Home Relacje Kurpiowska Niedziela Palmowa w Łysych
Kurpiowska Niedziela Palmowa w Łysych
Napisany przez Kinga Gnaś, z 31-03-2010 19:43
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 2276    
Ulubione 39

Może nie do końca interesuje nas etnografia sensu stricte, ale na pewno intrygują obyczaje, zwyczaje i tradycje różnych kultur i regionów. W Polsce takie oryginalne przykłady lokalnego folkloru można mnożyć. A w skali Europy czy świata jest ich jeszcze więcej! Zresztą, jak mówi stara prawda ludowa „co kraj, to obyczaj” ;) Dlatego zdecydowanie postawiliśmy na kulturę i etno-smaKee w minioną niedzielę, a że była to Niedziela Palmowa i kultury było dużo, to już inna inszość ;) Ową Niedzielę Palmową spędziliśmy w miejscowości Łyse na Kurpiach, przyglądając się 237-iu największym i najładniejszym palmom kurpiowskim. Było naprawdę bardzo barwnie!

W sercu Puszczy Kurpiowskiej

Rano delikatne niedzielne śniadanko. Dlaczego „delikatne” a nie obfite jak nakazują podstawy żywienia? A dlatego, że w naszych żołądkach musimy mieć miejsce na regionalne kurpiowskie specjały ;) Przecież będziemy testować kulinarne popisy lokalnych gospodyń! Z uśmiechem na ustach po dziewiątej, a de facto to po dziesiątej – zupełnie zapomnieliśmy o zmianie czasu na letni… Godzina w plecy! Ale co tam! Szczęśliwi czasu nie liczą ;) wystartowaliśmy z miejscowości Dąbrowy z sympatycznego gospodarstwa agroturystycznego u Kubziniaka. Kierowaliśmy się ku miejscowości Łyse poprzez miasto Myszyniec, leżące w sercu Puszczy Kurpiowskiej zwanej też Puszczą Zieloną.

Meta w Łysych

Uwaga! Zbliżamy się do celu, Hołowczyc nawiguje nas! Sznur samochodów ciągnie z każdej strony, panowie policjanci pilnują porządku na drogach, a panowie strażacy kierują na wielką łąkę, która z minuty na minuty zamienia się w gigantycznych rozmiarów parking. Na parkingo-łące aż roi się od rejestracji z województw mazowieckiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Każdy ma tu blisko! Pełno aut, pełno ludziów! Już z oddali widać, co się święci! Od razu wiadomo, jakie święto figuruje dziś w kalendarzu! Wszędzie kolorowe palmy, te piękne, prawdziwe, regionalne! Misternie wykonane i zachwycające! Ale niestety masowy napływ taniej i nijakiej chińszczyzny dotarł i tu, do Łysych. Są więc też palmy z chińskich fabryk, a tak naprawdę pseudo-palmy, zupełnie inaczej wyglądające i zupełnie tu niepasujące... Ale cóż! Brutalne prawa rynku nagryzają regionalne obyczaje i tradycje!

Cała prawda o palmach… 

Jednak nie interesuje nas dziś to, co nie jest kurpiowskie! My chcemy testować tutejszy folklor i w myśl tej zasady podążamy do starego kościoła, a potem spacerując do nowego kościoła wzdłuż kolorowej procesji ludzi i palm, podziwiamy kurpiowskie dzieła ;)

