| Napisany przez Kinga Gnaś, z 18-05-2009 00:00 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
469  |
|
|
|
„Na pierwszy ogień poszedł” Krzemieniec w Bieszczadach, a w last Saturday (16 maja) zaliczyliśmy Trójstyk w Beskidzie Śląskim. Na bieszczadzkim szlaq w kwietniowe niedzielne przedpołudnie było gorąco, ale nie na tyle, aby bijący po oczach bieluchny śnieg rozpuścił się całkowicie. Wystartowaliśmy zielonym szlakiem spod Przełęczy Wyżniańskiej i pedałowaliśmy ostro w górę wzdłuż szemrzących strumieni i urokliwych wodospadów spływających do zalesionych wąwozów. Gigantyczne płaty zalegały na podejściu na Małą Rawkę 1272 m n.p.m. oraz na zboczach Wielkiej Rawki 1307 m n.p.m. i wzdłuż polsko-ukraińskiego pasa granicznego. Obraliśmy taktykę sportów zimowych i niczym uczestnicy slalomu giganta lawirowaliśmy między biało-czerwonymi i niebiesko-żółtymi słupkami granicznymi ;D Wymieniając po drodze uprzejmości z mieszanym duetem Straży Granicznej, z hikingowym zacięciem dreptaliśmy na „trójpaństwową górę”. Na szczycie dumnie wznosi się w powietrze trójścienny pomnik z godłami trzech republik – Reczpospolitej, Słowackiej i Ukraińskiej. Obowiązkowo pamiątkowe testerskie foto i zgodnie z tradycją pora na konsumpcję lunchowego górskiego specjalite – kabanosy poszły w ruch ;P Te akurat były krakowskie, ale produkowane w świętokrzyskich Starachowicach. Zostawiliśmy swoje ślady na każdej z trzech ziem i już mniej ochoczo udaliśmy się w drogę powrotną. Największą frajdą był zjazd…na butach po śniegu, no prawie jak narty! Prawie ;D Ślizgiem pokonaliśmy zielony szlak i pręciutko znaleźliśmy się w Bacówce PTTK Pod Małą Rawką. Szybka wizyta w tamtejszych progach i trza siadać za kółko i ciąć do Kraka. Wielki come back
Ale, ale… Niespełna miesiąc później, czyli raptem przedwczoraj ;D i to w tym samym dwuosobowym składzie zawitaliśmy w Beskid Śląski, by kontynuować nasz innowacyjny turystyczny projekt zwany „Szlakiem stykających się granic”. Podczas szczytowania na Skrzycznem 1257 m n.p.m., ponad Szczyrkiem wydumaliśmy, że koniecznie musimy zdobyć beskidzKee Trójstyk. Kierowaliśmy się q meeting point’owi Polski, Słowacji i Czech. Podążaliśmy w tym celu przez Przełęcz Salmopolską 934 m n.p.m. do Wisły (droga biegnie pod skocznią Malinka), która swój turystyczno-kulturowy rozkwit zawdzięcza sukcesom Małysza. Następnie pięliśmy się w górę klimatyczną krętą i wąską drogą poprowadzoną w lesie, a nieopodal co? – Zameczek, czyli rezydencja prezydenta RP… Dojechaliśmy do Istebnej, skąd już tylko chwilka drogi na południe q wsi Jaworzynka. Wehikuł zostawiamy na parkingu przy przystanq autobusowym (o dziwo PKS kursuje tu bardzo często!) i żółtym szlakowskazem w minut 15 jesteśmy na miejscu. Trójstyk osiągnięty ;D Krok do Czech, marsz na Słowację, picsy upamiętniające ten potrójny zakątek ziemi wykonane, tabliczki wszelakie przeczytane, mapy przestudiowane. Mamy Schengen, więc mamy swobodę ruchu! Nie ma jak niezależność ;D Usatysfakcjonowani turystycznie podreptaliśmy przez klimatyczną wioskę q turystycznemu przejściu Polska-Czechy, Łupienie-Hrcava. To, co mnie pozytywnie rozbrajało, to widok ciągników i mini-dostawczaków samoróbek rzecz jasna ;) ciepłe spojrzenia polskich babć i dziadków, którym odpowiadaliśmy „Dzień dobry”, piękne panoramy i ta niezmącona cisza! Plan 3 w 1 został już zrealizowany dwukrotnie, teraz pora na kolejne trójstyki, trójkąciki, granico-zejścia. Wszystko wskazuje na to, że następnym „trojaczkiem granicznym” będzie splot Polska-Czechy-Niemcy. Szkoda tylko, że ani w naszej ojczyźnie, ani w krajach Europy nie ma żadnych wieloboków granicoidalnych… Copyryght by Keenya
|