Home Relacje W krainie niezmąconego bieszczadzkiego spokoju…
W krainie niezmąconego bieszczadzkiego spokoju…
Napisany przez Kinga Gnaś, z 09-08-2009 21:45
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 785    
Ulubione 25
Nigdy nie traktowałam Bieszczad tudzież Bieszczadów poważnie… Przyznaję się bez bicia! Zawsze wydawały mi się takie „nizinne” i stosunkowo mało pociągające. Zdecydowanie bardziej rajcowały mnie skaliste szczyty, delikatnie muskające nieboskłon i gwarantujące „wysokościowe doznania” ;P Dlatego też celem mych wypadów hikingowych padały zazwyczaj Tatry czy to Polskie, czy Słowackie, nie mówiąc już o fenomenalnych Górach Skalistych czy Alpach…
 
Pomysł na Bieszczady zrodził się spontanicznie i był alternatywą dla wypadu do Wrocławia. Miasto urocze, klimatyczne, a sam Dolny Śląsk też niczego sobie! Lubię te rejony, jednak górKee to górKee i większa aktywność niż jakakolwiek miastomania! 17-19 kwietnia 2009 roku weekendowaliśmy się więc z Domello na skraju ojczyzny naszej, w wyciszonym, pełnym spokoju i pozbawionym natrętnej komercjalizacji zakątku polskiej ziemi. Czasem takie „odcięcie” od szalonej cywilizacji pozwala złapać drugi oddech i z powerem przystąpić do zadań nowego tygodnia, a mój notatnik firmowy z każdym dniem staje się coraz grubszy. Mam nadzieję, że nie grozi mu bulimia ;P zawodowa! Naładowani pozytywną energią rozpoczęliśmy bieszczadzką przygodę. Piątkowym pojobowym meeting pointem została obrana Dębica. Hmmmm…wspomnienia wracają! Przecież to miasto pamiętnego i jakże udanego wrześniowego wesela Agi i Przemka! Oj, oj, zdarło się obcasy na parkiecie i gardło nadwyrężyło w wokalnych popisach z panną Fedyną ;D PozdróffKee dla całej ekipy ze Wschodu! No ale, żeby nie zbaczać z tematu, wracam na szlak…redaktorsKee! Wystartowaliśmy więc w stronę Jasła, pierwsze ustalenia i opowieści wzajemne różnotematyczne + godzinny przystanek na pycha specjały kulinarne w lokalu „Pod Skałą”. Miejsce i menu godne polecenia! Zupka czosnkowa z grzankami z serem (równie apetyczna i aromatyczna ;D jak słowackie czy czeskie) oraz drobiowa sakiewka z warzywami inside to mój choice, a Kamil zajadał się solą w migdałach i kociołkiem Cygana – tę zupkę zamówiliśmy też w drodze powrotnej! Tak nam posmakowała! Posileni i entuzjastycznie usposobieni przemknęliśmy przez Nowy Żmigród w stronę Dukli i dalej puściutką traską gnaliśmy do Komańczy (odbudowują tu zniszczoną w pożarze cerkiew). Stamtąd jeszcze trochę kręcenia o zmroku po bieszczadzkich serpentynach i żądni zdobywania szczytów dotarliśmy do celu – Ustrzyk Górnych. Kwatera prywatna z polecenia godna polecenia ze względu na swe oryginalne wnętrza - lux apartament ;D Przed snem pozostało nam jesce jedno zadanie - obmyślanie, a raczej weryfikowanie wizji na najbliższe dwa dni! Szybka piłka! W sobotni poranek słonko wdzierało się do pokoju i łaskotało promieniami po buźce, informując, że pora wstawać. Zresztą organizm sam budził się do życia ;D Góry inspirują! W normalnych warunkach na pewno bym się nie podniosła z wygodnego łóżka o 6.43. O zgrozo! Nie ma opcji! Przecież to niehumanitarna pora! Ale tu, w górach wszystko ma inny wymiar... Punkt ósma byliśmy na czerwonym szlaku, a z nami pies-przewodnik. Przez lasos liściasty wdrapywaliśmy się pod górę, momentami konkretne podejścia.
 Goło i wesoło...
