Home Relacje Powrót do średniowiecza
Powrót do średniowiecza
Napisany przez Beata Markiewicz, z 09-08-2009 21:37
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 570    
Ulubione 26
Święta minęły w miłej i biesiadnej atmosferze. Rodzinne odwiedziny, trochę relaksu trochę aktywności. Jak wiadomo po każdej labie ciężko jest przywrócić organizmu do trybu „praca”, więc z Pixi, (która na czas „powrotu” została Marią the princess) skorzystałyśmy z okazji i wehikułem czasu zwanym Rękawką przeniosłyśmy się do słowiańskiej osady pod Kopcem Krakusa. Może byłyśmy ignorantkami historycznymi, ale Podgórskie święto Rękawki kojarzyło nam się tylko i wyłącznie z odpustem, wiatrakami i watą cukrową…dziecięce wspomnienia, ale czy słuszne?
Od dawna, we wtorek po Wielkanocy, u stóp kopca odbywa się festyn zwany rękawką. Jednak sama geneza wydarzenia owiana jest tajemnicą. Kronikarz Długosz twierdził, że nazwa „rękawka” wiążę się z legendą o powstaniu kopca, który mieszkańcy grodu usypali nosząc ziemię i piach w rękawach koszul. Jeszcze dobitniej związek tej tradycji z mogiłą legendarnego Kraka potwierdza słowiańska etymologia nazwy wskazująca na źródłosłów kojarzący się z pochówkiem - (serbskie raka - grób; czeskie rakev - trumna). Rękawka miała, więc upamiętniać stypę, jaka odbyła się przed wiekami po usypaniu kopca. Inna teoria nie wyjaśnia pochodzenia nazwy „rękawka” i zupełnie ignoruje wkład Kraka w historię, za to szuka kulturowych odwołań do obchodów współczesnego święta. Według niej kopiec to miejsce pogańskiego kultu, z racji swojego terminu związanego z obchodzonym szczególnie uroczyście wśród Słowian, świętem wiosny. W XIX wieku „rękawka” zupełnie zmieniła oblicze. Pełne magii i tajemnicy święto zamieniono na jarmark, który witał Krakowian karuzelami, straganami i strzelaniem z wiatrówek. Dekret władz austriackich z 5 kwietnia 1836 roku na długie lata położył kres świętowaniu pod kopcem. Budowa fortu wojskowego zmusiła krakowian do cofnięcia się na drugą stronę Krzemionek - Wzgórze Lasoty, pod kościół św. Benedykta, gdzie „rękawka” w swojej jarmarcznej formie odbywa się do dziś. Możecie zapytać, więc, jaki związek ma podróż do przeszłości z watą cukrową? Odpowiedź jest prosta, od 2001 roku Kraków ma dwie „rękawki”. Pierwsza, pod kościółkiem nawiązuje do XIX wiecznej tradycji i jest prawdziwą atrakcją dla miłośników waty cukrowej. Drugą organizuje u stóp kopca Dom Kultury „Podgórze” wraz z Radą Dzielnicy XIII i Drużyną Wojów Wiślańskich KRAK. „Pierwsze państwa słowiańskie" to wydarzenie, które pozwala gościom wioski cofnąć się w czasie przynajmniej o 6 wieków! Co roku organizatorzy w spektakularny sposób rekonstruują średniowieczną osadę, która przez cały dzień tętni życiem i magią, czyniąc z XVI wiecznych wojów, garncarzy i powroźników głównych bohaterów…
Słowiańskie realia...
Z nas uczyniła; brankę Pixellę Marię the Princess i Big Johna The Bad Boy…później okazało się, że trochę nie wpasowałyśmy się w epokę robiąc furorę wśród Wojów;P Pod Kopiec zaczęły ściągać kolorowe tłumy a my, odkrywcze dusze, które nie pogardzą żadną okazją do wcielania się, postanowiłyśmy trochę ubarwić nasze współczesne osoby. Opcji było wiele, księżniczki, rycerze, branki, kniaziowie;) dużo atrakcyjnych rekwizytów w równie atrakcyjnych cenach…ale czego nie robi się dla historii;) Pixi zakupiła precelka na głowę a ja broń białą i hełmiec. Prawie dopasowane do epoki;) wdrapałyśmy się na kopiec i obserwowałyśmy przygotowania do ceremonii otwarcia. Po 12 rozpoczął się obrzęd Przywitania Wiosny. Wymiana kulturowa - współcześni opuszczają kopiec