Home Polecamy T-Historie O neurologicznej wyższości mapy nad GPS
O neurologicznej wyższości mapy nad GPS
Napisany przez Piotr Dziepak, z 12-11-2009 12:13
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 962    
Ulubione 38

Czyli o tym że czasem warto się zgubić. Jak zagubiłem się w Cisnej w środku zimy i co z tego wyszło.

Baba W Corsie

Może i stary już jestem i zrzędliwy jak przekupka z Kleparza, ale mam pewne zasady których nie mam zamiaru zmieniać.Stanowczo nie irytują mnie rzeczy które rozmumię, z tymi, których nie rozumiem bywa różnie. Jadę sobie ...stoję bardziej niż jadę, co rano traską znaną jak obwód areny koniom w cyrku...jadę zamyślony coś tam w radyjku kwili...rozglądam się znudzony zawrotną prędkością podróżowania...jest! Noż ja......ę! Litości! Corsa (nie wiem czemu najczęściej ten model i marka, no chyba że ja też uwziąłem się na Opla) Kobitka...gdzieś kole 30..blachy krakowskie, włos zrobiony, ręce kurczowo na kierownicy...! Stoi może i sapie! Podobnie jak cała reszta. Stoi i patrzy! Nie ...nie w lusterko wsteczne w celu poprawienia makijażu zbyt prędko rannym leszczem zrobionego...nie maluje ust! Nie poprawia włosów...nie gada przez komórkę! (to temat na zupełnie inny artykuł) Nie uśmiecha się porozumiewawczo do Pana na prawej burcie pstrykając w kierunkowskaz...mogę?.Nic z tych rzeczy! Wszystkie pozostałe znoszę rano bez najmniejszego grymasu. Czasem to nawet zabawne. To wszystko jestem w stanie znieść, jestem bo rozumiem. Jestem w stanie zrozumieć że czas naglił i nie udało się bo... dziecko do szkoły, szminka się rozjechała, koleżance trzeba powiedzieć że się spóźnię bo korki nieprawdopodobne dzisiaj (takie jak zwykle), włos się zmierzwił, na pas nie własciwy jakoś wyrzuciło. To jestem w stanie zrozumieć, więc nie następuje irytacja. Siedzi w tej Corsie i gapi się jak sroka w kość w swój mały gadający telewizorek, w swoją wielce pomocną nawigację satelitarną, cudownie pomocny hit sprzedaży, wymarzony prezent pod choinkę...Litości! A cóż kobieto chcesz w niej w tym miejscu, w tym korku, tym mieście o tej godzinie, cóż chcesz zobaczyć??? Którędy niby? Jaką tajemną dróżką, skrótem, podkopem chcesz szybciej, lepiej, taniej, bezkorkowo dojechać??? Kobito!

Dramat w trzech aktach

Dramat. Dramat podwójny a może nawet potrójny. Dramat polskiej zglobalizowanej edukacji która nie nauczyła onej orientować się w terenie po jego topografii i stronach świata. Dramat systemu szkolenia kierowców nie potrafiących jeździć nie tylko po miastach. No i wreszcie dramat mój zupełnie cichy prywatny coraz częściej na klatę klejony przy takich okolicznościach. Mój dramat jako geo-cośtam i jako użytkownika dróg nazbyt niewielu w tym kraju nad Wisłą. Biedna ona i biedni inni politowania godni, nieszczęsliwi używacze gadającego ciekłokrystalicznego telewizorka.

Amerykańska Armia

Wiadomo że system GPS Czyli Geo Positioning system (czy jakoś tak) stworzyła amerykańska armia...a czy ktoś wpatrzony w swój telewizorek zastanawiał się po co? Po jakiego grzyba wysłali w kosmos tyle szmelcu, po co wywalili miliardy baksów. Czy po to żeby Pani Smith mogła swoim Fordem czy innym Dodżem krótszą trasą dojechać do najbliższego szopu? W co jak w co, ale w tak dalece posunięty altruizm US Force nie wierzę.Bo niby dlaczego taki niedokładny...do kilku czy kilkunastu metrów...Hola! Czy aby nie za dużo? Ale zważcie, co takiej bombie z ładunkiem nuklearnym przeszkadza gdzie tak naprawdę walnie? Tu...czy te kilka metrów dalej, czy nawet 1000. I tak wszystko będzie jednym wielkim świecącym przez tysiące lat kraterem...cóż więc za różnica dla bomby i krateru!? Żadna. Lecz dla poszukiwacza przygód kolosalna. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego że tak naprawdę przez GPS detonuje sobie taką małą bombę w swojej głowie. Już dawno udowodniono że podróżowanie i nowe wcześniej nieznane trasy powodują powstawanie w mózgu nowych połączeń neuronalnych...znaczy w skrócie kształcą. Może nie sprawiają że jesteśmy mądrzejsi, bystrzejsi, inteligentniejsi ale sprawiają że jesteśmy bogatsi. Tylko tyle a jednocześnie aż tyle. Różnica niby żadna z..., czy bez GPS.... i to i to podróż, ale jak dla mnie to jak jazda metrem z poranną gazetą przed nosem.