Smaczek górsKee wzmógł Szeroki Wierch, no bo powyżej 1200 m n.p.m. zrobiło się wreszcie „goło”, czyli nastał pełen widok na górskie klimaty! Ze skrzyżowania szlaków - czerwonego i niebieskiego został nam kwadransik na Tarnicę. Jednak żółtostradę mapową pokonaliśmy w niespełna 10 minut, a z nami oczywiście pies…nazywany wymienie Kajtosław bądź Burek albo „Odsuń się” ;D Czworonożny towarzysz też chciał poszczytować na wysokości 1346 m i rozkoszować się panoramą, walcząc przy tym z silnym wiatrem. W dole Wołosate i kilka domów na krzyż, a przed nami, prawie na wyciągnięcie ręki/nogi, okoliczne szczyty górskie! Poezja dla mej górskiej duszy! Zaznaczam, iż na szczycie usytuowany jest krzyż upamiętniający wizytę papieża Jana Pawła II na bieszczadzkich szlakach. Chwila zadumy nad autorytetem Wojtyły… Po refleksyjnej ciszy i fotosesjii zeszliśmy we trójkę z „Królowej Bieszczad” i przez śnieżek, błotko i potoki górskie pomknęliśmy czerwono-niebieskim szlakiem ku Przełęczy Goprowców. Chłopaki stacjonują tam tylko w lipcu i sierpniu, można ich zastać pod namiotem – taki lokal przenośny mają ;D Niewiele myślać, żwawo przemaszerowaliśmy na Kopę Bukowską 1320 m, a stamtąd już (13 m wyżej) na Halicz. Wiało niemiłosiernie, ale softshieldy się sprawdziły i nie czuliśmy tego muskającego chłodu. Domello wdział mi na głowę swój kapeluszos, nie wiem tylko po co ;P ale dzielnie dreptałam z nim dalej. Skończyła się na naszej trasce Połonina Bukowska, więc skończyła się urozmiacona górska droga, a zaczął nudny i monotonny trakt pieszo-rowerowo-konny. No i tak musieliśmy pedałować nogami obiema prawie 2 godziny! Nie polecam tego odcinka nikomu! A już zdecydowanie, nie wchodźcie na Tarnicę od tej strony! To odcinek dobry dla rodziny z wózkiem z napędem na cztery koła, a nie dla miłośników górskiej scenerii. Jedyne, co mi się podobało w ciągu tych dwóch godzin wędrówKee to pola konwalii i nasze dysputy na różnorakie tematu – bardzo owocne, zresztą. Dyskutując o śmiamtym i owamtym, dotarliśmy do najdalej na południe położonej i zamieszkanej! miejscowości w ojczyźnie naszej – Wołosate. Wioskę stanowi kilka domów na krzyż, o dziwo doskonale widocznych z Tarnicy ;D a popularność gwarantuje nie tylko sama lokalizacja wsi, ale też Zachowawcza Stadnina Konia Huculskiego Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Maybe next time będzie czas na „pa-ta-taj” ;P Na niewielkim parkingu dopadliśmy jakąś parkę z Rzeszowa i życzliwi towarzysze podwieźli nas Mazdą 323F do Ustrzyk, bo perspektywa spaceru na dystansie 6 km wcale nas nie podniecała… Po drodze sprzedaliśmy Młodym opowieści o naszej 7-godzinnej czerwonoszlakowej bieszczadzkiej eskapadzie. Rzeszowiacy wybrali jednak zdecydowanie (naj)krótszą opcję, czyli spacerek niebieskim szlakiem. Dla nas zbyt krótko, a powroty tą samą traską nie są w naszym stylu, bo my wolimy mocniejsze wyzwania! Heheh…CwaniaKee, nie?! Naładowani energią i z deka głodni postanowiliśmy wsiąść w Lagunę i pogonić za jakąś zwierzyną. Łupem padła pieczeń z dzika z gruszkami i żurawiną oraz gulasz z sarny z borowikami! No po prostu kulinarna ekstaza! Niebo w gębie :D Będąc w Bieszczadach, koniecznie wstąpcie do Wilczej Jamy w maluśkiej wiosce Muczne. Wasze żołądki powiedzą, że warto! Z bananem na ustach i spieczonymi buźkami postananowiliśmy do(s)palić kalorie nad Soliną. Zdecydowanie bardziej wolę góry, więc po szybkim spacerq po zaporze wróciliśmy do kwatery naszej zacnej i przy złocistym trunku dumaliśmy nad jutrzejszym dniem. I wydumaliśmy – ataken na szczyt graniczny trzech! państw, Krzemieniec ;D Multinarodowo, multikulturowo.
Copyright by Keenya
Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Bieszczady
Ulubione Poleć znajomemu

