| Napisany przez Piotr Dziepak, z 18-03-2010 11:29 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
1234  |
|
|
|
Czyli o odkrywaniu moich ulubionych płyt na nowo To nie jakieś tajemne zaklęcie czy kod do sejfu. To tylko recepta na ładne brzmienie za rozsądną sumę pieniędzy. Nabytek to nie nowy całkiem – bo z czerwca 2009 – lecz z racji posiadania dużej płytoteki testy trwały dłuuuugo. Zdążyłem już kilka razy zaprezentować możliwości mojego „domowego grajka” znajomym. Zainspirowany jednak przez Panią redaktor Keenię postanowiłem się nim podzielić z innymi Testersami.
Miałem w swoim życiu sprzęta różne...różniaste. Odkąd sięgam pamięcią bardzo lubiłem muzykę. Swoje ulubione kawałki, płyty, nuty. Od czasu mojego pierwszego magnetofonu, dostanego na okoliczność pierwszej komunii, gromadziłem ulubione nagrania. Najpierw na szpulach potem na kasetach, winylowych płytach w końcu na srebrnych krążkach a ostateczne na twardych dyskach. Postęp jaki dokonał się w przeciągu tych wszystkich lat niezmiennie mnie zadziwia. Dzisiejsza łatwość nagrywania, przegrywania, kopiowania, odtwarzania jest urzeczywistnieniem moich dziecięcych marzeń. Ach, co to były za czasy. Godzinami siedziało się przed radiem czatując na ulubioną lub modną w danym czasie piosenkę. Radio było jedynym źródłem muzyki wszelkiej, a kultowa sobotnia Lista Przebojów Trójki – Marka Niedźwieckiego, wydarzeniem, którego nie można było pominąć za żadne skarby. Do dziś, gdzieś w szufladach, w moim domu rodzinnym, mam kasety z listami z tamtych czasów nagranymi jak leci. Na tym polegało budowanie wiedzy i wrażliwości muzycznej na początku lat 80”. Do dziś rosną we mnie ziarna zasadzone w tamtym czasie, ziarna wielkich muzyków tamtych czasów a w niektórych przypadkach i dzisiejszych ciągle. Tak było w przypadku U2, Dire Straits (Mark Knopfler), Queen, Eltona Johna, Wham (Georga Michaela), Simply Red, Simple Minds, Aha i wielu innych. Do dziś mam potrzebę gromadzenia wszystkiego, co mi wpadnie w ucho. A „moich” ulubionych mam po prostu wszystko, co wydali oficjalnie i nieoficjalnie. Pokolenie komórek i laptopów nie ma pojęcia, jaką sztuką było posiadanie oryginalnego winyla tzw. zagranicznego w latach 80'. W sklepach muzycznych można było kupić tylko polskie produkcje...a nowej fali nie można było kupić w ogóle w „pierwszym obiegu”. Nastały czasy wesołego piractwa i było już lepiej. Potem era CD (to był przełom) krystalicznego dźwięku stereo...wypas. Kto dziś pamięta czym był trzask zdartej płyty, lub szum Compact Cassette z Pewexu. Pamiętam, jak dziś, moja dziką radość z pierwszego posiadanego odtwarzacza CD, pierwszych głośników i wzmacniacza stereo, wreszcie pierwszej wypalarki. Cieszyłem się jak dziecko z mojej pierwszej wypalonej płyty z ulubionymi kawałkami, która była dokładnie taka jak chciałem. Cieszyłem się, co najmniej tak jakbym sam nagrał ją w studiu. W całym moim życiu przetestowałem wiele sprzętów służących do „słuchania” Od pierwszego mojego ZRK do obecnie parkującego na półce zestawu minęły lata świetlne. To już nawet nie jest odległość „generacji”...nie bardzo jest, co porównywać. To mniej więcej tak jakby porównać dzidę do uzi, lub latawiec do jumbo jeta. Przetestowałem chyba większość popularnych