| Napisany przez Piotr Dziepak, z 22-01-2010 15:29 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
1654  |
|
|
|
Nie lubię zimy...Wiem to od dawna. Wiem ponad wszelką wątpliwość. Dawno pozbyłem się złudzeń, że kiedyś się to może zmienić. Nie jest w stanie zmienić tego ani zimowe świętowanie, sylwestry, prezenty, najdłuższy stok z najgładszym śniegiem. Stanowczo bardziej wolę potrzebuję, pożądam temperatur dodatnich, dni słonecznych, upałów, spiekot, parów (o
d ...ale parówa...), żarów, patelni itd. Zima i związany z nią śnieg, lód, sanna słowem.... jest ok. Czasem zima nawet piękna jest, pociągająca, użyteczna o ile występuje. No właśnie o ile występuje. O ile zbiegnie się w jednym terminie tych kilka zjawisk przyrody w odsłonie zimowej, co zasadniczo „zbiega się” dość rzadko, a jeśli jeszcze dołożyć do tego parametr ferie zimowe to mamy zasadniczo wynik prawdopodobieństwa zbliżony do trafienia 6 w Lotto. czyli prawie nigdy. Jednak prawie jak mówi gadające pudełko ...owo „prawie” robi wielką różnicę. Bo oto właśnie to „prawie” sprawiło, że roku bieżącego zimę mamy jak trzeba. Wszystko jak w śnie zajawionego narciarza. Jest dokładnie wszystko. Jest mróz, jest śnieg, jest lód, są wreszcie ferie. Bomba! Jak w starej piosence kabaretowej. Śnieg z nieba leci ciszą się dzieci. Nie dla mnie. Ja się nie cieszę i nie tylko, dlatego że już od dawna nie jestem dzieckiem. Stanowczo dawno już nie jestem. Zima i wszystko, co się z nią wiąże niezmiennie przyprawia mnie o depresję, apatię i permanentny katar. Zawsze mówiłem, że powinienem się urodzić gdzieś stanowczo dalej na południe. Gdzieś tam gdzie ilość dni słonecznych jest znacznie większa od występującej w kraju nad Wisłą. Gdzieś tam gdzie temperatura nie spada poniżej zera nigdy. Kalifornia? Południe Włoch? Trudno tak się trafiło nie ma mojego „californication”. Jest zima w pełnej krasie! Jeśli jeszcze do zniesienia jest zima wsiowa, wysokogórska, nieucywilizowana to ta miejsko-krakowska jest, co tu dużo gadać (pisać) wstrętna. Brunatna, ciapowata, zaskorupiała, przesolona, odpychająca, pełna dziur na drogach, muld na parkingach, lodowych nawisów na dachach, wilgotnego smogu. Nic przyjemnego ani ładnego. Fuj! Czasem jednak się zdarza mały cud przyrody. 18.01.2010 Zupełnie przypadkiem przymuszony wieloma zepsutymi sprzętami elektronicznymi udać się musiałem do Skały, gdzie zamieszkuje nieoceniony naprawiacz wszelkich dziwnych urządzeń. Oldskulowy elektronik samouk. Taki gość, co potrafi naprawić wszystko. Lub prawie o ile zakup nowych części nie przekracza kosztów zakupu sprzętu zupełnie nowego. Gdzieś na Januszowicami oczom ukazało się niecodzienne zjawisko, które szczelnie oblepiło caluteńką okolicę. Szadź! Czyli osadzające się z wilgoci zawartej w powietrzu kryształki lodu, osiadające na wszystkim. Szadź i to, jaka. Wręcz monstrualna. Coś podobn
ego widziałem tylko raz zimą w Bieszczadach. Ale to było w górach na połoninach... Hmm. Wszystko, co wystawało z ziemi lub nad nią wisiało szczelnie oblepione zostało warstwą kilkunastu centymetrów fantazyjnie pozlepianych drobnych kryształków lodu. Widok fantastyczny, cudny tym cudniejszy im bliżej się przyjrzeć. Cóż za misteria, delikatność, finezja kompozycji. Tak jakby przed chwilą przejechała tamtędy sama Jejmość Zła Królowa Śniegu uprowadziwszy podstępnie z jakiegoś domu w Skale biednego Kaja. Drzewa słupy, domy, kable, płoty przybrały jakieś przedziwne kształty. Coś, co do tej pory umknęłoby uwadze teraz stało się czymś większym, grubszym, obłym bądź szpiczastym zupełnie innym oraz przybrało jedynie słuszny kolor nieskazitelnej lodowej bieli. Jechałem i nie mogłem się nadziwić raz za razem wskazując przez szyby ...popatrz tu jakie ...! Nie mogłem sobie odmówić małego błądzenia w drodze powrotnej. Pochodziłem trochę po polnych drogach i parowach, podziwiając to cudo pogody zimowej. Szkoda, że nie miałem czegoś ponad aparat w komórce. Marne 2 Mpx. Trudno pozostaje tylko dobrze sobie zapamiętać. Trzeba przyznać zima w tym roku zaskoczyła mnie pozytywnie estetycznie tylko, ale zawsze. Pięknie i owszem, ale wcale nie śmiesznie. Biedni energetycy od pourywanych kabli. Biedne topole i inne drzewa o kruchych od mrozu gałęziach. Biedni mieszkańcy bez prądu a jak przeczytałem dnia kolejnego w gazetach wody, gazu itd. Klęska żywiołowa! Klęska. Ale za to, jaka piękna. Ot i przedziwny dualizm sytuacji. Zima znienawidzona a zachwyciła. Klęska żywiołowa i piękno przecudne żywiołu. Dziwny i piękny jest ten świat.
|