Home Relacje W p(r)oeuropejskim urodzinowym tonie
W p(r)oeuropejskim urodzinowym tonie
Napisany przez Kinga Gnaś, z 18-11-2009 12:20
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 1715    
Ulubione 46

Od 91 lat, czyli od pamiętnego roku 1918, dzień 11 listopada to dzień szczególny dla Polaków. To dzień patriotyczny będący żywym dowodem upragnionej niepodległości, na którą tak długo przyszło nam czekać! Dziś to dzień pełen biało-czerwonych pochodów. Dzień pełen akademii wszelakich i przemówień wzniosłych. Dla mnie osobiście każdy 11 listopada ma jeszcze inny, dodatkowy wymiar. To tak zwany „urodzinkowy dzień niepodległościowy”. A 11 listopada 2009 to dzień jeszcze bardziej wyjątkowy! Wszak to dzień, kiedy stuknęło ćwierćwiecze jestestwa mego! Pierwsza „ćwiartka” pękła… jak bańka mydlana! Zobaczcie, jak do tego doszło ;D

Lawina pomysłów

Jeszcze w poniedziałek wieczorem w głowie kłębiły się różne myśli, jak to spożytkować ów 11 listopada. Dedukcja ta groziła przegrzaniem neuronów, bo koncepcji ciekawych miejs było wiele! A może by tak uciec w góry? Ale nie w Tatry czy Beskidy, tylko tym razem tak trochę dalej, na przykład w Sudety? Czemu nie?! A może by tak zdobyć ostatni Trójstyk, czyli splot granic polskiej, czeskiej i niemieckiej? A może by tak odwiedzić przy okazji Czechów (skoro i tak mamy jechać na południowy-zachód ojczyzny naszej)? A może by tak zawitać do Niemców, wszak to też blisko? Taka logiczna układanka kolejnego tripowanka ;D No i wszystkie te Testerskie zamysły zrealizowane zostały! Czyli jaki z tego morał? A taki, że nie tylko w urodziny warto na głos wypowiadać życzenia i pragnienia! Bo zawsze mają one moc spełnienia ;)

 W stronę dolnego śląska

W strugach deszczu, morzu mgieł i dobrych nastrojach wyruszyliśmy we wtorek (praktycznie już nieremontowaną!) A4 z Krakowa przez Śląsk w stronę Wrocławia. Lało niemiłosiernie, kłęby deszczu zdobiły każdy wehikuł! Ruch był spory, bo pewnie wiele osób przemieszczało się to tu, to tam przed wolnym ustawowo Świętem Niepodległości ;) Mobilków na drogach nie brakuje tylko autostrad mamy wciąż za mało! …bo to Polska właśnie! Ukochane skądinąd dziury w polskich drogach poczuliśmy jak tylko zjechaliśmy z A4 na krajową „piątkę” prowadzącą do Strzegomia. No cóż! Do Zachodu nam jeszcze daleko! Najważniejsze, że Dolny Śląsk przyjął nas bezdeszczową pogodą! Bo dobrze wróżyło to na jutrzejszy dzionek! Mijamy Bolków ze słynnym zamkiem, sympatyczną i szybko rozwijającą się Jelenią Górę. Dziesiąta za pasem i nawigacja pokazuje, że dotarliśmy do celu. Zakotwiczyliśmy w Aparthotelu Lola w Szklarskiej Porębie – gorąco polecamy o każdej porze roku! (zajrzyjcie na http://www.lolobrygida.pl ). Szkoda, że nie ma jeszcze śniegu i nie można poszusować na desce po popularnej trasie Lolobrygida, bo sąsiedztwo wyciągu na Szrenicę bardzo, a to bardzo kusi!

Ostatni Trójstyk zdobyty

Otwieram oczy i co? I oto mamy środowy poranek! …czyli już jestem „ćwiartką” i bardzo dobrze, wręcz rewelacyjnie czuję się z taką metryką ;D Przecież wiek nie gra roli! Najważniejsza jest młodość ducha ;) Jakie plany na dziś? Boooogate! Najpierw uciekamy przez Jakuszyce, Harrachov z popularnymi mamucimi skoczniami i urokliwe czeskie Izerskie Karkonosze. A wszystko po to, by znaleźć się na pograniczu trzech krajów. Zgodnie z Testerskim postanowieniem realizujemy „projekt zdobycia ostatniego Trójstyku”! Łupem pada granica Polski, Czech i Niemiec nieopodal Zittau i Bogatyni zwana Trojzemi. Malownicze, wypielęgnowane alejki drzew doprowadzają nas do celu lepiej niż niejeden supermarketowy GPS ;D Oczom naszym, już z daleka, jawią się graniczne pomniki i flagi trzech narodów i ta unijna też, bo jakby mogło być inaczej! Jest most przerzucony nad graniczną rzeką Nysą Łużycką, ale niebawem będzie nowy, powstanie on na planie koła. Ciekawie tu, tak rozwojowo i promocyjnie. Skądinąd Trojzemi to Trójstyk najlepiej zaadoptowany na potrzeby turystyki. Myślę, że zasobne portfele Niemców mogły okazać się bardzo pomocne przy projektowaniu owego Trójstyku…

