| Napisany przez Beata Markiewicz, z 04-01-2010 13:31 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
257  |
|
|
|
Sylwestrowe plany klarowały się od miesiąca...był jeden pewnik, albo góry albo nic! Pierwszym pomysłem, do którego próbowałam zachęcać znajomych było nocne sylwestrowa wyjście na Babią Górę ( 1725m n.p.m.) Szybka akcja. Jeśli warunki pogodowe pozwolą wchodzimy od strony przełęczy Krowiarki. Godzina zero na Babiej i z powrotem do samochodu. Im mniej czasu pozostawało do 31 grudnia tym bardziej plan ten wydawał mi się nierealny;) Reflektujący na wyprawę na Babią – Marzenka i Tomek w swoich poszukiwaniach sylwestrowych poszli dalej i od razu rzucili Tatry ;)
Był to wyśmienity pomysł na 2 tygodnie przed sylwestrem. Dodatkowo zarezerwowali noclegi w schronisku Chata Pri Zelenom Plese ( 1551m n.p.m.) w dolinie zielonego stawu...marzenie! Czas eksplorowania słowackich Tater - 31 grudnia 2009 do 2 stycznia 2010. Nasza baza to schronisko (jednak jak się później okazało...słowacka Betlejemka;)) w Zielonej Dolinie Kieżmarskiej, czyli Dolina Zielonego Stawu (dolina Zeleného plesa) Rozciąga się na powierzchni 14,5 km² i w połowie długości zmienia pod kątem 75° kierunek, dzieląc się na dwie całkowicie odmienne części. Niemal cała dolina zbudowana jest z granitów. Przez dolinę przebiega szlak turystyczny – Magistrala Tatrzańska z Doliny Białych Stawów przez Rakuski Przechód (Sedlo pod Svišťovkou) do Świstówki Huncowskiej oraz znakowany szlak na Jagnięcy Szczyt. (wyprawa na wiosnę) Dolina jest łatwo dostępną i jedną z najbardziej popularnych w Tatrach Słowackich. Potężne szczyty wznoszące się ponad jej jeziorem są jednym z najważniejszych rejonów wspinaczkowych w Tatrach, ( o czym przekonaliśmy się obserwując granitowo-białe ściany) Z Krakowa wyjechaliśmy po 6 i już po 9.00 byliśmy na szlaku. Wybraliśmy przeprawę szlakiem niebieskim od Tatrzańskich Matlari do połączenia ze szlakiem żółtym. ( około 1 godziny drogi) Szlak niebiesko-żółty prowadzi niezbyt stromą drogą wzdłuż przepięknego potoku Kieżmarska Biała Woda. Szumiąc spływa on po kamieniach, tworząc kaskady i baseny, w których woda mieni się wszystkimi odcieniami zieleni. Spokojnym tempem dochodzimy do rozwidlenia szlaków wciąż ciągnie się za nami mgła, aura nie wróży słońca...ale czekamy, co będzie powyżej 1300 m n.p.m. (większość moich tatrzańskich wypraw klarowała się powyżej tej wysokości;)) Dochodzimy do górnej granicy lasu, niebo szarzeje a zaraz pojawia się piękny błękit kontrastujący z biało szarymi szczytami Tatr Bielskich. Jest i słońce... Teraz ścieżka wije się między kosodrzewinom a przed naszymi oczami wyrastają potężne sine granie Tatr Wysokich. Pojawia się... Schronisko Nad Zielonym Stawem
