Home Relacje USA w pigułce
USA w pigułce
Napisany przez Kinga Gnaś, z 08-03-2009 00:00
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 3339    
Ulubione 48
Niekończące się highway’e, sznurKee pędzących trucków i ponadprzeciętnych rozmiarów samochodów z silnikami powyżej 3.0l, śmieszne ceny paliwa i niezłe zarobKee, bezkresne prerie i kaktusy na pustyniach kontra bujna zielona roślinność na wybrzeżu, bryza znad oceanu chłodząca rozgrzaną słońcem ziemię i jej mieszkańców kontra górskie wiatry chinooki, tubylcy kontra emigranci z praktycznie każdego zakątka świata, drapacze chmur w downtown kontra slumsy, różnobarwne szyldy wkraczające na każdą ulicę, fast food’owe menu, pośpiech i szum komercjalizacji…
 
To tylko niektóre z obrazków kojarzących się ze Stanami Zjednoczonymi! Smak Dzikiego Zachodu i wszechogarniającej globalizacji dobitnie poczułam na własnej skórze i podniebieniu, gdy wojażowałam po zachodniej, centralnej i południowo-wschodniej części USA. W sumie pokonałam więcej niż 7 000 km! Long distance eskapady rozpoczęły się jeszcze w Kanadzie (dwa wakacyjne pobyty w Calgary), ale szybciuśko przeniosły się na amerykańsKee grunt. Pierwsza przygoda miała miejsce jeszcze za czasów liceum, a dokładniej na przełomie sierpnia i września 2000 roku. Pomysł o rodzinnym wyskoku na zachód USA był spontaniczny i baaardzo trafiony! Ładnych kilka tysięcy kilometrów przemierzyliśmy wówczas… Co najważniejsze, voyage te pozwoliły poznać „Stany w pigułce” ;D Na śniadanko była rolnicza Montana (Great Falls, Helena), spokojne Idaho (Idaho Falls, Pocatello) i pustynno-kaktusowo-skaliste Utah z Salt Lake City (słynne nie tylko dzięKee Olimpiadzie i występom Małysza, ale też dzięKee obecności mormonów). W ramach lunchu zaserwowaliśmy sobie urzekającą geologicznie Arizonę z fenomenalnym Grand Canyon’em w roli głównej oraz Nevadę z krainą hazardu, miastem nocnego życia - Las Vegas. Oba miejsca robią gigantyczne wrażenie i każdy! przynajmniej raz w życiu powinien się tu znaleźć! Tego nie da się opisać, nie da się wyrazić emocji, jakie towarzyszą podczas wizyty w tych jakże odmiennych krainach. To trzeba przeżyć samemu! Smak wspomnień pozostaje na całe life! Życzę wszystkim takiej sposobności, by postawili stopę na/w tych „amerykańskich szlagierach turystycznych”, bo naprawdę warto ;) Grand Canyon wywołuje na skórze dreszczyk podniecenia i to nie tylko geologicznego. Ogrom kanionu poraża i udowadnia jak potężne są siły matki natury! Człowiek zdaje sobie sprawę, że trzeba czuć respekt przed przyrodą…
W Las Vegas...
żar leje się z nieba dniem i nocą, klimatyzacja w aucie i hotelu jest nieodzowna! Bez niej nie ma życia… Hektolitry wody znikają w mgnieniu oka. Po wyjściu z basenu ciało wysycha momentalnie, a po wyjściu na ulicę ryzyko odwodnienia wzrasta... Tracisz mikroelementy i power, więc żeby mieć siły na dalsze wojaże, konieczny jest deser ;) Dla naszej piątKee deserem stała się klimatyczna California, w której zabalowaliśmy najdłużej. Chyba nie trzeba wyjaśniać why?! Wystarczy, że wymienię takowe nazwy jak San Diego, kosmopolityczne Los Angeles czy filmowe Hollywood i populatną plażę w Santa Monica. Sporo czasu spędziliśmy też u znajomych w San Francisco. Miasto powitało nas bardzo nietuzinkowo - trzęsieniem ziemi… Serio, serio, nie żartuję! Doświadczyłam dziwnego uczucia „kołysania” wszystkiego wokół, chodzących mebli, drżących futryn i rozjeżdżających się miękkich nóg… Niecodzienne przeżycie! Też polecam, o ile takie doświadczenie można polecać… Szkoda, że zabrakło czasu na morską wycieczkę do więzienia Alcatraz, ale spacer i przejazd po czerwonym moście Golden Gate zbliżył nas do bram więzienia, w którym przebywał okryty sławą gangster Al. Capone. Golden Gate było bądź co bądź obowiązkowych punktem programu. Żwawy przemarsz przez wiekowy las gigantycznych sekwoi udowodnił, że przyroda ma niespożytą energię…nie tylko dzięKee fotosyntezie. Cóż, jeśli już mowa o jedzeniu, to kolację stanowił dla naszych podróżniczych podniebień stan Oregon z usportowionym Portland oraz wyciszony Washington (Spokane). Po obfitych i jakże apetycznych posiłkach wystartowaliśmy w drogę powrotną do Calgary. Ale głód wciąż nam dokuczał…
