Home Relacje Cyfrowanie w Bieszczadach
Cyfrowanie w Bieszczadach
Napisany przez Kinga Gnaś-Sawczuk, z 21-11-2011 21:09
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 477    
Ulubione 11

11.11.11 Zaczynamy szyfrowanie w systemie binarnym? Nie. To Magiczny układ sześciu jedynek albo trzech jedenastek, jak kto woli, który zwiastował nieuchronnie, że na twarzy przybywa kolejna zmarszczka wypełniona T-wydarzeniami i łupie w kościach od T-przygód. Na szczęście jednak… amnezja mnie jeszcze nie dopadła! i pamiętam, „co i jak” było, więc relacjonuję, jak spłynął naszej T-ósemce T-long weekend w Bieszczadach na oszronionych słonecznych szlakach, w klimatycznych miejscach serwujących najlepszą dziczyznę, przy cieple domkowego kominka, przy brzasku ogniska i pod mocno gwieździstym niebem pełnym spełnionych życzeń.

Przybyliśmy w czwartkową noc do Rabe między Ustrzykami Dolnymi a Czarną i zakotwiczyliśmy się w klimatycznym domku Bukowy Dwór, którego wnętrza opromieniał nasz dobry nastrój i fenomenalny chilloutowy humor oraz bajeczne ciepło płynące z kominka. Rydwany ognia sprawiały wrażenie, jakby chciały się wyrywać zza kominkowej szyby i uciec na zewnątrz, na mróz, chcąc zademonstrować w ten sposób swoją siłę rażenia ;) Ale zostały do późnej nocy na miejscu, a my odpoczywaliśmy wraz z nimi w aurze apartamentowej sielskości, bo zwyczajnie nie chciało się schodzić z wygodnej sofy i iść… spać. Czasem takie błogie słodkie lenistwo, które jest zupełnie obce mej Testerskiej Naturze, ma swoje pięć minut i jest w pełni usprawiedliwione ;)

Wolny piątek

I nastało upragnione wolne... Piątkowa laba! Long weekend! Trzy dni relaxu i testowania! O poranku wy-budziło nas naturalne ciepło pochodzące z licznych promieni słonecznych wdzierających się subtelnie do sypialnianej antresoli przez dachowe okno. Śniadanko smakowite skonsumowane z apetytem. T-zamysły przeróżne w(y)skakiwały z głowy na język. Cel numer jeden – wypoczywać aktywnie i biernie oraz wdychać bieszczadzkie nieskażone powietrze aż zabraknie pojemności płuc. Inne cele to cele poboczne, które zrealizują się „same przez się” ;) Zainaugurowaliśmy więc wspin na pobliską górkę – chłonęliśmy otaczające krajobrazy, wiedząc, że zaraz będziemy podziwiać jeszcze lepsze widoKee. Bo Niepodległościowy Marsz na Połoninę Caryńską dnia 11 listopada 2011 roku już czas zacząć! ;)