Ponad rozległą szmaragdowo-turkusową taflą stawu wznoszą się gigantyczne szczyty: po prawej imponująca Jastrzębia Turnia (Jastrabia Veža, 2137m), o dzikich, niedostępnych, pionowych scianach; po lewej masyw Kieżmarskiego i trójkątna pionowa jego ściana, mająca niemal kilometr wysokości, sam główny wierzchołek jest zasłonięty przez niższy o zaledwie 42 metry czubek Małego. Pomiędzy zaś Kieżmarskim a Jastrzębią wieżą, nieco oddalone, nie tak strome, wznoszą się pięknie urzeźbione Baranie Rogi, Durny (Pyšny), Kołowy, Czarny. W żlebach zalega mała ilość śniegu, widoczne są jeszcze wystające pojedyncze bloki skał. Z drogi widać także dwie jasnoniebieskie nitki zamarzniętych siklaw, Miedzianego Wodospadu na strumieniu spływającym doliną Miedzianą, leżącą między Łomnicą a Durnym, i Długiego. Dochodzimy do schroniska przed 13. Zakwaterowani na poddaszu schodzimy na mały obiadek. Chata Pri Zelenom Plese jak już wspominałam jest jednym z najczęściej odwiedzanych schronisk w Tatrach Wysokich. 54 miejsca noclegowe w pokojach + poddasze i niezwykle ciekawe miejsce -tajemniczy domek, który będziemy mieli okazję poznać bliżej;) Bufet schroniska dysponuje jadalnią z szeroką ofertą menu (my przetestowaliśmy świetną polievkę sosivicovą i prażony ser) , jest tu też jadalnia z panoramicznymi oknami, obok której znajduje się kuchnia turystyczna - można tu przyrządzać posiłki we własnym zakresie na schroniskowym palniku gazowym. Specjalnością schroniska jest "Nosičsky čaj" (Herbata Tragarzy) sporządzany z ziół zbieranych na okolicznych stokach górskich. Niemniej schronisko nie jest zaopatrywane przez nosiczów, ale w sposób zmechanizowany. Mimo to ceny tu są wyższe niż np. w Zbójnickiej Chacie czy pod Rysami. Zaraz po zdegustowaniu polievki postanowiliśmy zapłacić za całość pobytu ( 41 Euro za 2 noclegi + 2 śniadania + 2 kolacje ) Przy rozliczaniu doszło jednak do pewnej nieścisłości...W naszym mailowym rozliczeniu mieliśmy kwotę 41 Euro na osobę a najwyraźniej przez niedopatrzenie schroniska nie dostaliśmy dodatkowej kwoty za noc sylwestrową, która notabene zaczynała się już po 16;) Kwota którą musielibyśmy dopłacić to 38 Euro! Tyle eurosów nawet nie mieliśmy przy sobie, bo nikt takiej gotówki nie zakładał. Jasnym było, że nie zapłacimy za sylwestrowe atrakcje, żeby udowodnić naszą wersję musielibyśmy łączyć się z internetem a akurat nie było prądu...Lekko zszokowani wydrapaliśmy się na poddasze analizując, co dalej:D Nagle na drabinie pojawiła się babeczka od rozliczanie i mówi: Pakujcie się... idziecie do domku obok;) Hmm...kolejna zaskoczka...a my coraz bardziej sfrustrowani wkraczamy na teren „pełnego profesjonalizmu” domku. Od godziny 16 do jutrzejszego śniadania, czyli 8.00 nie mamy dostępu do restauracji (nienajlepszy i średnio kulturalny sposób odizolowania nas od płatnego wypasu sylwestrowego, który w efekcie okazał się mało ciekawy i nudny) Tymczasem my od godziny 16 w słowackiej Betlejemce mieliśmy okazję obcować z kolosalną ilością szpeju i językiem litewskim ( przeczucie Tomka –proroczy trunek – wódka litewska;)) Najpierw zajęliśmy sobie czas szybką wyprawą „nie wiadomo gdzie” potem już było kulturalnie z nutką hazardu, – czyli 3 x K + T– Karty , Kości, Komórka i...Traktor;) Przed 23.00 odnotowaliśmy spadek formy, więc drzemka do 23.45 i Sylwestrowa noc;) 5...4...3...2...1...Tatrzański skok