Obiektyw aparatu próbuje uchwycić wszystko! Z sekundy na sekundę kadr się zmienia. Wyłapujemy detale, którymi różnią się poszczególne palmy. Przyglądamy się materiałom, z jakich zostały wykonane. Bibuła, kremplina, papier wycinankowy, wstążKee, jak również zielone gałązKee różnych drzew. Zachwycamy się prawdziwym pięknem i kunsztem kurpiowskich palm! Porównujemy ich rozmiary. Niektóre palmy osiągają nawet 20 metrów wysokości, a nawet więcej! Są strasznie ciężkie i wiele osób musi je na raz dźwigać! Sprytnie, bo tak po testerskiemu, udało nam się „wkręcić” w wyprowadzanie takiej gigant-palmy z kościoła i muszę przyznać, że swoje to ona waży! Przytłacza swoją wagą i pięknem ;) Przeważnie kurpiowskie palmy mają od 2 do 7 metrów wysokości. Ale nie ma jakiejś złotej zasady, która by określała ich rozmiary. Podobnie jak i przed wieloma laty, tak i dziś palmy wykonuje się z gałązek sosnowych bądź leszczynowych prętów oplatanych borówkami lub inną leśną roślinnością. Do palm sosnowych wybiera się młode drzewka, zostawiając na wierzchołku naturalnie rozwidloną kiść (zaobserwujecie to przeglądając galerią z Kurpi ;) Palmy zdobi się pięknymi kolorowymi kwiatami oraz wstążkami z bibuły. Wyobraźcie sobie, że te bajeczne kwiaty gospodynie zaczynają robić już od początku Wielkiego Postu! Sukcesywnie składają je do koszy, a tydzień przed Niedzielą Palmową „wiją” lub „kręcą” z nich palmę. Acha, rozmawiałam z pewnym „tubylcem”, który mówił, że swoją palmę (numer konkursowy 14) przygotowywał codziennie po kilka godzin i jej zrobienie zajęło mu cały miesiąc! Szmat czasu! Wykonanie takiej palmy to bardzo, ale to baaardzo czasochłonne zajęcie… Tradycyjne sposoby zdobienia palm oraz wyszukane rodzaje kwiatów z bibuły przekazywane są w wielu rodzinach z pokolenia na pokolenie. Dowodem tego są chociażby protokoły! konkursu odbywającego się corocznie w Łysych. Co roku powtarzane są te same nazwiska rodowe, te same nazwy wsi. Na szczęście pojawiają się młodsi uczestnicy konkursowo-palmowych zmagań, więc tradycje rodzinne są pielęgnowane i będą rozwijane przez kolejne lata!

Trochę tradycji…

Niedzielę Palmową zwie się także „Kwietną” i „Wierzbną”. Powszechnie wiadomo, że tego dnia przynosi się do kościoła palmy. Nabywają one wielkiej mocy poprzez poświęcenie w kościele, w związku z czym odgrywają ogromną rolę nie tylko w obrzędowości wielkanocnej, ale także w innych momentach roku. To się rozumie, ale teraz trochę zaskakujących informacji… Pierwotnie wierzono, że uderzenie kogoś palmą po wyjściu z kościoła zapewni mu zdrowie i pomyślność – jakże ciekawy aspekt dobroczynnej przemocy ;) Na przykład spożywanie bazi (to są te sympatyczne miziaki od wierzby;) zabezpieczało od chorób gardła. Palmy stawiane w oknach chroniły latem od uderzenia pioruna. Dawien dawno po Niedzieli Palmowej palmy zbierano w dzwonnicy, a później palono. Uzyskany w ten sposób popiół służył we Środę Popielcową do posypywania głów. Obyczajów było wiele, ale ile jest ich teraz? Ile z nich przetrwało do dzisiejszych czasów? Ot wielka zagadka… ;)