Bajkowa Szwajcaria Saksońska

Wsiadamy do „Bobra” i wijemy się przez czeskie dróżki i drogi do niemałego Decina, gdzie nasze żołądKee obowiązkowo muszą zostać posilone jakąś ciepłą strawą. Obowiązkowo wybieramy z menu regionalne specjały, czyli na talerzu na pewno zagoszczą knedliky. Restaurację „Vyprez” na pewno będziemy miło wspominać. Czas nas nagli i nie ma co się rozwodzić tylko pora jechać do Niemiec! Zamiast szybkiej i gładkiej niemieckiej autostrady wolimy malowniczą drogę prowadzącą przez bajkową Szwajcarię Saksońską. Region to uroczy, niezwykła kraina skał i zamków leżąca po obu stronach szerokiej Łaby. Te baszty i wieżyczki, te iglice i kopuły, ten gąszcz skalnych bastionów. Finezyjne formy zostały wyrzeźbione w piaskowcu na skutek postępującej erozji. Czesi i Niemcy mają powód do geologicznej dumy! Przyroda po raz kolejny udowadnia, że ma niesamowitą moc! I wszystko, co uczyni jest fantastyczne i wielkie, a człowiek w obliczy natury wciąż pozostaje „małym żuczkiem” ;) Zachwycamy się widokiem i w tym geo-urzeczeniu docieramy do Bad Schandau, stolicy saksońskiej turystyki, miejscowości uzdrowiskowej i sympatycznej. Klimat miasteczka przypomina atmosferę polskich kurortów w Sudetach. Mnie osobiście ujęła tutejsza architektura – szwajcarskie wille z ubiegłego wieku pięknie zdobione i uśmiechnięci Niemcy w swych beżowo-brązowych kurciałkach. Kilka kilometrów dalej jest niezdobyta twierdza Konigstein, notabene największa górska warownia w Europie. Istnieje od, bagatela, 750 lat! Twierdza jest genialnie wkomponowana w niezwykły krajobraz Szwajcarii Saksońskiej. Jeszcze ostatni rzut oka na Nadłabskie Góry Piaskowcowe, czyli geologiczne impresje, które „TygrysKee lubią najbardziej” i wjeżdżamy na płaszczyznę. Mijamy miejscowość Pirna i za chwilę będziemy w Dreźnie.