w Nowy Rok, szampan i zimne ognie;) Niesamowita przejrzystość, życzenia i do dna...Godzina 00.15 jesteśmy już w spiworkach, ale dopiero tej teraz możemy się przekonać o tym, że dla taterników dzień jest nocą a noc dniem;) Szelesty, Szmery, tłuczenie się garnkami, ostrzenie czekanów, światło czołówek, litewskie dyskusje i traktor generujący prąd – a jednak rano na śniadanko wstajemy wyspani;) Biele pleso i Chata Plesnivec Na śniadaniu ustalamy trasę dnia drugiego. Wychodzimy po 10 ze Schroniska szlakiem czerwonym do Białego Stawu ( 1616 m n.p.m.) i zobaczymy, co dalej. Pogoda nam sprzyja jest przejrzyście a za szczytami świeci słońce...jednak już w połowie czerwonego szlaku zaczyna wiać i pada drobny śnieg. Przy Białym Stawie postanawiamy sprawdzić schronisko, do którego prowadzi szlak zielony. Schodzimy doliną na południe i przed 13 trafiamy do pięknie położonego i spokojnego, ciekawego miejsca. Chaty Plesnivec, czyli Schroniska pod Szarotką
Usytuowane we mgle w Dolinie do Siedmiu Źródeł ( Czarna Rakuska Dolina ) na wysokości 1290 m n.p.m. Jest schroniskiem dość mało odwiedzanym i obleganym. Z pewnością ma tutaj duże znaczenie fakt, że jest ono położone na niezbyt obleganym szlaku,. Jest poprowadzony u podnóży Tatr Bielskich gdzie można odczuć ducha gór. Po prostu cisza i spokój. Schronisko jest niewielkie, a w środku jest bardzo przytulnie. Ceny skromnego menu są niskie, ale jedzenie jest smaczne. Możemy polecić polievkę cesnakova. Nocleg na łóżku we własnym śpiworze kosztuje 150 SK. Przed 14 wracamy z powrotem do Zielonego Stawu, wychodzimy z mgły i dalej idziemy już w słońcu. Przy zejściu z Białego Stawu do Schroniska z dwóch stron zaczynają atakować nas chmury, ale mamy jeszcze czas poobserwować na lodospadzie wspinających się taterników. Odgłos wbijanego w lód czekana niesie się po całej dolinie. Po przyjściu idziemy na przekąskę i piwko do schroniska...widać mniejszy ruch, dużo osób postanowiło już wrócić. Teraz w jadalni jest cisza i spokój, o 18 kolacja dla tych, którzy zostali. Przez dwa dni zrobiliśmy 30 km w warunkach zimowych, lekki i przyjemny wysiłek na początek roku. Po śniadaniu i drzemce o 10.00 zaczynamy schodzić tą samą drogą, którą wchodziliśmy. W wielu miejscach śnieg stopniał i pojawił się na szlaku lód ( pokonanie go wymagało wysiłku i chwili zastawnowienia;) a ode mnie dodatkowego poświęcenia „zagubionych w akcji” rękawiczek;)) Zejście zajęło nam godzinę i 45 minut...to znaczy, że zasuwaliśmy. Oczywiście bonusowy czas wykorzystaliśmy na obiadek i zakupy. Z nadzieją równie szybkiego powrotu samochodem pożegnaliśmy się już przejeżdżając przez Bukowinę i Białkę ( standardowo korek „wyciągowy” a potem w Nowym Targu przejazd przez Centrum i Wiadukt – 2 godziny nie nasze;) Zakopianką z pasa lewego na prawy i tak 3 godzinki. Szczęśliwie dotarliśmy do Niepołomic na 19.00. Marzenka i Tomek zostali jeszcze na barszczyk z uszkami, placki ziemniaczane szefa kuchni Grzesia przy slajdowisku z 51 tysięcy tatrzańskich kroków. Zobacz galerię z sylwestrowego wyjazdu
|