Niepodległościowy Marsz

Wychodzimy z parkingu z Ustrzyk Górnych i ochoczo drałujemy q górze. Dywan ususzonych, szeleszczących pod butami trekkingowymi, rdzawo-złotych liści prowadzi naszą mieszaną czwórkę na jedną z dwóch „klasycznych” bieszczadzkich połonin. Las na dobre osaczył nas, ale po pewnym czasie wyszliśmy na odkrytą przestrzeń i szybko znaleźliśmy się na linii... wiatru. Ostrzejsze powietrze. Chłodniej. Ale i przestronniej. Szron na zacienionej części stoku. Bajeczne wzory uformowane przez lód. Słońce odbijające się w trawach. Żołnierz w barwach pustynnego moro wtapiający się w krajobraz. Nikt nie wie, skąd on się tutaj znalazł. Z jakiej kompanii zdezerterował. Jednak nikogo to teraz nie interesuje, bo najważniejsze jest beztroskie leżakowanie „na i w” trawie. Kolorowe pomysły i nasze wy-skoKee zdominowały totalnie Połoninę Caryńską. Zero ludzi. Cisza. Spokój. Sielskość! Nie chce się wracać. Patriotyzmu nuta gra mi w duszy - zasłaniam ręką biały pas szlaku turystycznego, tworząc w ten sposób polską flagę... Kreatywny Niepodległościowiec z 11listopada jestem ;) Polska! Biało-czerwoni! Okrzyk rodem z meczu. Żyłka kibica i ex-gracza piłko nożnego drzemie we mnie i budzi się raz po raz niczym demon…To jest moja adrenalina! Moje ADHD nieposkromione wciąż! Do-energetyzowanie organizmu słodkościami próbują uskuteczniać towarzysze moi. Jednak nie zastąpi to dobrego obiadu, więc po sesji relaxacyjno-fotograficznej z konotacjami patriotyczno-niepodległościowymi ruszyliśmy q punktowi startu. ŻołądKee poniektórych myślą już teraz tylko i wyłącznie o ciepłej strawie, więc zaszywamy się na dobry obiad – placek bieszczadzKee w Czarnej. Strzał w dziesiątkę. Urodzinowy Toast nalewką zafundowaną przez właścicieli lokalu, a potem to już tylko gry i zabawy wieczorno-posiadówkowe, które doprowadziły nas do kolejnego dnia… wolności ;)

Demokracja?

W sobotni poranek podwoiliśmy skład T-wyprawy i kompletną ósemką rzuciliśmy wyzwanie Tarnicy. Towarzystwo podzielone sprawiedliwie przez Matkę Naturę – 4 kobiety i 4 mężczyzn. A że baby potrafią zakręcić w głowach, to nasz dzisiejszy TestersKee Cel zwie się… Królowa Bieszczad, czyli Tarnica. Ponownie uskuteczniamy starting z parkingu w Ustrzykach Górnych, ale już innego niż wczoraj – ten jest po drugiej stronie ulicy ;) Za cały dzień ściągnięto z nas haracz w wysokości 12 zł (piszę o tym celowo, bo kiedyś wszystkie parkingi były bezpłatne…). Zaczynamy T-eskapadę. Wstępny przemarsz asfaltem aż do punktu... zakupu biletów wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Jest listopad, a oni jeszcze pracują w biletowych budkach. Wszystko się zaczyna „spieniężać”. Bieszczady zaczynają zarabiać na wszystkim i wszystkich, bo tubylcy nauczyli się, że nie tylko górale mogą „wołać sobie opłaty” za chęć bycia w Tatrach, przecież im też się coś od turystów należy. Więc „kasują”… w najlepsze!

Atak na Królową…

Pierwsze T-kroKee dzisiejszego T-wojażowania oznaczają wejście w las. I brak szczególnych widoków. Niby jest podobnie jak wczoraj, ale układ szlaku nieco inny i ekipa zbulimizowana ;) Wspomnienia z ostatniej T-wędrówKee tym szlakiem zatarły się w mej pamięci. Czemu? Może dlatego, że wtedy był kwiecień i śnieg leżał jeszcze w lesie, zieleń budziła się dokoła, zmieniając obraz całości, a dziś, prawie na półmetku listopada, szeleszczą zdeptane już liście i jest „łyso”. Dreptam i chłonę niezliczoną ilość drzew, bo cóż innego można tu, w lesie, podziwiać. Jednak wystarczyło przejść lesisty trakt i wyjść „na zewnątrz” i zaczęło się wytęsknione widokowe hikingowanie. Iście górska panorama dokoła nas! Pełne 360 stopni fenomenalnych krajobrazów! Przejrzystość powietrza gwarantowała niezapomniane widoKee. Słońce muskało po twarzy. Aż chciało się zdjąć z siebie kolejne warstwy odzienia, ale nie wypadało ;) Bo mogłoby to być zwodnicze i zakończyć się „byciem pociągającym”, czyli zwyczajnie mówiąc, przeziębieniem... Krok po kroku pedałowaliśmy po grzbiecie Szerokiego Wierchu, mijając bądź wyprzedzając innych turystów. Okoliczne szczyty prezentowały się jak na dłoni – widać było zdobytą wczoraj „niepodległościowo” Połoninę Caryńską czy zaatakowany dwa lata temu masyw Rawek (Mała i Wielka) oraz zdobyte też i wtedy Bukowe Berdo i Krzemień. Przycupnęliśmy na wysokości 1275 m n.p.m. na Przełęczy pod Tarnicą, bo zafascynowały nas dekoracje śnieżne utworzone na szlakowskazach. Artystyczny wyraz Matki Natury. Jeszcze kilka minut marszu i mogliśmy podziwiać… tłum gromadzący się na Tarnicy. Nie spodziewaliśmy się takiej inwazji turystów! Dla nas jednak najważniejsze było ponowne zdobycie szczytu Tarnicy i to w tak doborowym towarzystwie. Tarnicy, która należy do Korony Gór Polskich. Wysokość 1346 m n.p.m. osiągnięta. Najwyższy szczyt w polskiej części Bieszczad zdobyty! Czyli ambitnie i w mocnym składzie ;)

