Home Relacje Bieszczadzkie połoniny - ludziościsk
Bieszczadzkie połoniny - ludziościsk
Napisany przez Kinga Gnaś, z 06-05-2009 00:00
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 1801    
Ulubione 46

Coraz mniej turystów na szlakach, coraz więcej przestrzeni i ciszy tylko dla nas, coraz więcej wolnych miejsc do odpoczywania. Tak można było mówić jeszcze dwa tygodnie temu, gdy byliśmy z Kamillo w Ustrzykach, ale nie w long weekend… Teraz słowa te nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie było chyba w całej ojczyźnie naszej ani jednego takiego miejsca, które nie przeżywałoby dramatycznego oblężenia podczas majowego longera?! No nie inaczej było na bieszczadzkich szlakach, a zwłaszcza na Połoninach. Jednak świadomi takiego stanu rzeczy wybraliśmy tę traskę na pierwszy dzień wojaży naszych – lepiej teraz poczuć ludziościsk, a potem rozkoszować się magią mniej popularnych traktów ;D

 

Urzeczona ciszą, spokojem i wyjątkowością bezkresnej bieszczadzkiej krainy postanowiłam tu wrócić w majowy long weekend zamiast jechać w Pieniny i na Słowację. Niecny plan powiódł się! Nie minęły dwa tygodnie i znów stąpałam se radośnie po tych terenach. Szczerze powiedziawszy, to nigdy nie przypuszczałam, że będę miała aż taką ochotę na bieszczadzKee klimat, który zawsze wydawał mi się jakiś takiś „nizinny”… Najważniejsze, że zaniżona ocena, tego jakże odmiennego od całej reszty zakątką Polski, pękła niczym bańka mydlana ;D Ponownie umówiliśmy się z Sąsiadem Mym w Dębicy, w ostatni dzień miesiąca kwietnia i znaną już trasą pognaliśmy na S kraju. Najpierw okolice Jasła i obowiązkowo, zgodnie z tradycją Zajazd „Pod Skałą” i spełnienie mojej kulinarnej zachcianKee – rybka! Na talerzu okazale prezentował się duet łososia i sandacza w koperkowym sosie + jarzyny gotowane ;) Bueno! Zaspokojone żołądKee nasze mogły udać się w dalszą drogę, przez Nowy Żmigród, Duklę i dołem przez Komańczę ku Cisnej. W Wetlinie też już roiło się od samochodów i dwunożnych istot, w Ustrzykach Górnych przwitał nas deszcz… Stwierdziliśmy jednogłośnie, że nie będziemy rozkładać namiotu w taką aurę – bezsens! Toteż błyskawicznie wyszukaliśmy sobie lokum w domkach PTTK i dreptając radośnie po mokrej trawie, przerzucaliśmy rzeczy z Lagunowego bagażnika do pokoju nr 4 w domq nr 2 ;D Wieczór spędziliśmy przy Leżajsku i z mapą w dłoni w klimatycznym bieszczadzkim lokalu Zajazd „Pod Caryńską”.
 Bieszczadzki Park Narodowy...