Folklorystycznie regionalna kuchnia

Czterdziesta pierwsza Niedziela Palmowa i jarmark wielkanocny w Łysych trwają w najlepsze! Oczywiście pełno tu palm, bo to jest główny aktor dzisiejszego Niedzielo-Palmowego spektaklu ;) Barw, wzorów i rozmiarów bez liku! W otoczeniu dominują też żółto-zielone kolory – to wiosenne kwiaty, stroiKee, kosze wielkanocne, ozdoby świąteczne, etc. Są też zajączKee, króliKee, baranKee, kurczaKee… te z czekolady, z cukru, z ciasta. Nozdrza nęcą sękacze, mazurKee, babKee wielkanocne i inne wypieKee. Pachnie nie tylko ciastem, ale i domowej roboty wędlinami! Szynka, polędwica, boczek, kiełbasa, pasztet… Wszystko smaczne i świeże, a co najważniejsze bez sztuczności! Bez wirtualnych E-składników o rozmaitych numerach. Apetycznie się robi! Regionalizm unosi się w powietrzu ;) Jeść się chce coraz bardziej, więc najwyższa pora rozpocząć regionalny test! Na „dzień dobry” rejbak, czyli sztandarowa potrawa na Kurpiach. A co to takiego? Inaczej mówiąc, to babka ziemniaczana z surowych ziemniaków, z dużą ilością wędzonego boczku i podsmażonej kiełbasy. Najlepiej smakuje ciepła i przepijana psiwem jałowcowym, czyli bezalkoholowym piwem uzyskanym z jałowca. Bardzo ciekawy trunek! Inny! Popularne psiwo (piwo) kozicowe robi się właśnie z jałowca, miodu, wody, drożdży, cukru i oczywiście chmielu. Bimberek kurpiowski też się znalazł, ale został zakupiony „na wynos”, bo kierowcy nie mogą jechać na podwójnym gazie! Prawdziwy kurpiowski sękacz twardo trzyma cenę. Za stosunkowo niewielki kawałek przyszło nam zapłacić 20 PLNów, ale tu się płaci za jakość i autentyczność, a nie pseudo-smak. Kolejnym specjałem poddanym T-degustacji były fafernuchy, czyli słodkawe ciasteczka marchewkowo-miodowe. Idealne jako przegryzka do psiwa jałowcowego ;) Próbowaliśmy fafernuchów z dwóch źródeł. I muszę przyznać, że znowu nieskomercjalizowane produkty babci X były lepsze niż te piekarniczo-cukiernicze wyroby na wielką skalę. Oczywiście musieliśmy też protestować chleb ze smalcem. Na jednym regionalnym stoisku był prawdziwy żytni chleb na zakwasie ze smalcem i ogórkiem z beczKee, a na drugim, zaraz obok, zagościł jasny chlebek ze smalcem i papryką konserwową. Trzeba przetestować! Każdy ma swoją „szkołę” serwowania „pajdy ze smalcem”! Usatysfakcjonowane żołądKee nasze udają się teraz do Nowogrodu, gdzie w Skansenie Kurpiowskim namierzyły Kurpiosko Karcme i postanowiły przetestować tutejsze kartacze (coś na kształt pyz z mięsem i skwarkami) oraz pempuchy – podobne do racuchów lub pączków, ale bez nadzienia. Raj dla podniebienia znów nastał! ;) A ukojeniem dla zmysłów były piękne widoKee na stare drewniane kurpiowskie chaty z bielonymi izbami. Piękna panorama roztacza się ze wzgórza, a w dole wije się malownicza rzeka Narew. Usatysfakcjonowani smakami, widokami i doznaniami Niedzieli Palmowej ruszamy jeszcze na Podlasie i Lubelszczyznę, a potem już tylko obowiązkowy, bo zawodowy powrót do Małopolski...

Patrzyłam na to wszystko, co działo się po raz czterdziesty pierwszy w Łysych. Atakowała mnie mnogość barw, dźwięków i wydarzeń… Było zaiste ciekawie! A w głowie kołatała mi się jedna, jakże trafna myśl – to różnobarwny jarmark wielkanocny o lokalnych tradycjach ;) Warto być tu, w Łysych w Niedzielę Palmową i przeżyć ją prawdziwie po kurpiowsku! Rok temu była Lipnica Murowana i konkurs na najwyższą palmę, teraz testowaliśmy Łyse i palmy kurpiowskie, a za rok udamy się w inny zakątek Polski i zobaczymy, co tam się święci! Przekonamy się, jakie wielkanocne palmy dzierżą tam palmę pierwszeństwa ;)

P.S. A teraz smutna prawda o Kurpiach, jaką usłyszałam od pewnego miejscowego jegomościa w Łysych - jaka jest różnica między siekierą a Kurpiem? Siekiery się ostrzy, a Kurpiów tępi…

Copyright by Keenya

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Łyse
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 23 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Ojcowski Park Narodowy

News image

Śmiem przypuszczać, że są takie „poimpressowe momenty”, że na drugi dzień lepiej zaczerpnąć świeżego powietrza aniżeli wegetować w łóżku i wypominać sobie „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu” ;P Niewiele myśląc, ...

Jeziorny kurort Bad Zwische

News image

 

Banff National Park - czyli

News image

Pomysłów i planów nigdy dość! Głowa kipi od namiaru myśli! Więc i tym razem, kiedy decydowałam się na prawie czteromiesięczną eskapadę do Kanady, przeżywałam burzę mózgu swego i doskonale w...

NadbałycKee szusss

News image

NadbałycKee szusss, czyli nic innego jak go to (the) Hel ;) Spontaniczne pedałowanie wzdłuż Bałtyku i Zatoki Puckiej od Władysławowa po Hel. Dystans 34km x2 w słońcu i wi...

Dolomity Sass Pordoi

News image

Góry Skaliste, Alpy i Tatry to moje ulubione góry. Do tych górskich „naj” dołączają jeszcze Dolomity. Wprawdzie nie udało mi się wjechać kolejką na Sass Pordoi, ale hiking po o...

Sarnia Skała

News image

Spontaniczna wyprawa w środku tygodnia w Tatry Zachodnie. Cel Sarnia Skała, a więc baaardzo rekreacyjnie. Jedziemy po wysokość i powietrze ładować akumulatorki, aby przetrwać w dziczy krakowskiej egzystencji:) Czasami mamy ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3