Wroga trzeba poznać

Każdego wroga trzeba poznać. Jestem stanowczym przeciwnikiem Gipiesu.Wiem to na pewno. Zasadniczo traktuję ten wynalazek jako osobistego wroga. Wroga nie byle jakiego. Wroga podstępnego, mamiącego ułudą luksusu i nowoczesności, łatwo dostępną wygodą, przyśpieszaczo-ułatwiacza, skrytobójcę przygody, mordercę spontanu, pralką do mózgu, gwałciciela wyobraźni, chrzestnego zawalidrogi, kamień u szyi poszukiwacza, dyktatora jedynie słusznej drogi, faszystę czasu dojazdu, wykidajło prawdziwego testersa. Poznałem wroga. Przypadkiem nas poznano. Opierałem się kurtuazyjnie. Uległem po krótkiej walce z pierwszostopniowej do piekła ciekawości. W końcu trzeba wiedzieć z kim przyjdzie się mierzyć.

Nałóg

Doskonale zdaję sobie sprawę że może być jak nałóg. Jak wiele innych złych, destrukcyjnych nawyków. Lecz podobnie jak one wyniszcza, degeneruje, wręcz zabija. Tak dosłownie zabija. No bo czyż nie powinien być zakazany skoro potencjalnie może zabić? Niech ktoś powie że gadanie przez telefon podczas jazdy jest bardziej szkodliwe od niepatrzenia na drogę i jej najbliższą okolicę, gorsze od wykręcania czasu lepszego niż pokazuje telewizorek, bardziej zbrodnicze od bezmyślnego trzymania się podszeptów gadającej bezdusznej maszyny. Nic tylko kolejny cywilizacyjny strzał w kolano ludzkości w imię wygody i postępu. Nie twierdze że jejmość GPS jest kompletnie bezużyteczny ale jak wszystko w czym nie ma się umiaru lub pokłada się nazbyt dużą wiarę, stanowczo szkodliwy. Kategorycznie odradzam. O lata świetlne lepszym wynalazkiem jest zwykła staroświecka mapa, kawałek papieru z gąszczem obrazków. Jeśli masz odpowiednią znajdziesz wszystko, a szukając odpowiedniej bankowo wymyślisz cel nowy, może i lepszy, a może wiele kolejnych. Mapa ma także drugą stronę zadrukowaną drobnym maczkiem, gdzie jeśli już dotarłeś dowiesz się co jest „tu” i co jeszcze „tam”. Lekka jest mapa. Nie potrzebuje prądu. Można a nawet należy składać. Kształci wyobraźnię i uczy. Same zalety a każdy może jeszcze kilka dopisać.

Stara Mapa Samochodowa

Wożę do lat ciągle tą samą mapę samochodową. Wydaną gdzieś na początku lat 90'. Miejscami grubo już nieaktualna, mocno zdezelowana, bez okładki już dawno. Wiele razy zastanawiałem się czy nie nabyć nowej... no ale po co.Wciąż daje radę, niezależnie gdzie ją z bagażnika wykopię. Dzielnie służy wiele lat w podróżach wszelakich. Nie jest to narzędzie do pieszych czy rowerowych wycieczek...zupełnie nie ta skala 1: 200 000 lekko nie teges. Ale nie tym ma być, służy raczej do wyznaczania azymutów i w tej roli sprawdza się doskonale. Innej nie potrzebuję. Czasem tylko zerkam żeby się gdzieś w Polsce dowiązać.

