| Nie-winne degustacje wina |
W ostatni sierpniowy weekend pogoda ewidentnie nie dopisywała, ale humory mieliśmy wyśmienite. I w radosnych nastrojach za-win-iliśmy na Podkarpaciu. Rozgrzeszenie mieliśmy gwarantowane, bo wszystko odbyło się przecież w ramach nie-winnego testowania ;) Wprawdzie Festiwal Win Węgierskich w Krośnie zaczęliśmy od… piwa Tyskie - chyba drzemały w nas wspomnienia z zeszło sobotniej wycieczKee po Tyskich Browarach Książęcych, ale potem już nie kufle, a kieliszKee wznosiliśmy w górę, wołając ochoczo Ege szege dre! („na zdrowie” po węgiersku;) Kombinacja dwóch literMoże i dystans Kraków-Krosno jest niewielKee, ale jak się okazało, czas podróży dramatycznie wydłużał się z każdym kilometrem. Aż cztery godziny potrzebowaliśmy, by pokonać owe 165 dzielące trasę opisaną przez tablice rejestracyjne KR-RKR. Tyle czasu to stanowczo za długo! Ale nagrodą za paskudne korKee i zwężenia wywołane rozlicznymi remontami były na pewno słodkie zakupy w Pilźnie i ciacho-konsumpcja w plenerze. A sam nie-winny cel przeciągniętej w czasie eskapady wynagrodził te komunikacyjne trudy i znoje. Zakwaterowaliśmy się w ośrodku MOSiR w Krośnie i wbrew powszechnym opiniom, jakie krążą o tego typu sportowo-rekreacyjnych obiektach w kraju naszym, byliśmy bardzo ukontentowani z tego kroku. Hotelowa baza naprawdę pozytywnie nas zaskoczyła. MOSiR in plus. Zaplecze sportowe tutaj to istna rewelacja godna skopiowania! Formalności noclegowe załatwione, zatem możemy ruszać na wino-testy! Nie-winne wspomnienia z dzieciństwa Wkroczyliśmy ochoczo na krośnieńsKee Rynek, impreza plenerowa rozkwita, dziarskim krokiem podeszliśmy do stoiska z winami węgierskimi, zainwestowaliśmy w pamiątkowe kieliszKee i postanowiliśmy „napełnić puchara”.
Degustacji pora Spacerowaliśmy od stoiska do stoiska, dochodząc do wniosku, że festiwal powoli nabiera rumieńców. Inni degustatorzy też odwiedzali kolejne kramy z prezentowanymi tam winami. Następne węgierskie trunKee podlegały naszym obligatoryjnym testom. Celne wybory, chybione decyzje – różnie to bywa. Jeśli się nie spróbuje, to się nie wie. SmaKee od wytrawnych przez półwytrawne, półsłodkie aż po słodkie. Kompozycja i kolejność testowania dowolna. Aromaty wymieszane w powietrzu. Zapach regionalnych potraw unosi się pod nieboskłon. DźwięKee ludowej muzyKee odbijają się od kamienic, zamykając nas w otoczce klimatycznego folkloru.
Łączyć nie dzielićFestiwal Win Węgierskich w Krośnie to wielkie święto miłośników wina i kultury Węgier. Nie inaczej jest w Jaśle, gdzie już po raz piąty odbywały się Międzynarodowe Dni Wina i towarzyszący im Wyszechradzki Festiwal Folklorystyczny. Na te trzy weekendowe dni sierpnia ściąga do Krosna i Jasła wielu sympatyków wina, degustatorów, winiarzy, laików i fachowców. Oba miasteczka zamieniają się wówczas w tętniące życiem centrum pogranicza. I nie chodzi o to, by te dwie imprezy dzieliły, ale były stały się ty, co łączy! Bo przecież Podkarpacie to dziś najprężniej rozwijający się region winiarski w Polsce. Spytacie, jakie wina produkuje się na południu Polski i dlaczego są one tak niepowtarzalne? Odpowiedź brzmi: wina białe, czerwone i deserowe. A sukces tkwi w odpowiedniej selekcji szczepów, co zawdzięcza się panu Romanowi Myśliwcowi, który przetestował wiele odmian i uznał, że najlepsze na podkarpackie warunKee są tzw. mieszańce złożone. Na wina białe uprawia się chociażby winorośl Aurora, Bianca, Jutrzenka, Merzling, Muskat Odeski, Sibera. Odmiany takie jak Frontenac, Heridan, Regent, Rondo, Triumf Alzacji to już odmiany typowe dla win czerwonych. Natomiast wina deserowe powstają w wyniku uprawy winorośli o tajemniczo brzmiącej nazwie V 680211, a także dzięki odmianom Agat Doński, Arkadia, Nero, Perła Zali. Można by tak wymieniać długo, bardzo długo… Degustatorzy i krytycy winiarscy zgodnie przyznają, że w podkarpackich winach wyraźnie czuć region, z którego pochodzą i charakterystyczny, łatwo rozpoznawalny styl. Cóż za (rzadko spotykana) jednomyślność?! Nie-winnie zupełnie tak… W Krośnie impreza odbywa się na wolnym powietrzu, a w Jaśle skoncentrowana została w białym namiocie o konstrukcji nośnej stalowo ocynkowanej, jak mi to podpowiada pewien fachowiec. Na wejściu wita nas aparatura do produkcji wina – prasa do wyciskania winogron, ściągacze, gąsiory, sprzęt elektryczny, termometry. Obok ustawione są eleganckie stojaKee, drewniane i metalowe. Ale nie to nas przecież najbardziej interesuje ;) Już po chwili rozeznania zaczyna się prawdziwe testowanie! Trwają Testerskie spotkania z polskimi winiarzami oraz degustacja naszych pysznych polskich win. Mhhh…
Konstruktywny wniosek mam jeden. Te nie-winne sierpniowe dni na południu Polski udowodniły, że Podkarpacie stało się krainą winem płynącą. Enoturystyka zatacza coraz większe kręgi. Z przyjemnością znajdę się w jej sidłach. Zatem chwytam kieliszek w dłoń… i odpływam myślami tak zupełnie nie-winnie ;) Copyright by Keenya
|
(0 głos)