Dzik Time ;)

Rozgrzewająca herbatka po drodze i coś na ząb i pedałujemy w dół. Energiczne zejście do Wołowatego połączone z listopadowym opalaniem się na trawie było wstępem do odpoczynku po rewelacyjnym obiadq, który gwarantowała wizyta w Wilczej Jamie w Smolniku. Mój apetyt na Bieszczady jest tożsamy z apetytem na dziczyznę ;) Dzisiejsze T-menu to gulasz z jelenia z borowikami, kopytka i buraczki na ciepło. No i coś złotego zimnego płynnego celem przyspieszenia procesu trawienia. Polecam Wam też świetną pieczeń z dzika marynowaną w czerwonym winie serwowana ze śliwką i żurawiną. No i koniecznie skosztujcie też pasztetu z dzika. Chyba mam bzika na punkcie dzika. Ale nie mogę już za wiele jeść, bo kolejne kulinarne T-zamysły czekają na realizację. Ognisko! ;) Wyśmienita zrumieniona chrupiąca kiełbaska, której stan przygotowania sprawdzało światło latarKee. Do tego pyszny przypieczony chleb. Banalne ogniskowe menu, a jaka głębia smaku i doznań. Tak i to w listopadzie! Mimo mrozu. Pod gwiazdami. Przy pełni księżyca. Przy śpiewie. Przy rozmaitych opowieściach. Bo nie ma rzeczy niemożliwych! Są tylko mało prawdopodobne ;) I pamiętajcie o tym zawsze i wszędzie!

Copyright by Keenya

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Wilcza Jama
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 
Nowości

Pieniny w pigułce

Kwietniowo-majowo-long weekendowy czas skupił się na przetestowaniu Pienin. Poznaniu tego, czego jeszcze Testerskie Oko nie widziało ani Testerska Stopa nie dotknęła. Porównaniu zmian, jakie zaszły w dobrze znanych miejscach i

Energiczna eko-Szwajcaria

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty! ;) Świat się budzi do życia z zimowego snu. Promienie słońca wdzierają się w każdy zakamarek wytęsknionej wiosennej rzeczywistości. Odbijają się od ośnieżonych jeszcze

Rymów konstrukcje

  Postaw na kuchni wydarzeń dzień i noc. Dodaj szczyptę marzeń, bo one mają moc. Gotuj w wywarze wrażeń i uśmiechniętych wydarzeń. Odcedź smutKee i problemy, bo tego nie jemy. Na

atak na Turbacz

Do Testerskiego Ataku na Turbacz było już wiele podejść, ale żadnego nie udało się zrealizować, bo zawsze coś lub ktoś stawało nam na przeszkodzie… Ale tym razem głośno krzyknęliśmy „Nie!”

Pzrez Emiraty aż po Oman

Po Polsce, Europie, Ameryce Północnej i Afryce przyszedł czas na kolejny kontynent – Azję. Na testing Bliskiego Wschodu i Półwyspu Arabskiego celowo wybraliśmy luty i jak się okazało była to

Klimatyczne Bergamo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Skacząc po Tatrach

To była jedna z tych pierwszych pro-Testerskich wypraw, po dziś dzień jeszcze nie zrelacjonowana… Może dla niektórych wyda się ta historia mało ambitna, ale postanowiliśmy „społecznie” odwiedzić jedno z wielu

Światowo...