a średniowieczni wchodzą na stożek i rozpalają ogień. Już sam początek robi wrażenie, miało być jeszcze toczenie jaj i kołaczy z Kopca, ale tego nie zaobserwowałyśmy. Za to naszej uwadze nie umknęła beczka z winem gronowym, którego degustację uznałyśmy za niezbędną do wczucia się w średniowieczny klimat (plastikowe kubeczki nie przeszkadzały nam w delektowaniu się słodkim lekkim smakiem sześciowiecznego wina) Przechadzając się pomiędzy straganami i namiotami Słowian odnosiłam wrażenie, że wciąż ktoś nas obserwuje. Podejrzenie o podejrzenie;) padło na mój czepiec Wikinga, który jak się wkrótce okazało był w centrum uwagi zabawnego konferansjera i większości Wojów ( szczególnie tych mocno uzbrojonych) Nie pomagały moje głośne komentarze o tolerancji, wymianie Erazmusa czy kapitulacji…po prostu widział mnie każdy;) Momentem kulminacyjnym okazała się część prezentacji drużyn Wojów. My w pierwszym rzędzie oni naprzeciw nas, widzę kątem oka, że zaczynają szemrać między sobą…dobywają mieczy ja łapie za Toporek…nasze wojownicze wzroki spotykają się…szybkim ruchem ściągam moje skandynawskie rogi:P ewidentnie to ich rozbawiło i rozluźniło atmosferę, ale przyjaźni z tego nie będzie:D Zaczyna się bieg wokół kopca. SŁAWA! Biegną Wojowie, przepychają się, gubią obuwie,…ale mamy zwycięzcę!
SŁAWA!
Czas sobie płynie na sielance w wiosce a tu wkrótce detronizacja i bitwy, musimy się posilić, bo a nóż ktoś mnie wyzwie na pojedynek i będę musiał bronić Pixelli Marii. Szybka kiełbaska z, grilla (choć powinna być ze słowiańskiego ogniska) kawusia i żelka na osłodę. Po 15 średniowieczna akcja przenosi się za kopiec i zaczyna się zbiórka do Bitwy wojsk księcia Wiślan z oddziałami lokalnego władyki ;) Wszystko wygląda jak kadry z filmu historycznego, siedzimy na zboczu Kopca, na którym stabilne utrzymanie się graniczy z cudem (Ci o mocnych nerwach i sprawnych największych mięśniach w ciele człowieka mają przewagę;) Ponieważ siedziałyśmy dosyć nisko ustawiłam zasieki w postaci toporka, odstraszające potencjalnych toczących się z góry. Zaczęła się akcja, drużyny zostały wybrane i pierwsze starcie…lekkie rozczarowanie, ale słowiańskiej taktyki nie tyka krytyka;) więc czekamy. Robi się gorąco kolejne próby podejścia są coraz bardziej niebezpieczne. Z daleka wygląda to groźnie, odgłosy uderzeń w tarcze i przyłbice nie brzmią sympatycznie, ale wszystko buduje taki klimat, że warto tu być! Wojowie jeden po drugim padają i …koniec! Wiślanie wygrali …SŁAWA! Większość gapiów myśląc, że to koniec udaje się do wioski, my natomiast spragnione wrażeń i pierwszej krwi(Pixella Maria chyba mojej, bo w euforii bitwy zachęca mnie do udziału miłym słowem – Idź się bij!) schodzimy do Wojów. Teraz czas na pojedynki, chyba najciekawsza i najbardziej efektowna część, bo jesteśmy na wyciągnięcie toporka od walczących Wojów. Oczywiście mamy już swojego faworyta, niestety palacza, ale zacnej postury i bujnej grzywy…do wszystkich kobiet…warto się wkręcić do słowiańskiej wioski…Wojowie to prawdziwi mężczyźni! (dla wtajemniczonych – MSG mówimy nie;)) Pojedynki się kończą krew się jednak polała a wszyscy wracają do swojego współczesnego życia. Impreza kończy się koło 18 Tryzną, czyli pogańskim obrzędem pożegnania księcia. I my się żegnamy udając się po ekscytującej podróży na zimny złoty napitek;) Przemieszczając się po mieście z naszymi rekwizytami zdajemy sobie sprawę z tego jak mało ludzi wie, że Rękawka to nie tylko klejenie się watą cukrową!:) Big John The Bad Boy;) Galeria z powrotu do średniowiecza:)
Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

