| Szlakiem polskiego Orientu |
Ludzi fascynuje wszystko to, co jest im dalekie, tajemnicze. Próbują poznawać świat i ludzi, zgłębiać tajniKee różnych kultur i obyczajów. Ciekawość pcha ich nieustannie do przodu! Może i Ty masz ochotę zasmakować polskiego Orientu? Nic prostszego! Wystarczy wybrać się na północno-wschodnie krańce Polski i na własnej skórze doświadczyć tatarskich, prawosławnych i białoruskich wpływów. Pierwszy „orientalny test” nastał wraz ze słonecznym niedzielnym porankiem, kiedy to uczestniczyliśmy w nabożeństwie w cerkwi prawosławnej w Sokółce. Śmiemy przypuszczać, że musiała być to tradycyjna niedzielna msza święta. Tylko tyle byliśmy w stanie zrozumieć z całego rytuału modlitw... Wierni co chwilę żegnali się zamkniętą prawą dłonią, kapłan odwrócony do nich plecami śpiewał coś bez mikrofonu, a tłum mu chórem odpowiadał. Po chwili zamykał środkowy element ołtarza, zasuwał kotarę i znikał gdzieś. Przypominało mi to trochę teatr z jednym aktorem w roli głównej. Ale zupełnie nie rozumiałam tej całej sztuKee… Tak naprawdę to przygoda z Orientem dopiero się miała zacząć! Tatarska niedziela u progu XXI wieku? Czemu nie! ;) W tym celu pojechaliśmy do meczetu w Bohonikach, jednego z dwóch miejsc modlitw polskich muzułmanów. Meczet jest drewnianą, sześcienną budowlą o stożkowatym dachu z wieżyczką zakończoną charakterystycznym półksiężycem. Wnętrze podzielone jest na dwie części (większą dla mężczyzn i mniejszą dla kobiet), poprzedza je przedsionek, w którym należy zostawić obuwie, gdyż do sal modlitw nie można wejść w butach! W części męskiej znajduje się minbar - kazalnica, ustawiona na prawo od mihrabu, czyli niszy wskazującej kierunek do Mekki. Ściany meczetu ozdobione są muhirami oprawionymi w ramKee. Znajdują się na nich cytaty z Koranu (świętej księgi muzułmanów) oraz obrazy przedstawiające Mekkę i Medynę. Zazwyczaj po świątyni turystów oprowadza pani Eugenia Radkiewicz, jednak tej niedzieli nie było jej w wiosce, więc rolę pseudoprzewodnika pełnij jej wnuk – prawdziwy Tatar z wyglądu! Poinformował nas tylko, że w Bohonikach są cztery rodzinny tatarskie, dobra i taka wiedza! Na końcu wiosKee znajduje się cmentarz muzułmański, czyli mizar. Wierni chowani są w nieogrodzonych pojedynczych grobach, zwróceni głową w kierunku zachodnim, tak aby w dniu Sądu Ostatecznego ułatwić im skierowanie się na wschód. Na tablicach nagrobnych znaleźć można półksiężyc i gwiazdę, a napisy sporządzone są zazwyczaj w dwóch alfabetach. Spotkany na mizarze polski Tatar (wysiadł z Escorta na blachach z Białegostoku) przybliżył nam trochę zwyczaje i tradycje polskich muzułmanów. Na powiatowe dożynki do KrynkiBogatsi o tę wiedzę ruszyliśmy do miejscowości Krynki, gdzie miały odbywać się Powiatowe DożynKee. Człowiek nawet nie czuje jak mu się rymuje! Skosztowaliśmy specjałów tatarskiej kuchni, ja poddałam testowi kobate, czyli pieroga z mięsem, a Kam degustował dżantyk, czyli wersja na słodko - pieróg z serem i rodzynkami. Oblookaliśmy wszystkie stoiska, posłuchaliśmy powitań miejscowych władz i robiąc rundę po centrum, skierowaliśmy się do wiosKee Kruszyniany. Ale co nam się rzuciło w oczy? Otóż Krynki mają w sobie to „coś”, czego nie posiada żadne inne miejsce w Polsce - do sześciobocznego