Paleta najciekawszych tras samochodowych świata mieni się barwnymi kolorami. Który „odcień” zasługuje na największą uwagę? Trudno ocenić. Wszystkie miejsca są na swój sposób „naj”. Spróbujmy przetestować niektóre z nich i

Dubaj - królestwo "naj"

Jeszcze 20 lat temu była tu istna pustynia i tylko gdzieniegdzie (niczym osamotnione akacje czy zmęczone “piaskowym życiem” wielbłądy) wyrastały pojedyncze budynki znacznie od siebie oddalone, a ludzie trudnili się

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

Fotojogging

Czy można połączyć kilka możliwości na raz? Czy można zbulimizować frajdę? Czy można połączyć przyjemne z pożytecznym? Oczywiście! Takim rozwiązaniem jest… fotojogging, czyli nauka fotografowania wzbogacona o

Komunikacyjne figle

Zazwyczaj budzę się troszkę później niż z chwilą, gdy szóstka wybije z przodu na cyferblacie budzika mego... Zazwyczaj też korzystam ze swojego japońskiego wehikułu i obce są mi „zawodowe przejażdżKee”

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Trójstykowa Pigułka 6w1

Czasem mamy „dzikie pragnienie” zrobienia czegoś niebanalnego, nietuzinkowego! Czasem drzemie w nas chęć bycia pionierami, odkrywcami, zdobywcami! Czasem słowo „trochę” to dla nas za mało! I chcemy mieć „wszystko”! Macie

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/234888Pieniny_w_pigu__ce.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811812Volt_g____wne.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/477892T_poetycko_fota.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/584691Turbacz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/282332ZEA_Oman.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/796414bergamo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/985157skacz__c_przez_Kozi__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/913193Chevrolet_Camaro.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/524531DUBAJ_NAJ_prawa.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/353404Fotojogging.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/555179T_refleksje.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/108354Tr__jstykowy_Finisz.JPG
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże



Dotknąć dna...najgłęszej ja

News image

Grotołazowanie to test samego siebie! Sprawdzasz „ego” i nucąc za fantrastycznym inaczej zespołem Feel ;P pokazujesz „na co się stać i to nie jeden raz...” Udowadniasz sobie i całemu ś...

Pociągiem Papieskim do Rajc

News image

Nie każda praca daje możliwość podróżowania, poznawania i testowania. Moja na szczęście czasem daje i to doceniam najbardziej:) Tym razem podróż służbowa w ramach Promocyjnego Przejazdu Pociągiem Papieskiem, kryptonim 4...

Duomo najeżona ozdobami

News image

W potocznym języku „najeżyć się” może oznaczać „zdenerwować się” , ale patrząc na katedrę Duomo w Mediolanie „oczywistą oczywistością” jest fakt, że „jej architektoniczne najeżenie” detalami wprawia w zachwyt i...

Zdobywanie Świnicy

News image

  Spontaniczny wypad w Tatry pod koniec września 2008. W sobotę wieczorem szybkie planowanie trasy i w niedzielę wyjazd w składzie: Darek, Monika i Betinka. Wyjście z Kuźnic do Murowańca i ...

Dolny Śląsk w pigułce

News image

Zgłębianie turystycznych tajników Dolnego Śląska zainaugurowaliśmy z Kamem w Lubaniu. Potem był filmowy Lubomierz w wydaniu „Sami swoi”. Wszak Trylogia Chęcińskiego to już klasyka polskiej kinematografii! Tam właśnie, Kargul i...

Wyprawa na wschód - Dzierzk

News image

Wschodnie klimaty są mi dosyć obce, ale nie Kee:) Więc postanowiła zabrać mnie na wycieczkę zapoznawczą i przedstawić Lubelszczyznę w białej oprawie (geolgiczne wąwozy lessowe i białe kozaczki przenieśliśmy n...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3