T-Video
Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości 
Nowości

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Palma de Kraśnik

Piątkowo-wieczorny deszcz i apetyczna wino-kolacja powitała Betinkę na mej lubelskiej ziemi. Fala szalonych, nieokiełznanych upałów odpłynęła. Wraz z niedzielnym porankiem nastąpił przypływ opadów deszczu i nieprzyjemnego chłodu. Dlatego nastąpiła weryfikacja

Raj dla zmysłów - BNP

Czas na inną relację promującą Kanadę i majestat Gór Skalistych. O tych miejscach mogę mówić w nieskończoność, bo one mnie oczarowały i wciąż oczarowują! Tym razem nie będzie to opowieść

Kanado-spełnienie

Dla mnie, nieposkromionej duszy, aktywnego ADHD-owca, liczą się tylko Big ŁyKee TurystyKee! Może zabrzmi to ciut nonszalancko, ale mam już taką naturę, że nie zadowalam się małostkami! Jak już coś

Odwagę mieć...

Jedni lubią mocne kino, wartką akcję, wciągającą fabułę, mocne, a czasem nawet wręcz brutalne sceny, ciągle żywe emocje… Podczas gdy inni mają ochotę zasiąść wygodnie w kinowym fotelu na dobrej

Bobolice-Mirów

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Słoneczne Skały

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

W labiryncie... życia

Błądziliście kiedyś w labiryncie skalnych miast? Kluczyliście, nie wiedząc jak się z tej całej plątaniny wydostać? A może szukaliście podobieństw do konkretnych postaci i wydarzeń w poszczególnych formach skalnych? Bez

Krymska przygoda

Odnoszę wrażenie, że te magiczne literki czynią ukraińsko-krymską rzeczywistość jeszcze bardziej pogmatwaną i niezrozumiałą…Wiesiu z rurki jest autorem sformułowania, które na zawsze będzie mi się kojarzyć tylko z Krymem. Chodzi

B-Day w Tropiu

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zejść z lawiną...

…to nie koniec hikingowej relacji z Testerskich Wyjść w Beskid Niski. Następnego dnia, czyli w drugo-majową niedzielę za cel naszej wycieczKee obraliśmy rezerwat Kornuty położony w Paśmie Magury Wątkowskiej. Owszem,

Drewniane cerkwie

Kiedy pada pytanie „góry?”, automatycznie nasuwa nam się odpowiedź „Tatry”. Owszem, ja zawsze bardzo chętnie piszę się na tatrzańskie hiking, ale nie w long weekend majowy, kiedy „dzikie tłumy”

Alpejska Szwajcaria

Zapach alpejskich łąk, sielskość wiosek, miasteczek i miast, magia górskiego klimatu, istna cisza i niczym niezmącony spokój… jakże łatwo tu o zamyślenie…o zasłuchanie we własną duszę…„Zamykam oczy, widzę przestrzeń” -

Hiking bez tłumów

Nie zawsze warto szczytować w wysokich górach… Nie zawsze jest sens wyruszać w takie góry w długi weekend, bo jaka to przyjemność być w towarzystwie rozwrzeszczanych pseudo-turystów, którzy koniecznie muszą

Gdzie czają się misiaki...

CB RADIO Sama nie wiem, czemu zakupiłam cb radio dopiero teraz, z początkiem października… Czego nie uczyniłam tego w sezonie wakacyjno-urlopowym, czyli w okresie wzmożonego nabijania kilometrów na licznik?!

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/544665zalew.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185982w_majestacie_BNP.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/667253Kanado_spe__nienie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/114620odwa__na.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/867385bobolice.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146701skaly_sloneczne.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/680312labirynt.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/884097Krym.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/764436tropie.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/753219kornuty.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/772793__emkowszczyzna.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/741337alpy.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/428667Jawor.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/203555mobile.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Niedzielny Zurych - Eugen 2

News image

Szybko podjęta decyzja o uczestnictwie w Europejskim Zlocie Geologów - Szwajcaria 2008. Dojazd trzeba było sobie zorganizować. Padło na autokar relacji Kraków - Zurych (Bermuda travel) Z Krakowa wyjeżdżamy w...

Kielecka Kadzielnia

News image

Kielcowo Kadzielniowo Kadzielnia to brzmi dumnie! ;) To właśnie tu, na kieleckiej ziemi, powstał pierwszy w Polsce geopark! Nasze Testerskie Geoturystyczne Dusze wpadły w prawdziwy geologiczny szał! Wszechogarniająca aura p...

Motosezon2009

News image

Galeria podsumowująca najciekawsze motomomenty w sezonie 2009. Oczywiście sezon dla niektórych jeszcze trwa:) Ale już teraz mogę Wam przedstawić parę fotek z naszych wypraw:) Są Bieszczady, Tatry, Beskidy i d...

U Patronkee w Starym Sączu

News image

Wycieczka do źródeł ;) tak można nazwać wizytę u patronKee mej w Starym Sączu. Kiedyś błogosławiona, teraz już święta Kinga, czuwa nad klasztorem Sióstr Klarysek i nad swoimi imienniczkami. Z...

Ku źródłom Sanu

News image

WycieczKee q źródłom były znane już od zamierzchłych czasów. Pielgrzymowano w poszukiwaniu ziemi, historii, przodków, pożywienia. Jednak my naszej eskapadzie nadaliśmy inny charakter. Chcieliśmy dotrzeć do źródeł Sanu, który rozpoczyna ...

Niekończące się połoninki

News image

Tylko Bieszczady mogą rozkoszować dusze nasze wędrówkami po niekończących się połoninach i „nasycać” widokiem pięknych górskich panoram. Nie bez powodu więc w majowy longer uciekłam ponownie w bezkresną bieszczadzką krainę ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3