Willkommen in Drezno

I oto Łaba doprowadza nas do stolicy Saksonii, czyli do 800-letniego Drezna. Do miasta, które ongiś było łużycką osadą rybacką. Może dlatego duch Drezna bardziej odzwierciedla naturę wyluzowanych Czechów niż stojących na baczność Prusaków…? Do miasta, z którego August II Mocny uczynił barokową Florencję. Do miasta, które zostało mocno zniszczone podczas nalotów Amerykanów i Brytyjczyków w 1945 roku, ale podniosło się z ruin, podobnie jak nasza Warszawa. Do miasta o szarych enerdowskich przedmieściach i różnobarwnym centrum. Do miasta, w którym świętujemy urodzinowe tournee. Zaparkowaliśmy nasz „Navarowy mini-car”, zajmując prawie dwa miejsca ;D na specjalnym parkingu nieopodal Placu Ratuszowego i dawnych XVIII-wiecznych drezdeńskich sukiennic (dziś już zamienionych na szacowny hotel). I ruszamy! Serce Drezna podzielone jest na Altstadt i Neustadt, czyli Stare i Nowe Miasto, a naszą T-wędrówkę zaczęliśmy od Altmarkt, czyli Starego Rynku tętniącego życiem o każdej porze. Dresdener Striezelmarkt to stały element drezdeńskiego krajobrazu i jak widać przygotowania do bożonarodzeniowego jarmarku świątecznego zostały już rozpoczęte! Piły poszły w ruch, praca w tartakach wre i raz po raz wznoszą się nowe kramy. Minęliśmy Kulturpalast, w którym koncertują Drezdeńscy Filharmonicy, a ich popisy podziwiać może aż 2400 widzów zgromadzonych w olbrzymim audytorium! Aż tu nagle naszym oczom ukazuje się obiekt, którego nie sposób nie zauważyć. To monumentalny kościół Matki Bożej, najważniejsza protestancka świątynia w całych Niemczech! A w pobliżu stoi dumny XIX-wieczny gmach Albertinum, w którym znajduje się skarbiec królów saskich – jedna z najbogatszych na świecie kolekcja klejnotów. Jednak na nasze skromne T-oko „owo szacowne muzeum” nie jest należycie zabezpieczone jak na tak ważny budynek przystało! Czyżby w Dreźnie Niemcy zgrupowali wszystko w wydaniu „naj”? No nie, ale wyjątkowych miejsc jest tu sporo! Dla przykładu, Tarasy Bruhlowskie, czyli słynny „balkon Europy”. To urokliwe miejsce, z którego rozpościera się widok na starą, poczciwą Łabę z zabytkowymi parowcami, bardziej nowoczesnymi statkami pasażerskimi oraz widok na Nowe Miasto położone na drugim brzegu rzeki. Jednak najładniejszą panoramę na zabytkowe centrum Drezna możemy podziwiać z mostu Augusta! Z Augustbrucke jak na dłoni widzimy Residenzschloss, czyli Pałac Królów i Elektorów oraz Hofkirche, czyli katedrę Trójcy Świętej ożywioną 78 posągami świętych o charakterystycznej przybrudzonej barwie, typową dla piaskowca, z którego zbudowane są wszystkie reprezentacyjne gmachy Drezna. Hmmm… Zaczyna coraz mocniej padać, dobrze, że chciało nam się zabrać parasol ;) „Niebojący się deszczu” docieramy do pomnika Złotego Jeźdźca. To pomnik Augusta II Mocnego w rzymskiej zbroi. Długą, otuloną drzewami i sklepami Hauptstrasse kierujemy się q Albertplatz, do którego zbiega się 12 ulic (prawie jak miejscowość Krynki na Podlasiu ;) Zwrot na pięcie i barokowa Konigstrasse prowadzi nas do Pałacu Japońskiego, jednak już zamkniętego, cóż poradzić? Pozostaje nam więc spaceros po starym parku i podziwianie panoramy lewobrzeżnego Drezna, podobnej do pejzaży Canaletta skrywanych w Zwingerze. Sam Zwinger nie wymaga komentarza! Po prostu trzeba go zobaczyć! I z zewnątrz i w środku! To jedna z wielu wizytówek Drezna! Szkoda tylko, że „jest już ciemno…” i prawdziwe piękno tych barokowych budowli spowiła noc. Jednak nic straconego! Na pewno wrócimy tu kiedyś, bo do takich miejsc, jak Drezno, w którym człowiek świętuje swoją „ćwiartkę” warto powracać… Mało tego nie tylko atmosfera miasta skłoni nas do ponownej wizyty u zachodnich sąsiadów. Również wyśmienite ciasta i niesamowita herbata w kawiarni „Emil Reimann” na Starym Rynku będą doskonałym pretekstem, by ponownie zasmakować apetycznego Drezna. I malować obrazy na miarę artyzmu Canaletto!

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej


Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Asfaltową nitką Po-Nidzie

News image

 Wraz z Betinką i D-Corsiakiem wiłyśmy się asfaltową nitką Po-Nidzie. Wystartowałyśmy z Krakowa q rodzinnym stronom mym, ale że miałyśmy prawie całą sobotę free (grillowa impresska Trzech Króli rozkręcała ...

Klimatyczny Kazimierz Dolny

News image

Nie ma chyba takiego człowieka, który nie słyszałby o Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Malownicze położenie miasteczka, królowa polskich rzek, artystyczna atmosfera, bogactwo zabytków i morze atrakcji sprawiają, że Kazimierz n...

Montreux – tuż przy Francji

News image

  Melodia Jazz Festivalu pchała nas q miasteczku Montreux położonym nad Jeziorem Lemańskim. Świetne nuty, atmosfera iście koncertowa, ciepła noc i piękne krajobrazy. Patronat nad imprezą sprawowali wszyscy uczestnicy, a ...

ProBałtycka Wielkopolska

News image

Dobrze manewrując rzeczywistością, jesteśmy w stanie uzyskać z życia znacznie więcej! Ja uwielbiam wyciskać turystyczne soKee z jestestwa swego ;D dlatego też nie poprzestałam na wizycie w Poznaniu i p...

Egipski Kolorowy Kanion

News image

Mało kto wie. że Półwysep Synaj to jedne z najstarszych gór na świecie. Uformował się gdy  około 40 milionów lat temu skorupa ziemska rozstąpiła się, tworząc Wielki Rów Tektoniczny, r...

Polodowcowa Suwalszczyzna

News image

 Chęć przeżycia geologicznej przygody zawsze „pchała” mnie na Suwalszczyznę. Polodowcowe tereny, moreny, kemy, ozy – nasłuchałam się o tym na studiach. Teraz przyszedł czas, by zweryfikować wiedzę teoretyczną w praktyce!;) ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3