rynku biegnie aż 12 prostych ulic tworzących gwiazdę! Strasznie ich dużo i super wygląda to z lotu ptaka! Drugim naszym przystankiem na Podlaskim Szlaku Tatarskim był meczet i mizar w Kruszynianiach. Rolę przewodnika pełni Dżemil Gembicki, bardzo sympatyczny Tatar po 30-stce, mocno zasymilowany z miejscową ludnością. Barwnie opowiedział nam o Tatarach, islamie, wystroju meczetu oraz swoich rodakach żyjących w Polsce. Czy wiesz, że w Polsce, oprócz wsi Bohoniki i Kruszyniany, jest jeszcze meczet w Gdańsku na ul. Abrahama? A słyszałeś, że po śmierci ciało muzułmanina owijane jest w 13 m sukna i dodatkowo przykryte zielonym płótnem? A ile świąt w ciągu roku obchodzą Tatarzy polscy? Cztery święta, a ich tureckie nazwy brzmią Ramadan Bajram Kurban Bajram, Dzień Aszura i Mewlud. Posileni mentalnie, musimy posilić się fizycznie. Rajem dla podniebienia była Tatarska Jurta w Kruszynianach. Testowaliśmy każdą potrawę, jaka stanęła przed nami! Na „dzień dobry” był pyszny rosołek z pyzami z wołowiną przypominającymi podlaskie kartacze. W następnej kolejności dzieliliśmy się jednym talerzem, na którym wylądowała kryszonka – duszona wołowina, ziemniaki, cebula, marchew, wszystko na ostro plus polsKee akcent w postaci genialnego sosu czosnkowego. Napojem bogów było syte, czyli… zdradzać sekret czy nie? A zdradzę ;) woda, miód naturalny, cytryna. ŻołądKee nasze powinny być wdzięczne za takie specjały! Nie daliśmy rady wszystkim rarytasom, więc na wynos wzięliśmy dwa pieremieniacze, czyli pieczone pierożki z farszem z wołowiny. W menu były jeszcze kołduny tatarskie, cebulinki, kibiny, pierekaczewnik oraz czeburieki rodem z Krymu. Hajnówka i białowieskie ŻubryCo dalej? Lecimy leśnymi traktami na Bobrowniki, ale nie będziemy przekraczać granicy z Białorusią. Jednak smutno się robi na budyniu, gdy patrzymy na gigantyczną kolejkę tirów czekających na wjazd do naszych sąsiadów. Wcale nie lepiej jest z drugiej strony! Kierujemy się do Hajnówki, będącej niewątpliwie kolejnym ciekawym miejscem na szlaku naszej niedzielnej turystyKee sakralnej. Dwupoziomowy Sobór Świętej Trójcy z zielonym pofalowanym dachem i charakterystycznymi cebulami zakończonymi prawosławnym krzyżem robi wrażenie! Wnętrza cerkwi (ikonostas i polichromie z Nowego Testamentu) również prezentują się bardzo okazale i są w stanie pomieścić 5 tysięcy osób! Sobór Świętej Trójcy jest największą cerkwią w Polsce i został zbudowany w 1982 roku. Jako ciekawostkę informuję, że aż ¾ społeczeństwa Hajnówki to wyznawcy prawosławia. Naszą religijną relację z podróży zamyka wizyta w Białowieskim Parku Narodowym wpisanym na listę UNESCO. Wycieczka po najstarszym polskim parku narodowym oparta była na poszukiwaniu żubrów i łapaniu pozytywnej energii w Miejscu Mocy oraz na spacerq po Parku Pałacowym. Wszystkie trzy elementy turystycznego planu zostały zrealizowane, więc powoli można udać się w drogę powrotną na południe, do grodu Kraka. Dopóki nie zapadnie zmrok podziwiać będziemy urokliwe krajobrazy Podlasia, bo koją one duszę i dają jakże potrzebne wyciszenie! Zobacz galerię z orientalnej podróży Copyright by Keenya
|
- Ciekawe miejsca Mało…
- Wyprawa Łysica i Łys…
- Krakus & Wanda - Kop…
- Nadwiślański Duet - …
- Poszkoleniowy trip n…
(0 głos)









