| Napisany przez Kinga Gnaś, z 12-08-2009 00:00 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
2377  |
|
|
|
Korki na Zakopiance to już standard! Przekonał się o tym chyba każdy! Nie ważne, jaki jest dzień, która godzina wybiła, i tak zawsze trafi się na jakieś roboty drogowe, na zwężenia, światła, no i zamiast jechać, sunie się smętnie w sznurq aut…
Choć wstaliśmy wcześnie w sobotni poranek, to i tak Zakopianka skutecznie spowolniła nas! Jednak górskie widoki po drodze, zarówno na polskie Tatry jak i na słowackie pasma, natychały pozytywnie i wynagradzały wszelkie przestoje! Fakt faktem, Zakopianka ostudziła nasze tur-moto zapędy i z prawie godzinnym opóźnieniem dotarliśmy do miejscowości Stratena na terenie Słowackiego Raju, ale nie ma się czym przejmować, bo i po co?! Życie ma być pełne kolorów! Więc kredKee w dłoń i jazda ;P Zresztą na przygodę każda pora jest dobra ;D Dlatego też zostawiliśmy Navarę na pobliskiej łące, nieopodal kościoła i bez mapy w dłoni, ale za to z intuicją w szarych komórkach wystartowaliśmy q Havraniej Skale. Mieliśmy tylko szczątkową info, że mamy się trzymać zielonego szlaq, który jakby chował się przed nami. Dodatkowo towarzyszyło nam nieodparte wrażenie, że baaardzo dawno nikt tędy nie spacerował! Ale bycie „pionierami po czasie” bardzo nam odpowiada ;D Taka nietuzinkowa Testerska rola! Przedzieraliśmy się więc przez zwalone spróchniałe drzewa, gęste krzaczory pełne pokrzyw, wysoką trawę. Potem już spacerowy lasek, ale nie na długo, bo zaraz ostro darliśmy pod górę między skałami a poprzewracanymi drzewami. Ogólnie very najs! Około półtorej godzinKee i śmy są na szczycie ;D Przysiad na półce skalnej i podziwianie urokliwej panoramy z wysokości 1153 m n.p.m. Nie bez powodu mawia się, że Havrania Skała to najbardziej znany punkt widokowy na Słowacki Raj, Niżne Tatry i Tatry Wysokie. Przejrzystość powietrza pozwala na wiele. Zanurzeni w ciszy i naturze moglibyśmy tak siedzieć i siedzieć bez końca, ale wartałoby jechać dalej, bo nowe atrakcje czekają! ;D Q naszemu zdziwieniu, na sam koniec wycieczKee dopadła nas jakaś słowacka babcia, która kazała sobie przykryć foliami wygrzewające się na słonq drzewo. Owa babcia dostała od nas ksywkę „klimatyczna rządzicielka”! Acha, w sobotę byliśmy jeszcze w Dobsinskiej Jaskini Lodowej, ale nie rozpisuję się na jej temat, bowiem zwiedzania tego „cuda natury przerobionego przez człowieka” jakoś szczególnie nie polecam! Komercja na maxa! Okrutna ingerencja w przyrodę! Do tego stopnia, że zaczęłam wątpić, czym tak naprawdę jest lód… To chyba woda płynącego ze strażackiego węża, która zamarza, tworząc finezyjne formy – stalaktyty, stalagmity, kopuły, tunele. No comments! Zobacz galerię z podróży
|