Lost In Cisna

Tak też było i tym razem. Pewnego grudniowego piątku dowiązałem się gdzieś za Sanokiem...do Sanoka mogę po omacku. Siadłem chwilę nad kawką w naszej ulubionej przydrożnej kawiarence przed Leskiem, łypnąłem okiem i wszystko jasne ...Jadymy na Cisną i gdzieś tam pewnie będzie jakiś znak na Przysłop. Damy radę. Zmrok zapadał z wolna, droga śliska, piaskarek nikt nie widział bo jak zwykle je zima zaskoczyła. Langzam jedziemy sobie serpentynkami na Cisną....Pewnie gdzieś mi w mroku lub zasłonięty umknął drogowskaz. Ot Cisna w całej okazałości, od ostatniego razu jak tu byłem bodaj II klasa mojego ogólniaka niewiele się zmieniło, no może poza reklamami na sklepach. Nic się nie stało zaraz się „dowiążę” i znajdziemy to "Biesisko" - czyli karczmę będąca celem podróży...Nie ma tego złego... sklep jest, coś się kupi. Zapas fajek i piwko na dzień kolejny, sok jakiś. Krawężniki wysokie i zakazy...plac jest...auto porzuciłem. Po chwili jestem na powrót, rzucam okiem po okolicy kontemplując krajobraz w opadzie deszczu ze śniegiem...plac PKS-u- kiosk- buda-szyld, czytam ...Siekierezada...O w mordę! No tak, przecież to tu! Kultowa knajpa. Się to i owo słyszało. Hmm. Kiedyś trzeba zajrzeć, pewnie na wakacjach jest fajnie. No ale dziś jeszcze niby kilka kilometrów ale zawsze trzeba przejechać, a po co iść do knajpy...zwiedzić bar i kibel? E tam innym razem. Kto mógł przypuszczać że inny raz tej samej daty nastąpi.

Siekierezada folk i wiersze

Dotarłem od strzała do Biesiska. Imprezka już w toku a nawet już kolejna bo dnia poprzedniego bez mojego niestety udziału odbyła się huczna podobno, co widać, słychać i ... Jakoś przy pierwszym piwku wyrwało mi się...ej parkowałem w Cisnej obok Siekierezady...No i poszło. Dwa razy gawiedzi nie trzeba było powtarzać. Szybka piłka po 15 minutach oddział ekspedycyjny w blokach na świeżym powietrzu. Na szczęście znalazł się też kierowca. Trzeba przyznać jest klimat. W stoły z wozów zrobione wbite wielkie siekiery. Wszystko w drewnie przykopconym. Biesy na ścianach...łańcuchy jakieś...obrazki i płaskorzeźby miejscowych artystów którzy pewnie otrzymane tantiemy i tak w barze zostawili czym prędzej. Są biesy jest i czad. Ech.....Bieszczady. Poszła kolejeczka Leżaka gadamy, palimy, popijamy. Z niektórymi się nie widziałem kilka lat albo i więcej, więc nim człowiek przejdzie do pogody i polityki mija dużo czasu. Następna kolejka...i następna. W końcu jakiś gość brodaty, zakapiorowaty zagaduje o ogień ...ale czy nie mamy też za dużo papierosów bo mu wyszły. Nie tyle że znaleźliśmy ogień i fajkę niejedną, miejscowego piwkiem się poczęstowało a sądząc po tym że wsiąkło jak w gąbkę od strzała znalazło się kilka następnych. Aż gość zaczyna wiersze deklamować jak twierdzi własne...super wieczór poezji bieszczadzkiej a czemu nie. Szybko znalazł się drugi Rysiek z wierszami lekko słabszymi ale co to komu przeszkadza, nam nie przeszkadzało zupełnie. No to my na to, że tu niedaleko mamy dziś taką imprezkę wiecie Ryśki taka nasza przyjacielska wigilia...może by połączyć kolędy z wierszy deklamacją. Jadło i napitki nagotowane. Też dwa razy nie trzeba było powtarzać...Było niesamowicie. Do dziś mam gdzieś dwa tomiki poezji o biesach i czadach i ludziach z lasu i połonin z oryginalną dedykacją i autografem.

Własne ścieżki lepsze...

