Home Relacje Dotknąć dna… Jaskinia Studnisko
Dotknąć dna… Jaskinia Studnisko
Napisany przez Kinga Gnaś, z 29-04-2009 00:00
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 3535    
Ulubione 45

Zastanawialiście się, kiedyś jak to jest „dotknąć dna”? Jakie uczucia i emocje grają wtedy w duszy? Ja już wiem, jak to smakuje. Oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu! Chodzi rzecz jasna o metaforę i osiągnięcie dna jaskini ;) A jak do tego doszło, już objaśniam.

Bezmiar przestrzeni i wysokości

Po uniemożliwionej próbie splądrowania Jaskini Wszystkich Świętych wyszliśmy na powierzchnię. Nie ukrywam, byliśmy rozżaleni i zaskoczeni robotą GOPRowców, którzy zablokowali korytarze. Byliśmy żądni przygód i podniesionego poziomu adrenaliny tak jak wampiry żądne są krwi! Niewiele myśląc, skierowaliśmy swe kroki ku Jaskini Studnisko, notabene najgłębszej na całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej (77,5m) i jedenastej pod względem długości (337m). Lubimy wyzwania, więc nie mogliśmy wybrać lepiej! Otwór do jaskini usytuowany jest na wysokości 346 m n.p.m. w rejonie Góry Puchacz i stosunkowo niedawno został zabezpieczony metalową barierką. Chyba ze względu na liczne wypadki niedzielnych turystów, którzy nieświadomi istnienia jaskini, po prostu do niej wpadali… Trzeba uważać, bo nigdy nie wiesz, kiedy stracisz grunt pod nogami. Podpięliśmy dwie liny, każda do innego ringa, jedna będzie służyć do wejścia i zejścia, druga do asekuracji. Musiały być długie i wytrzymałe, bo od otworu wejściowego do dna komory jest bagatela 33m. Nie umiałam sobie uzmysłowić tej odległości, ale porównanie jej do 16-sto piętrowego wieżowca wiele mi wyjaśniło. Chyba nawet za wiele... Nie sądzę, żebym zdecydowała się na zjazd z drapacza chmur z tak oszałamiającej wysokości. Co innego w jaskini, tu jest ciemno i nie masz tego poczucia olbrzymiej odległości i ogromu przestrzeni. Zresztą nie ma czasu na lęki! Przyodzialiśmy właściwy sprzęt i w powtórzonej, sprawdzonej już kolejności – Michał, Kee, Kasia, Jarek rozpoczęliśmy zjazd po linie, jedno po drugim, rzecz jasna. Chyba nie zdążyłam jeszcze wspomnieć, że Studnisko to jedna z jaskiń posiadających największe krasowe komory na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Pionowy otwór rozpoczyna się bardzo krótkim kominkiem i prowadzi w stronę gigantycznej Komory Wejściowej o wymiarach 36 x 20 m i oszałamiającej wysokości 33 m. To najbardziej extremalna część całej eskapady ;D Dreszczyk pozytywnych wibracji czuć na skórze, ale w duszy no stres! Schodzę i schodzę, i końca nie widać… Cały czas kontroluję sytuację i popuszczam sobie liny, a ósemka aż parzy – ile energii cieplnej i kinetycznej tutaj powstaje! Rękawiczki bike’owe okazują się zbawienne. Jeśli puściłabym teraz linę, lecę i mnie już nie ma… To tak ku przestrodze! Musisz być czujny! Im jestem niżej, tym rozmiary jaskini stają się coraz większe. Kręcę głową dokoła, chcę, by czołówka oświetlała mi każdą ścianę, bym mogła podziwiać szatę naciekową. Najpiękniejsze są kaskady kalcytowe! Zasłuchana w nietoperzowy krzyk zjeżdżam sobie ruchem jednostajnie przyspieszonym i rozkoszuję się magią przestrzeni, wolności i siłą matki natury.

Przemierzanie czeluści

W miejscu zakończenia zjazdu dno jest pochyle, pokryte polewą naciekową. Tutaj trzeba uważać, by nie poślizgnąć się na guano (odchody nietoperzy) Gówniana sprawa ;P Czekamy z Michałem na pozostałą dwójką, a ja z zacięciem geologa i pasją grotołaza dreptam sobie i obserwuję otoczenie. Z bólem dochodzę do stwierdzenia, że szpaciarze (istoty wydobywające szpad – krystaliczny kalcyt) zniszczyli znaczną część szaty naciekowej Studniska. Gdy cała nasza czwórka dociera do Komory Wejściowej, możemy zakamuflować sprzęt i udać się w dalszą drogę. Rozpoczynamy przeciskanie się, czołganie, ciała deformowanie i wspinanie właściwe ;D Czas na następną przygodę nastał! Najpierw przeprawa po Sali Pochyłej, by po chwili móc podziwiać krasowe formy w Sali Nacieków Kalcytowych i Sali Nacieków Piaszczystych. Ile tu fantastycznych stalaktytów, stalagmitów czy stalagnatów, ile grzebieni i kaskad kalcytowych, ile makaronów, ile kulistych nacieków piaszczystych na ścianach i stropie, ile form o fikuśnych kształtach?! Byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie dewastujące szatę naciekową „człowieki”. Zbiera mnie na refleksję o niszczeniu przez ludzi tego, co najpiękniejsze – niepojęte… Przybierając po drodze rozmaite pozycje, doczołgowywujemy się do największa z sal, Sali Zawaliskowej, na której dnie zalegają wielkie bloki wapienne (od strony zachodniej przykrywają je piaszczyste stożki napływowe). Już jesteśmy na głębokości - 41 m, skąd biegnie stromy korytarz obejmujący część nazwaną Przeczucie Maryny. Kolejny raz przeciskamy się przez wąskie szczeliny, pokonujemy kilkumetrowe studnie, taplamy się w błotq. Cali jesteśmy brązowi i bardzo radośni ;D Entuzjazm sięga zenitu, gdy schodzę z Jarkiem na głębokość -77,5 m do Partii Spragnionych. To najgłębszy punkt jaskini – dotknęłam dna! Po raz kolejny udowodniłam sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych, że wszystko jest „do zrobienia”. Jak to ładnie powiedziała Marzenka, cytując zacnego jegomościa Arystotelesa, „Osiągnęłaś kolejny cel przybliżający do osiągnięcia CELU”. Zaiste prawda, znów zrealizowałam siebie i swe pomysły! I love it ;D