Po apetycznym pierwszomajowym śniadanq udaliśmy się na przystanek autobusowy, gdzie busiarze zwietrzyli interes i już czyhali na turystów. Fakt faktem, byli szybsi niż tutejszy PKS, więc skorzystaliśmy z ich usług - ze względu na oszczędność czasu. Za punkt startowy naszego hikingu obraliśmy Stare Sioło za Wetliną, kawałeczek po asfalcie między domami, potem po polnej drodze aż po punkt kasowy Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Żółty szlak prowadził przez las, widać było jak niektórzy „świąteczni turyści” wymiękali przy podejściu na Przełęcz Orłowicza 1093 m n.p.m. Na rozstaju dróg postanowiliśmy odbić w lewo i czerwonoszlakowo zaatakować szczyt o wdźięcznej nazwie Smerek. Wiało niemiłosiernie! Aż fryz rozwiewało i trawy pokładało, ale dzielnie dopedałowaliśmy na wysokość 1222 m n.p.m. Rzut oka na panoramę na miejscowość o tej samej nazwie – Smerek i na Wetlinę, i szybka cofka na Przełęcz Orłowicza, no i znów pod wiatr…ehhh! Ale kurciałka Bergsona Supratex się sprawdza doskonale ;D Wkroczyliśmy na Połoninę Wetlińską i ocierając się o człowieków dzielnie szliśmy przed siebie, przystając raz po raz na jakąś fotkę i tkwiąc na czerwonym świetle z powodu człeko-zatoru… Mimo korków i silnego lodowatego wiatru szybciorem dotarliśmy do schroniska PTTK Chatka Puchatka. Nazwa rodem z Disneylandu, a tłumy jak w Mc Donald’sie po cheesburgera! Komercjalizacyjny dramat i ogromny przekrój społeczeństwa! Mieliśmy niezły ubaw, patrząc na te weekendowe obrazKee ;P Najbardziej rozbroiła mnie pani w kozakach! Takich w sam raz do spaceru po Krupówkach zimą. Gratulujemy niecodziennej wyobraźni! Posileni soczystymi pomarańczami zeszliśmy (miejscami po schodach – wrrr!) do miejscowości Brzegi Górne, skąd wystartowaliśmy na Połoninę Caryńską. Nie ma czasu do stracenia – górKee czekają! Traska przez las bardzo przyjemna, raz wąwóz, raz strumyk, a innym razem dość strome podejście. Widoki z Połoniny fantastyczne! Jak na nasz gust, to panorama jeszcze ciekawsza i „pełniejsza” niż z Wetlińskiej - sami porównajcie, oglądając picsy w Galerii. Z prawej Mała i Wielka Rawka, z lewej Par Krajobrazowy Doliny Sanu, a na wprost Królowa Bieszczad – Tarnica ;) Piękniście! Kolejny plus to mniejsze hordy turystów, mniejsza dawka „ międzyludzkiego ocierania się” i mniejszy wiatr. Zejście trochę jakby monotonne, lesiście i momentami nawet po schodach, a tego nie lubimy! Za szybko osiągnęliśmy metę w Ustrzykach, ale nagroda gwarantowana – wymarzona przez moje podniebienie kwaśnica na baraninie. Coś mi się wydaje, że niedługo oskarżą nas, że łamiemy konwencję na szlakach, bo przemieszczamy się znacznie szybciej niż przewidują (by nie powiedzieć „nakazują”) szlakowskazy ;D Ale co tam! Chodzi o największy stopień przyjemności, a w górach szczęśliwi czasu nie liczą!

Opublikowane w : Ciekawe miejsca, Relacje z podróży
Słowa kluczowe : Bieszczady
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Last minute

Naszą witrynę przegląda teraz 11 gości 
Nowości

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

hiking na Małą Wysoką

Hiking na Małą Wysoką w Tatrach Słowackich był swoistym maratonem górskim! Na łydkolicznik wbiliśmy „zaledwie” 42 km żwawego marszu i wspinaczKee. Dwanaście godzin spędzonych w górach sprawiło, że zupełnie

Big Ben w obiektywie

 Randez-vous z Big Benem było zapowiedzią bardzo udanego Testerskiego Londyńskiego Tournee. Oprawę tego T-spotkania tworzyły dodatkowo różnobarwne liście delikatnie spadające z drzew i mieniące się w słońcu niczym świece płynące

Włoski Trydent

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Bliski foto-Wschód Madery

 Wschodnią część portugalskiej wyspy Madera przemierzałam autokarem w doborowym towarzystwie. Nie zabrakło atrakcji – hodowla pstrąga w Ribeiro Frio, widok z Balcoes, degustacja poncha, lunch nad oceanem w Quinta