Gdybym przypadkiem nie zbłądził lekko pewnie nie byłoby ani Siekierezady ani wieczorku poezji bieszczadzkiej. A tak wieczór ów mocno metafizyczny na długo mi w pamięć zapadł. To tylko jeden z dowodów na to że z nawigacji nie warto korzystać. Znacznie lepsze ścieżki własne, mocno przypadkowe, zdziczałe, zarośnięte, takie których nawet na najdokładniejszej mapie nie ma. Manowce cudne manowce...Gdzieś tam na nich mieszkają wyjątkowi ludzie i czekają niesamowite zbiegi okoliczności. Cenne bo najprawdziwsze, nieopisane, zwyczajno-niezwyczajne. Testersie porzuć gadający telewizorek jeśli go masz naucz latać z ostatniego piętra i idź na azymut a nigdy nie będziesz żałował. Szukaj dróg własnych do miejsc nieznanych z mapą w plecaku lub bagażniku. Używaj tylko po to by do „rzeczywistości” wrócić jakoś. Nigdy tam... a jeśli już to tylko z powrotem o ile będzie potrzeba bo mam nadzieję nowych połączeń neuronalnych wystarczy.

Karczma Biesisko – Przysłop....pierogi pieczone z sosem czosnkowym polecam

Siekierezada – Cisna. Kultowa knajpa. Piwo i wiersze. Biesy, zakapiory i czady. Odwiedzić warto bezapelacyjnie.

Cukiernia przed Leskiem – dobra kawa, pyszne galaretki i świetne bułeczki z masłem czosnkowym.

Kraków ul. Kapelanka w porannym szczycie – stanowczo radzę omijać za wszelką cenę.

Andrzej „Mintaj” - przyjaciel, niezrównany organizator iventów przyjacielskich. Człowiek któremu nigdy dwa razy nie trzeba powtarzać. Zapalony fotograf. Autor zeszłotygodniowego nocnego zimowego wejścia na Babią Górę w celu uwiecznienia wschodu słońca. Wariat wyjątkowo pozytywny.

Opublikowane w : Polecamy, T-Historie
Dodaj opinię Ulubione Poleć znajomemu Czytaj więcej

Zmieniony ( czwartek, 12 listopada 2009 20:51 )


Naszą witrynę przegląda teraz 17 gości 
Nowości

Pieniny w pigułce

Kwietniowo-majowo-long weekendowy czas skupił się na przetestowaniu Pienin. Poznaniu tego, czego jeszcze Testerskie Oko nie widziało ani Testerska Stopa nie dotknęła. Porównaniu zmian, jakie zaszły w dobrze znanych miejscach i

Energiczna eko-Szwajcaria

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty! ;) Świat się budzi do życia z zimowego snu. Promienie słońca wdzierają się w każdy zakamarek wytęsknionej wiosennej rzeczywistości. Odbijają się od ośnieżonych jeszcze

Rymów konstrukcje

  Postaw na kuchni wydarzeń dzień i noc. Dodaj szczyptę marzeń, bo one mają moc. Gotuj w wywarze wrażeń i uśmiechniętych wydarzeń. Odcedź smutKee i problemy, bo tego nie jemy. Na

atak na Turbacz

Do Testerskiego Ataku na Turbacz było już wiele podejść, ale żadnego nie udało się zrealizować, bo zawsze coś lub ktoś stawało nam na przeszkodzie… Ale tym razem głośno krzyknęliśmy „Nie!”

Pzrez Emiraty aż po Oman

Po Polsce, Europie, Ameryce Północnej i Afryce przyszedł czas na kolejny kontynent – Azję. Na testing Bliskiego Wschodu i Półwyspu Arabskiego celowo wybraliśmy luty i jak się okazało była to

Klimatyczne Bergamo

Zobacz galerięDla Testersów nie ma rzeczy niemożliwych! My musimy wszystkiego spróbować! W końcu jesteśmy Testersami z krwi i kości! Musimy czuć smak przygody muskający dusze nasze i doświadczać mocnych uderzeń

Wylądować w Londynie

Londyn – tam każdy już był, teraz jest albo zaraz będzie... Mekka Polaków i nie tylko rodaków. Różnobarwana kosmopolityczna stolica Wielkiej Brytanii. Miasto, które nigdy nie śpi. Miasto, które wciąż

Skacząc po Tatrach

To była jedna z tych pierwszych pro-Testerskich wypraw, po dziś dzień jeszcze nie zrelacjonowana… Może dla niektórych wyda się ta historia mało ambitna, ale postanowiliśmy „społecznie” odwiedzić jedno z wielu

Światowo...