 Sprawdzian dla mięśni

Poziom endorfiny podnieśliśmy sobie Milką, nie ma jak dobra czeko! Łasuchy? Nie, po prostu lubimy czekoladę… Hasło rodem z reklamy tv. Fakt faktem, wydatek energetyczny w jaskini, w takim mikroklimacie, przy ogromnej wilgotności i temperaturze 8 stopni, jest ogromny! Wzbogacenie organizmu w kalorie jest nieodzowne! Spełnieni jaskiniowo ;) musimy udać się w drogę powrotną, aczkolwiek niechętnie. Nie lubię wracać, ale cóż! Jak mus to mus. Momentami mam nieodparte wrażenie, że plądrowanie Studniska przypomina mi wspinaczkę w skałach, tylko tutaj te górnojurajskie wapienie są śliskie i uciekają spod rąk i nóg. Nie daję za wygraną i dalej zażywam kąpieli błotnych. Powtarzam też „chińskie pozycje”, by przecisnąć się przez wąziutkie szczeliny. Przyblokować się chyba żadne z nas by nie chciało… Uśmiech nie schodzi z twarzy. Rozbraja nas z Kasią pozycja „na czworaka”. Kolanka na pewno przybiorą kolory tęczy po tej pełzającej wędrówce. Kask nie raz ochronił nam czaszki przed potłuczeniem. Sprzęt to podstawa! O proszę, nawet nie zorientowaliśmy się, a już byliśmy w Komorze Wejściowej. Zaskakująco szybko, bo w zaledwie 45 minut w czteroosobowym składzie ;D Rewelacja! Teraz nadchodzi prawdziwy test naszej kondycji fizycznej i psychicznej! Musimy pokonać 33 m wysokości, by móc znów dreptać jak Homo Sapiens na dwóch a nie na czterech nogach... Uzbrajamy się w sprzęt, konieczne są karabinki, płaniety, Crolle, etc. Będziemy sprawdzać własne możliwości fizyczne i zacięcie w walce z siłami natury. Michał pomknął w górę w 17 minut, imponująco! Mnie wchodzenie na linie na wolnym zjeździe zajęło około 25 minut. Byłam i jestem z siebie bardzo zadowolona. W kręgu grotołazów mawia się, że samo wyjście ze Studniska to nie lada wyczyn. No bo przecież niecodziennie pokonuje się 16 pięter bez użycia schodów, nie mówiąc już o windzie, bazując jedynie na sile własnych ramion i nóg… Uważa się też, że Studnisko nie jest jaskinią „na pierwszy raz”, bo jest zdecydowanie za trudna. Ale waleczne Skorpiony nigdy się nie poddają i zawsze dopinają swego ;D Na górę wyprowadził mnie nietoperzowy szum i w otoczce pozytywnych wibracji obiecałam sobie wrócić kiedyś do Studniska i znów udowodnić sobie, że „możesz wszystko”! Ty też zawsze wierz w siebie, przełam wszelkie obawy i lęki, zaufaj instynktowi, wygraj z własnymi mięśniami i zasmakuj podziemnej przygody ;D Od dziś będę działać jak Krecik ;P

Copyright by Keenya

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Jura
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej


Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Hejnał w Krakowie

News image

Hejnał zagrany z Wieży Mariackiej 30 kwietnia 2011 roku rozbudził w mych myślach wspomnienia prawie ośmiu lat spędzonych w Krakowie… Obrazy jak żywe stawały przed oczami, łezka się pr...

Kartograficzna wyspa Pag

News image

Genialnym miejscem na realizację kartograficznych praktyk terenowych dla studentów geologii z krakowskiego AGH okazała się chorwacka wyspa Pag. Miejsce idealne, wymarzone na wakacje – lazur Adriatyku, kamienista plaża pr...

Klimatyczne Bergamo

News image

Klimatyczne wędrówKee w labiryncie brukowanych uliczek, kolorowych kamieniczek, witryn sklepowych wypełnionych prawdziwymi smakołykami mają swój niepowtarzalny urok. Dlatego tak ochoczo i bez końca mogłabym kluczyć po Bergamo Alta i B...

Wypad pracowniczo - urodzin

News image

Świetna miejscówka na całoroczne wypady. Z Krakowa jedyne 60 km i jesteśmy w spokojnym, dzikim Beskidzie Małym. Wyjazd po pracy w piątek PKSem przez Andrychów do Żywca i taksówką do ...

Babia Góra & Ladies

News image

Kobieta zmienną jest… jednak nie tylko ladies mają swoje humory i widzimisię ;D Nieprzewidywalna i krnąbrna jest też Babia Góra, królowa Beskidów! Właśnie ze względu na swe usposobienie góra o...

Hochalpenstrasse w Wysokich

News image

Jeśli macie ochotę na niezapomniane widoKee i niecodzienne wrażenia, to obowiązkowo polecam malowniczą alpejską trasę Hochalpenstrasse w Austrii. Prowadzi ona niezliczoną liczbą zarętów, podjazdów i zjazdów do lodowca Pasterze l...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3