Musiało minąć trochę czasu...
i musiały skurczyć się nasze podróżnicze żołądKee zanim znów mogłam dreptać po amerykańskiej ziemi. Po czwartym roku AGHu, czyli w wakacje’07 wybrałam się ponownie za wielką wodę ze studenckim postanowieniem „lecę do Kanady stworzyć magisterkę o Banff National Park w Górach Skalistych i zwiedzam AmeryKee obie, ile się da”. Plan chytry i ambitny, musiał się powieść! Wszak nie miałam najmniejszej ochoty produkować się i pisać o przekopanym we wszystkie strony polskim krajobrazie. Dobrze to sobie wymyśliłam ;D Połączyłam przyjemne z pożytecznym! Tym razem obraliśmy za cel naszej wycieczko-objazdówKee południowo-wschodnią część USA, a dokładniej Florydę!. Przemierzyliśmy bagatela 4 500 km w obie strony, by dotrzeć do urokliwych kurortów-miast Tampa, Clearwater, St Petersburg (nie mylić z tym rosyjskim!). Teraz też drive’owaliśmy Nissanem, lecz już nie Maximą, a najnowszą usportowioną Altimą z maluśkim 3,5L silnikiem o słabiutkiej mocy 260 KM. Prześmiewczy ton sugeruje, że w Polsce ciężko o takie wehikuły, bo raz - nie nadają się na wybujałe polskie drogi, a dwa mocno odciążają! kieszeń, gdy staniemy przy dystrybutorze... Za oceanem realia są jednak zupełnie inne, nic więc dziwnego, że uncle Jack pozostaje wierny japońskiej marce i gustuje w wysokich cyferkach! Cięliśmy „ostro”, dzierżąc kierownicę na zmianę. Madzia, Jacek i ja ochoczo pędzący po amerykańskich highway’ach i przemierzający ze smilem kolejne stany. Na początek Montana (Great Falls, Billings), Wyoming (Buffalo) i South Dakota (Rapid City, poindiańskie Sioux Falls). Nie mogłam sobie odmówić przyjemności i musiałam zobaczyć Mt Rushmore, czyli Głowy Prezydentów. Fenomenalny efekt twórczy uzyskany dzięKee dłutom, młotom, kilofom, dynamitom i ogromnej precyzji niejednokrotnie połączonej ze szczęściem. Następnie wciąż kierowaliśmy się na południe przez Iowa (poindiańskie Sioux City i Omaha usytuowane wzdłuż Missouri River), Kansas (miasto Kansas City i jazzowe St Louis) oraz Illinois (wdziędznie brzmiące Paducah). Jeszcze tylko słynące dzięki kurczakom z KFC Kentucky, potem Tennessee (stolica muzyki country Nashville) i Georgia (z Chattannoga i Atlanta z 11-stoma pasami ruchu w każdym kieruku), no i jesteśmy na Florydzie! Zupełnie inny świat! Inna wilgotność, inna temperatura, inny klimat, inne krajobrazy. Niecodziennie czujesz się, jakbyś żył w saunie i niecodziennie spotykasz w ogródku aligatory, a przed drzwiami wejściowymi jaszczurki… Oryginalnie ;D Różnica czasu to kolejne dwie godziny do przodu w stosunku do czasu w Calgary, a porównując to z naszą strefą czasową, „Polska jest” sześć godzin do przodu. Optymistycznie brzmi! Wakacje na Florydzie oznaczały totalną beztroskę! Leniuchowanie na słońcu, łapanie promyków „machoniujących skórę” i kąpiele w oceanie czy na basenie to był standard ;) Nie zabrakło czasu na plądrowanie okolicy – sąsiednie plaże, kurorty, pola golfowe, no i obowiązkowo shopping, bo ceny śmiesznie niskie kusiły mocno…Steki z barbaque profesjonalnie wybrane i przygotowane cieszyły podniebienia! Mexykańskie piffko Corona dopełniało klimatu w gronie polskich przyjaciół. Błogostan pełen ;) Florydowy czas płynął delikatnie i zwiewnie jak lekki jest wiatr od oceanu ;P ale przywiał też nieubłany powrót do Kanady i możliwość nowych przygód. Więc nie ma tego złego… Jedno wiem - na pewno nie była to ostatnia eskapada za wielką wodę! W końcu konsul nie bez kozery dał mi wizę na 10 lat. Wiedział chłopak, co robi ;P Ameryko, nie znasz dnia ani godziny, kiedy znów się u Ciebie zjawię! Zobacz galerię z pobytu na Florydzie
Copyright by Keenya
Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Wielki Kanion
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 8 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Powrót do średniowiecza - R