Paleta najciekawszych tras samochodowych świata mieni się barwnymi kolorami. Który „odcień” zasługuje na największą uwagę? Trudno ocenić. Wszystkie miejsca są na swój sposób „naj”. Spróbujmy przetestować niektóre z nich i

Dubaj - królestwo "naj"

Jeszcze 20 lat temu była tu istna pustynia i tylko gdzieniegdzie (niczym osamotnione akacje czy zmęczone “piaskowym życiem” wielbłądy) wyrastały pojedyncze budynki znacznie od siebie oddalone, a ludzie trudnili się

Szusss na Jaworzynie

Prawdziwa zima w natarciu! Biało, mroźnie i słonecznie! I oto właśnie chodzi! A gdy do tego „zimowego ich troje” dorzuci się szusowanie na nartach w doborowym towarzystwie, to powstaje naprawdę

Fotojogging

Czy można połączyć kilka możliwości na raz? Czy można zbulimizować frajdę? Czy można połączyć przyjemne z pożytecznym? Oczywiście! Takim rozwiązaniem jest… fotojogging, czyli nauka fotografowania wzbogacona o

Komunikacyjne figle

Zazwyczaj budzę się troszkę później niż z chwilą, gdy szóstka wybije z przodu na cyferblacie budzika mego... Zazwyczaj też korzystam ze swojego japońskiego wehikułu i obce są mi „zawodowe przejażdżKee”

Zamość = miasto idealne

Uwielbiam działać w rytmie turystycznego podniecenia. Pragnienie podróżowania nie pozwala mi usiedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Ja muszę działać, przemieszczać się, mocno żyć i aktywną być. Muszę dawać upust szalonym

Trójstykowa Pigułka 6w1

Czasem mamy „dzikie pragnienie” zrobienia czegoś niebanalnego, nietuzinkowego! Czasem drzemie w nas chęć bycia pionierami, odkrywcami, zdobywcami! Czasem słowo „trochę” to dla nas za mało! I chcemy mieć „wszystko”! Macie

http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/234888Pieniny_w_pigu__ce.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/811812Volt_g____wne.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/477892T_poetycko_fota.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/584691Turbacz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/282332ZEA_Oman.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/796414bergamo.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/435828Tower_noc__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/985157skacz__c_przez_Kozi__.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/913193Chevrolet_Camaro.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/524531DUBAJ_NAJ_prawa.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/464164Jaworzyna_i_Tylicz.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/353404Fotojogging.jpg http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/555179T_refleksje.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/797938Zamo_____arti.JPG http://www.testersi.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/108354Tr__jstykowy_Finisz.JPG
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
-strefa

             | 
PrzeTestowane Punkty
GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN GREEN
ContentMap by Turismo.eu

Wycieczki i podróże



Łysica & Łysa Góra

News image

PolsKee alfabet jest szczególny, posiada bowiem fascynującą literę „Ł” ;D Trudna do wymówienia przez obcokrajowców sąsiadka liter „L” i „M” stała się dla nas inspiracją turystyczną ;) Postanowiłyśmy wraz z...

Tunezja afrykańskie klimaty

News image

Afrykańskie klimaty miały być dla naszych trzech kobiecych „absolwenckich dusz” ukoronowaniem edukacyjnych zmagań! Podczas stricte babskiego oblewania dyplomów zacnej krakowskiej uczelni ekonomicznej, rzuciłam hasło, byśmy wybrały się w maju na ...

Wspin na Zaklętym Bastioni

News image

Popołudnia pojobowe należy aktywnie wykorzystywać, a połączenie przyjemnego z pożytecznym jest już szczytem popracowniczego spełnienia ;P dlatego chętniście wybraliśmy się z Jarkiem Taternikiem w DolinKee Podkrakowskie, by powspinać się t...

Hochalpenstrasse w Wysokich

News image

Jeśli macie ochotę na niezapomniane widoKee i niecodzienne wrażenia, to obowiązkowo polecam malowniczą alpejską trasę Hochalpenstrasse w Austrii. Prowadzi ona niezliczoną liczbą zarętów, podjazdów i zjazdów do lodowca Pasterze l...

Niedziela Palmowa w Łysych

News image

  Jak mówi stara prawda ludowa „co kraj, to obyczaj” ;) Dlatego zdecydowanie postawiliśmy na kulturę i etno-smaKee w minioną niedzielę, a że była to Niedziela Palmowa i kultury było dużo, ...

Mierzeja Wiślana & Krynica

News image

Czy przemierzenie Polski z jednego końca na drugi, tak z dnia na dzień, należy nazwać wariactwem?! A może to przejaw totalnego Testerskiego Spontanu? ;) Przecież ludzie mają różne pomysły, a...

Więcej w: Galerie z podróży

-
+
3