| Napisany przez Kinga Gnaś, z 22-12-2009 10:42 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
1409  |
|
|
|
…I znów stanęłam przed „perfumowym dylematem”. Wybranie nowego zapachu (wbrew pozorom) wcale takie łatwe nie jest! Z biegiem czasu gusta się zmieniają, chęci i potrzeby również. To, co kiedyś „odpowiadało naszym nozdrzom”, dziś już wcale zachwycające być nie musi. Potrzebujemy zmian! Chcemy nowego świeższego perfumo-kompozytu! ;) Kiedyś królowała złota Max Mara w swej charakterystycznej ściętej butelce. Trzcina cukrowa, piżmo, sycylijska cytryna, imbir, magnolia - nuta może trochę słodka, ale bardzo oryginalna! Później była pora na różową Chanel Chance. Każdy zapach Chanel to niepowtarzalna wędrówka po świecie pełnych magii i uwodzicielskich barw. Ale… że drzemie też we mnie dusza sportowca i aktywistKee, to musiał pojawić się rzeźki, energiczny zapach. Dlatego srebrny Mexx to jedna z mych pierwszych perfumowych miłości ;) Pierwszy raz zetknęłam się z tym zapachem na Słowacji w Michalovcach ładnych naście lat temu! ale później, na szczęście, znajdowałam go już w polskich drogeriach. Jednak Mexx musiał oddać palmę pierwszeństwa. Bo jakiś czas temu zapachem numer jeden stał się zakupiony za wielką wodą Burberry London. Nie sposób opisać fenomenu tego zapachu! Po prostu nie można pozostać obojętnym na kombinację brzoskwini, moreli, śliwki i czarnej porzeczki (stanowią „głowę” zapachu) z wanilią i piżmem („podstawa” zapachu) wraz z drzewem sandałowym, cedrem i jaśminem („serce”). Mnie zauroczył! Szkoda, że w Polsce „London” jest niedostępny! Ale tylko czysto teoretycznie, bo jak pokazuje praktyka, udało mi się go „ponownie” namierzyć, ale nie w realu, lecz w virtualu, bo w perfumerii internetowej. Czyli… kolejny dowód na to, że nie ma rzeczy niemożliwych! ;) „Perfumowy Sherlock Holmes” znajdzie wszystko! Ale to nie koniec perfumowych opowiastek. W międzyczasie testowałam bardziej „popularne zapacho-kompozycje” takich znanych marek jak Puma, Bruno Banani, Kate Moss czy Celine Dion. Polecam różową, nieśmiertelną, poczciwą Pumę i czerwonego Banani! Miodzio! A aktualnie finiszuję z energicznym Dolce Gabana Light Blue i ze słodkawym Mochino I Love. Obie Testerki mają Mochino! ;D bo na lotnisku w Malmo w Szwecji naszło nas z Betinką na syjamskie zakupy perfumowe. Co wąchnięcie to zmiana...
Niby różnorakie zapachy perfum trafionych ;) przewijały się przez mą półkę z kosmetykami, ale ja wciąż czegoś szukam… Owszem, owszem, wszystkie wspomniane zapachy okazały się dobrym wyborem, przecież nie narzekam, ale teraz pora na kolejny test i jakiś nowy, inny, niepowtarzalny i niebanalny zapach! Obiektem mych zainteresowań jest póki co DKNY Women w szczupłej, szarej butelce o nietuzinkowej nucie, bo stworzonej na bazie drzewa tabakowego i cedrowego z aromatem orchidei i liści pomidorów. Tak trochę niekonwencjonalnie, ale bardzo inspirująco! Rywalizuje z nim Christian Dior Addict Sine, zapach słodszy, cieplejszy, bardziej subtelny. Ale może skuszę się na „Nowość” i przetestuję Ferre In the Mood for Love. A może postąpię jeszcze inaczej i wybiorę zielone Bvlgari Omnia Green Jade. Who knows?! Kobieta jest wielce nieodgadniona, więc wcale by się nie zdziwiła, gdyby w mej kosmetyczce zagościł zupełnie inny zapach…
|