News image

Pracowniczy poświąteczny reportaż wcieleniowy Johna i Pixelli;P Przenosimy się do średniowiecznej osady gdzie mężczyźni - Wojowie oddają życie w bitwach a ich kobiety wiernie czekają w wiosce (obecnie niespotykane;P)Od dawna, ...

Babskie sudetowanie

News image

Babskie Sudetowanie odbywało się na dwóch poziomach – podziemnym i naziemnym. Najpierw, z historycznym zacięciem (rodem z „Sensacji XX-ego wieku” Wołoszańskiego) przemierzałyśmy we trzy Podziemne Miasto Osówka stanowiące największy w ...

StoKee Beskidów

News image

Najpierw śmigaliśmy w Koninkach, ale mocno zlodzony stok nie był dla nas łakomym kąskiem, więc szybko ewakuowaliśmy się na kolejną narto-stradę. Drugim przystankiem był „schodowy stok” w Lubomierzu. Ale t...

Warszawska Starówka okiem T

News image

 Wydawałoby się, że zatłoczona i hałaśliwa stolica nie może posiadać urokliwej Starówki, która umiałaby zaskoczyć klimatem i spokojem. A jednak! Cuda się zdarzają? Nie! Po prostu Warszawa ma dwa o...

Włoski Trydent

News image

Trento. Trydent. Obie nazwy oznaczają to samo. Jedno miasto, wiele twarzy. Kiedyś miejsce spotkań biskupów (sobór trydencki), a dziś kosmopolityczne włoskie miasto. Spacer po brukowanych uliczkach, obok zabytkowych kamienic, p...

Klimatyczny Bardejov

News image

Są takie miejsca na ziemi, do których możemy wracać bez końca. Dla mnie na pewno jest to miasto Bardejov na Słowacji, wpisane na Listę UNESCO. Kliamtyczny brukowany Rynek zamknięty p...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3