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Alwernia i zamek

Spontaniczne wypady gwarantują dobrą zabawę. Eskapada do małopolskiego miasteczka Alwernia połączona z plądrowaniem krajobrazowej okolicy okazała się trafionym T-pomysłem na sobotnie popołudnie. Panorama z wieży zamku Lipowiec i z

Brema z prezentami

PiłkarsKee klub Werder Brema, piwo Beck z Bremy, kawa z Bremy, muzykancki z Bremy, części do Airbusa z Bremy. Co jeszcze może być z Bremy? Przekonajcie się sami. Zabieram Was

Historia 2011

Kolejny kalendarz kończy się... Odkładany na półkę wspomnień ustępuje miejsca nowemu zeszytowi pełnemu białych pustych kartek. Data 31 grudnia zamyka pewien rozdział „corocznych dziejów”. Ale dzień 1 stycznia to inauguracja

Oto Duomo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Snowboardowy szusss

Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z

Słowacja w 20h

Sąsiadów mamy wielu i do każdego stosunkowo blisko, więc nie ma co rezygnować ze sposobności wizyt u Europejczyków zza miedzy. Przysłowiowy „rzut kamieniem” dzieli nas chociażby od Słowacji. Niewybaczalnym grzechem

Szwajcarska precyzja

Szwajcaria. Byłeś? To jeszcze wrócisz! Nie byłeś? To już jedź! To jeden z tych krajów, które koniecznie trzeba odwiedzić i to przynajmniej raz w życiu! Kogo nie oczarowały tamtejsze krajobrazy?

Nordic walking

Bardzo mądra istota wymyśliła nordic walking ;) WielKee szacun dla niej! A co to tak w ogóle jest? Mówiąc najprościej - po prostu chwytasz kijKee w dłoń i gnaś przed

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/325471Ma__a_Wysoka_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/774673Big_Ben_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/644341trydent.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/474445Bliski_Wsch_Madery_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/574019Alwernia_gal.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/434684Brema_z_ba__ni.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/750954T_podsumowanie.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/146185duomo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/805427snowboard.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/969747bardejov.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/218823szwajcarska_precyzja.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/185901nordic.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże

softshell



Geologiczne Kielce

News image

Kielce, Kielcowo vel CK tudzież „Liroy’oswkie” Scyzorykowo to miasto o geologicznej naturze ;)Niedzielne przedobiednie plądrowanie rozpoczęliśmy wpół-legalnej wizyty w kopalni kwarcytu w Wiśniówce. A to już geo-spacer po rezerwacie p...

Jeepem przez Maderę

News image

Każda forma transportu jest dobra. Każdy pomysł ma swój sens. Dlatego postanowiliśmy – jeep i off-road po Maderze ;) T-pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę! Byliśmy tam, gdzie nie k...

Dotknąć dna...najgłęszej ja

News image

Grotołazowanie to test samego siebie! Sprawdzasz „ego” i nucąc za fantrastycznym inaczej zespołem Feel ;P pokazujesz „na co się stać i to nie jeden raz...” Udowadniasz sobie i całemu ś...

Vevey i Jezioro Lemańskie

News image

  Szwajcarskie krajobrazy są po prostu fenomenalne! Magnetyzujący toń jeziora, ośnieżone góry przeglądające się w tafli wody, klimatyczne miasteczko, do którego przybywali wielcy tego świata, a mieszkał i tworzył tu ...

Plądrowanie wąwozów lessowy

News image

Geolog w terenie musi wróżyć jakieś zboczenie… zawodowe, rzecz jasna ;D Polecam aktywność zwaną „wąwozów plądrowanie”, a zwłaszcza w mych rodzinnych stronach! Dzierzkowice rulez ;P Lokalny patriotyzm ponad wszystko! Warto ...

Zachodnia Madera

News image

 Wynajętym Cliosem śmigaliśmy we czwórkę po Dzikim Zachodzie Madery. Na „dzień dobry” Dolina Zakonnic, a na drugie śniadanie najwyższy w Europie klif Gabo Cirao. Lunch time odbył się w Ribeira ...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3