. Dowodem tego są chociażby protokoły! konkursu odbywającego się corocznie w Łysych. Co roku powtarzane są te same nazwiska rodowe, te same nazwy wsi. Na szczęście pojawiają się młodsi uczestnicy konkursowo-palmowych zmagań, więc tradycje rodzinne są
Trochę tradycji…Niedzielę Palmową zwie się także „Kwietną” i „Wierzbną”. Powszechnie wiadomo, że tego dnia przynosi się do kościoła palmy. Nabywają one wielkiej mocy poprzez poświęcenie w kościele, w związku z czym odgrywają ogromną rolę nie tylko w obrzędowości wielkanocnej, ale także w innych momentach roku. To się rozumie, ale teraz trochę zaskakujących informacji… Pierwotnie wierzono, że uderzenie kogoś palmą po wyjściu z kościoła zapewni mu zdrowie i pomyślność – jakże ciekawy aspekt dobroczynnej przemocy ;) Na przykład spożywanie bazi (to są te sympatyczne miziaki od wierzby;) zabezpieczało od chorób gardła. Palmy stawiane w oknach chroniły latem od uderzenia pioruna. Dawien dawno po Niedzieli Palmowej palmy zbierano w dzwonnicy, a później palono. Uzyskany w ten sposób popiół służył we Środę Popielcową do posypywania głów. Obyczajów było wiele, ale ile jest ich teraz? Ile z nich przetrwało do dzisiejszych czasów? Ot wielka zagadka… ;) Folklorystycznie regionalna kuchnia Czterdziesta pierwsza Niedziela Palmowa i jarmark wielkanocny w Łysych trwają w najlepsze! Oczywiście pełno tu palm, bo to jest główny aktor dzisiejszego Niedzielo-Palmowego spektaklu ;) Barw, wzorów i rozmiarów bez liku! W otoczeniu dominują też żółto-zielone kolory – to wiosenne kwiaty, stroiKee, kosze wielkanocne, ozdoby świąteczne, etc. Są też zajączKee, króliKee, baranKee, kurczaKee… te z czekolady, z cukru, z ciasta. Nozdrza nęcą sękacze, mazurKee, babKee wielkanocne i inne wypieKee. Pachnie nie tylko ciastem, ale i domowej roboty wędlinami! Szynka, polędwica, boczek, kiełbasa, pasztet… Wszystko smaczne i świeże, a co najważniejsze bez sztuczności! Bez wirtualnych E-składników o rozmaitych numerach. Apetycznie się robi! Regionalizm unosi się w powietrzu ;) Jeść się chce coraz bardziej, więc najwyższa pora rozpocząć regionalny test! Na „dzień dobry” rejbak, czyli sztandarowa potrawa na Kurpiach. A co to takiego? Inaczej mówiąc, to babka ziemniaczana z surowych ziemniaków, z dużą ilością wędzonego boczku i podsmażonej kiełbasy. Najlepiej smakuje ciepła i przepijana psiwem jałowcowym, czyli bezalkoholowym piwem uzyskanym z jałowca. Bardzo ciekawy trunek! Inny! Popularne psiwo (piwo) kozicowe robi się właśnie z jałowca, miodu, wody, drożdży, cukru i oczywiście chmielu. Bimberek kurpiowski też się znalazł, ale został zakupiony „na wynos”, bo kierowcy nie mogą jechać na podwójnym gazie! Prawdziwy kurpiowski sękacz twardo trzyma cenę. Za stosunkowo niewielki kawałek przyszło nam zapłacić 20 PLNów, ale tu się płaci za jakość i autentyczność, a nie pseudo-smak. Kolejnym specjałem poddanym T-degustacji były fafernuchy, czyli słodkawe ciasteczka marchewkowo-miodowe. Idealne jako przegryzka do psiwa jałowcowego ;) Próbowaliśmy fafernuchów z dwóch źródeł. I muszę przyznać, że znowu nieskomercjalizowane produkty babci X były lepsze niż te piekarniczo-cukiernicze wyroby na wielką skalę. Oczywiście musieliśmy też protestować chleb ze smalcem. Na jednym regionalnym stoisku był prawdziwy żytni chleb na zakwasie ze smalcem i ogórkiem z beczKee, a na drugim, zaraz obok, zagościł jasny chlebek ze smalcem i papryką konserwową. Trzeba przetestować! Każdy ma swoją „szkołę” serwowania „pajdy ze smalcem”!
Patrzyłam na to wszystko, co działo się po raz czterdziesty pierwszy w Łysych. Atakowała mnie mnogość barw, dźwięków i wydarzeń… Było zaiste ciekawie! A w głowie kołatała mi się jedna, jakże trafna myśl – to różnobarwny jarmark wielkanocny o lokalnych tradycjach ;) Warto być tu, w Łysych w Niedzielę Palmową i przeżyć ją prawdziwie po kurpiowsku! Rok temu była Lipnica Murowana i konkurs na najwyższą palmę, teraz testowaliśmy Łyse i palmy kurpiowskie, a za rok udamy się w inny zakątek Polski i zobaczymy, co tam się święci! Przekonamy się, jakie wielkanocne palmy dzierżą tam palmę pierwszeństwa ;) P.S. A teraz smutna prawda o Kurpiach, jaką usłyszałam od pewnego miejscowego jegomościa w Łysych - jaka jest różnica między siekierą a Kurpiem? Siekiery się ostrzy, a Kurpiów tępi… Copyright by Keenya
|
- Slalomem pomiędzy ma…
- Na (Dziki) Zachód Ma…
- Madera wynurzona z b…
- Odkryj Kraków na now…
- Słoneczna Warmia i M…
(0 głos)