Komentarze użytkowników (0)

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved

kaszuby polska
Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości 
Nowości

Zachodnia Madera

 Wynajętym Cliosem śmigaliśmy we czwórkę po Dzikim Zachodzie Madery. Na „dzień dobry” Dolina Zakonnic, a na drugie śniadanie najwyższy w Europie klif Gabo Cirao. Lunch time odbył się w Ribeira

Jeepem przez Maderę

Każda forma transportu jest dobra. Każdy pomysł ma swój sens. Dlatego postanowiliśmy – jeep i off-road po Maderze ;) T-pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę! Byliśmy tam, gdzie nie

Funchal -stolica Madery

Kraj najlepiej poznawać przez stolicę. Stolica Madery to Funchal, największe miasto na wyspie, pełne atrakcji. Obowiązkowo musicie zobaczyć gigantyczne tuńczyKee i drapieżne espady na targu rybny, zasmakować pysznych i

Rowerowy Oldenburg

Owszem, można wszędzie dreptać na piechotkę, ale nie zawsze jest sens i potrzeba maszerować o dwóch stópkach. O ileż zdrowiej, szybciej i przyjemniej jest przemieszczać się na dwukołowcu. Niemiecki Oldenburg

Nektar bogów...

Złocisty kolor. Biała pianka, taka na dwa palce. Posmak goryczKee w ustach. To cechy szczególne nektaru bogów. Radość i uśmiech. Weekendowa wolność. Towarzyskość i otwartość na otaczający świat. To efekt

Szarlotkowe wariacje

Po obiadq deser zawsze mile widziany ;) Polecam Wam przetestowane przysznościowe włoskie deserKee firmy Smakija. Pierwszy z nich Amaretto, to mus mleczno-czekoladowy z orzechowym kremem Amaretto. Druga propozycja to Tiramisu

Szwajcaria Kaszubska

Niezliczone jeziora ukryte pośród gęstych lasów, bystre rzeKee, różnokolorowe łąKee, drogi wijące się serpentynami. Nie tylko szwajcarska Szwajcaria może urzekać swym pięknem, równie urokliwa jest nasza kaszubska Szwajcaria. Ale czyż

Weekendowe Trójmiasto

Pogoda zmienną jest… Porzekadło stare jak świat i jakże prawdziwe! Kapryśna aura udowadnia nam swoją wyższość z każdą godziną, z każdą minutą, z każdą sekundą! Nieważne, gdzie jesteś i

Palma de Kraśnik

Piątkowo-wieczorny deszcz i apetyczna wino-kolacja powitała Betinkę na mej lubelskiej ziemi. Fala szalonych, nieokiełznanych upałów odpłynęła. Wraz z niedzielnym porankiem nastąpił przypływ opadów deszczu i nieprzyjemnego chłodu. Dlatego nastąpiła weryfikacja

Raj dla zmysłów - BNP

Czas na inną relację promującą Kanadę i majestat Gór Skalistych. O tych miejscach mogę mówić w nieskończoność, bo one mnie oczarowały i wciąż oczarowują! Tym razem nie będzie to opowieść

Kajaki na Roztoczu

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Drewniane cerkwie

Kiedy pada pytanie „góry?”, automatycznie nasuwa nam się odpowiedź „Tatry”. Owszem, ja zawsze bardzo chętnie piszę się na tatrzańskie hiking, ale nie w long weekend majowy, kiedy „dzikie tłumy”

Słoneczne Skały

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

B-Day w Tropiu

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

w Raju...Słowackim

WyRaj na maxa mógł nam zapewnić tylko Raj, i to Słowacki Raj… Pomysł na drugi day tripowania był już bardziej spopularyzowaną i rozpropagowaną w turystycznym światq eskapadową wersją ;D aniżeli

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/240955zach_madera.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/646947jeepem.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/590648funchal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/232346Oldenburg_rowery.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/117989T_bar.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/417643szarlotka.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/542493kaszuby.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/587004trojmiasto.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/544665zalew.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185982w_majestacie_BNP.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/277796kajakikrasnik.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/772793__emkowszczyzna.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146701skaly_sloneczne.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/764436tropie.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/382708S__owacki_Raj.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
T-Video
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

W Słowackim Raju

News image

 WyRaj na maxa mógł nam zapewnić tylko Raj, i to Słowacki Raj… Pomysł na drugi day tripowania był już bardziej spopularyzowaną i rozpropagowaną w turystycznym światq eskapadową wersją ;D a...

Zdobywanie Świnicy

News image

  Spontaniczny wypad w Tatry pod koniec września 2008. W sobotę wieczorem szybkie planowanie trasy i w niedzielę wyjazd w składzie: Darek, Monika i Betinka. Wyjście z Kuźnic do Murowańca i ...

Śląsk pozytywna energia

News image

Ostatnia podróż „służbowa” przyniosła pewne doświadczenia i przemyślenia…Planowana trasa i wydarzenia: Kraków – Katowice – Katowice – Chorzów – Chorzów – Katowice – Marklowice ( tutaj pełna dowolność połączeń i ...

Sezon morsowania otwarty!

News image

Niedzielna otwarcie sezonu morsowego w Krakowie na Zakrzówku. 8 listopada, woda ok 5 stopni C:) Zaliczamy falstart przed południem w składzie: Betinka, Pauka, Maxi (morsujące) i chora Pixi (niemorsująca tym ...

Rowerowy Kraków

News image

Mknę jednośladem mym przez krakowski Rynek i przytulone do niego klimatyczne uliczKee. Śmigam swą miejską czarną strzałą uzbrojoną w trzy przerzutki Torpedo i hamulce nożne we wzbogaconej wersji z ABSem. ...

Wypad pracowniczo - urodzin

News image

Świetna miejscówka na całoroczne wypady. Z Krakowa jedyne 60 km i jesteśmy w spokojnym, dzikim Beskidzie Małym. Wyjazd po pracy w piątek PKSem przez Andrychów do Żywca i taksówką do ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3