marek, począwszy od smutnych licencyjnych wyrobów zakładów Kasprzaka (starsi wiedzą o co chodzi) po tzw. sprzęt z wyższej półki. Nigdy nie byłem zajawionym audiofilem, śniącym o lampowych wyrafinowanych sprzętach za setki tysięcy lub używającym kabli głośnikowych za setki złotych za metr (są i droższe). Zawsze był to kompromis pomiędzy tym, co chciałem a tym, co mogły moje kieszenie. Częściej decydowało to drugie. Nie mniej udało mi się wiele razy doznać „ciar na plecach”, co jest jednoznacznym wykładnikiem chwili zachwytu nad brzmieniem. Długo zwlekałem z zakupem kina domowego uważając, że nie jest mi potrzebne. Zawsze wolałem zwykłe stereo (tak wszak są nagrane ciągle jeszcze wszystkie płyty audio). Starczało aby czasem poczuć ciary. W końcu kupiłem pełny zestaw 5.1 Onkyo. Długo się zastanawiałem...grało ładnie. Procesory robią swoje i z nijakiego dźwięku potrafią wydobyć zadziwiające niuanse. No ale los sprawił, że musiałem opuścić mój zestaw zanim zdążyłem się specjalnie przyzwyczaić. Bywa.Lepsze podobno jest wrogiem dobrego. Ale wcale a wcale nie wyszło mi to na złe. Po dłuższych poszukiwaniach udało mi się nabyć, w bardzo dobrej cenie, mojego pierwszego Harmana a przy okazji dedykowane do niego głośniki Infinity. Nic powalającego mocą, dizajnem czy wielkością. Za to gra... znakomicie. Bez najmniejszych wątpliwości stwierdzam, że jest to najlepszy sprzęt, jaki kiedykolwiek posiadałem w tym i taki, jakiego kiedykolwiek przyszło mi posłuchać. Mniejsza jakie ma bajery. Gra delikatnie i naturalnie, wyraźnie, miękko... Zwłaszcza akustyczne instrumenty brzmią rewelacyjnie. Musiałem powyciągać wszystkie moje ulubione płyty i na nowo ich słuchać. Nie wymaga odkręcania gałki w prawo zupełnie wystarcza delikatnie podgłośnienie. Nigdy się nie zdażyło abym słuchał czegokolwiek głośniej niż na pół mocy. (i tak jest głośno). Polecam. I ten mój najbardziej najlepszy „sprzęt” udało mi się kupić za okazyjną cenę w jednym sklepie „nie dla idiotów” przy okazji wyszukanej i wyczekanej promocji. Nigdy domowe słuchanie nie przebije sali koncertowej, a DVD nie przebije kina nie mniej znacznie je przybliża. No i to niebieskie kółeczko świecące w nocy...bezcenne. Oczywiście dziś nawet w komórce można mieć całą dyskografię i tysiące kawałków. Na upartego można mieć nawet „prawie” kino domowe w komórce. Ale prawie...robi wielką różnicę. Nie męczę mojego sprzętu, czasem jednak lubię posłuchać tego i owego na zwykłym stereo. Starcza. A wszystko to za rozsądne pieniądze. Problem tylko w tym, że nie da się mojego „domowego grajka” zabrać do kieszeni. Ale cóż coś za coś. Jeśli ktoś jest zainteresowany dokonaniem zakupu...chętnie doradzę, podpowiem. Życzę miłego odbioru a ja wrócę do mojej ulubionej płyty- no może kilku i przelewu kolejnej raty.Tymczasem „...w domach z betonu, nie ma wolnej miłości....” Harman Kardon AVR 245 – Amplituner z systemem 7.1i różnymi procesorami itd. Infinyty Primus II Pack – Zestaw głośników 5.1 z aktywnym basem Compact Cassette – Analogowy system zapisu dzwięku na taśmie magnetycznej napopularniejszy nośnik dzwięku w latach 80' Pewex – Sklep Przedsiębiorstwa Eksportu Wewnętrznego, miejsce kultu i spotkań towarzyskich „koników” „W domach z betonu” - Martyna Jakubowicz (polecam YT)
|