| Łopata test-zimowy test pragmatyczny |
Znowu będzie o zimie. Niestety. Z całą pewnością mamy zimę, co najmniej dziesięciolecia. Nie, nie mam zamiaru oddawać się ulubionemu zajęciu Polaków – narzekaniu...no może troszeczkę. Nic nie poradzę na to, że mam niezwykle małą tolerancję na zimno. Oglądałem niedawno na Discovery program o szkoleniu służb specjalnych. Rzecz działa się w Rosji na szkoleniu SpecNazu. Kulminacyjnym punktem szkolenia jest test, polegający na przetrzymywaniu ich nagich, w ciemnym i zimnym bunkrze, dodatkowo polewając wodą i znęcając się nad nimi w inny sposób. Tak sobie pomyślałem, że mnie w zupełności wystarczyłoby zimno i polewanie wodą. Natychmiast przyznałbym się do wszystkiego. A nawet, zacząłbym od tego, czego nie wiem i tego, czego nigdy nie zrobiłem. Pomny na doświadczenia walentynkowej niedzieli, kiedy to nie mogłem ani zaparkować ani wyjechać, nabyłem, „drogą kupna” w Tesco, dużą plastikową łopatę. Największą i najsolidniejszą jaką znalazłem. Musiałem wziąć pod uwagę fakt, że musi się bez problemu zmieścić w samochodzie gdzieś na boku bagażnika i to, że posługiwanie się nią w zakamarkach parkingu nie może być utrudniane przez długą rękojeść. Wybór padł na zielone cudo z wtryskarki, wykonane z dość grubego i giętkiego plastiku. Powyginałem, poskręcałem we wszystkich kierunkach, powinna się nadać. Jeszcze tego samego wieczoru przyszedł czas na test...Tak to już jest na osiedlowych parkingach, że kto pierwszy ten lepszy, a że część miejsc zajęta jest przez „zaparkowane” zwały śniegu, tylko najpierwsiejsi mają szansę porzucić auta od razu, bez krążenia wokół całego osiedla. Mieszkańcy nowych osiedli dawno przestali być posiadaczami łopat i innych tego typu sprzętów. No bo, po co komu? Skoro wodę bierze się z kranu, prąd z gniazdka, TV ze ściany, ciepło z kaloryfera a gaz z kuchenki gazowej to i trawnik sam się kosi, śmieci same się wywożą, klatki same zmywają a chodniki same zapewne -- odkopują ze śniegu i posypują solą. Inaczej zupełnie mają się Ci, którzy mieszkają we własnych domach z własnym podjazdem, własnym trawnikiem itd. Tym, jeśli sobie sami nie odkopią lub wykoszą nikt za nich tego nie zrobi ,a liczenie na „zrobi się samo” będzie przysłowiowym czekaniem na Godota. A tak swoją drogą, pamiętam dobrze, uczucie swego rodzaju dumy z pięknie, równo przystrzyżonego trawnika lub równo, dokładnie odkopanego podjazdu. Tak śnieg lubię odkopywać. Mam czasem jeszcze okazję realizować się na ulicy Miodowej, chociaż to już nie to samo. Nic to, może kiedyś jeszcze będzie okazja do dbania o własne podwórko. Nic jednak, nie zmienia faktu, że do tej samorealizacji potrzebny jest fachowy sprzęt. Dosadnie prosty a nawet przysłowiowy! Zwykła, wykonana z metalu łopata. O jak byłoby pięknie gdyby na nowych osiedlach była możliwość wypożyczenia sobie łopaty lub innego zapomnianego przez mieszczuchów sprzętu. Najprostsza łopata na pewno lepsza od urwanego zderzaka czy spojlera, straconego czasu, litrów paliwa wypalonych podczas usiłowań wjechania bądź wyjechania. Dodatkowo trochę sportu. Same zalety. A ile mniej narzekań i klątw...Tu musicie wiedzieć, że jest wiele różnych rodzajów łopat.... Istnieje 5 głównych grup łopat z wieloma odmianami, dedykowanych do różnych czynności związanych z kopaniem, przekopywaniem, ładowaniem, wykopywaniem w tym także łopaty śniegowe. Poniżej główne grupy: Łopata szpadel inaczej zwany „sztychówką” Łopata węglowa zwana „szuflą” Łopata piaskowa zwana najczęściej po prostu „łopatą” Łopata nieckowo- sercowa tzw. „sercówka” Łopata śniegowa zwana „szufla śniegowa” - najlepsza do świeżego śniegu najczęściej plastikowa Dane mi było testować wszystkie, w bardzo różnych okolicznościach przyrody...Długo by pisać. Tak czy siak, muszę przyznać, że najwszechstronniejszym z wymienionych narzędzi jest łopata piaskowa. Nadaje się do większości czynności łopatologicznych w tym także do kopania w śniegu. Ma jeszcze tą wyższość nad łopatą śniegową, że wykonana z dość grubej blachy radzi sobie nie tylko ze świeżym opadem, ale także śniegiem zmrożonym i nawet może posłużyć do rozbijania lodu. Dość lekka i poręczna. Najlepsza moim skromnym zdaniem.(znawca się znalazł pomyśli ktoś - nie znawca ze mnie -a jedynie pragmatyk). Nigdy nie wahałem się brać łopaty do ręki, jeśli był taka potrzeba i tyle. Łopaty plastikowej nie polecam, moja już podczas pierwszego jej testowania wytrzymała raptem chwilę. Niestety plastik na mrozie twardnieje i staje się kruchy, jeśli jeszcze do walki z miękkim śniegiem się nadaje to śnieg zmrożony lub lód to stanowczo za dużo jak na możliwości plastiku. Moje odkopywanie samochodu musiałem dokończyć wyszczerbionym trupem mojej „tescowej” łopaty. Kolejna nabyta była już metalowa i chociaż mała daje sobie znacznie lepiej radę. Trudno kilkanaście złotych polskich poszło się paść. Sam nie wiem na co liczyłem. Pewnie na to co inni, że jednak ktoś zrobi to za mnie. Reasumując...Polecam zakup łopaty piaskowej jako najwszechstronniejszej. Przyda się na pewno prędzej czy później. Jeśli ktoś mieszka na osiedlu przylegającym do budowy ten ma szanse, że jakiś dobrotliwy operator koparki opuści lemiesz i zgarnie trochę zwałów śniegu, w przeciwnym wypadku pozostają wam własne mięśnie i odpowiedni sprzęt za tylnym rzędem siedzeń w waszych samochodach lub w kąciku garażu czy piwnicy. Jeśli nie posiadacie takowego, pozostaje wam zaklinanie chmur śniegowych, o ile ktoś zna odpowiednie zaklęcia lub inne gusła powstrzymujące opady bądź powodujące ich zamianę w stan ciekły lub gazowy. Jeszcze jedno. Nie wahajcie się pomóc komuś w celu wypchnięcia auta z zaspy. Nigdy nie wiecie, kiedy sami będziecie potrzebować takiej samej pomocy. To też ostatnio przetestowałem. Od lat już stałym elementem ekwipunku w moim bagażniku są gumowce i siekiera...no i jeszcze kilka innych drobiazgów. Czas najwyższy aby pojawiłą się tam łopata. Już się przydała. Wasz Łopatolog
|
Zmieniony ( czwartek, 18 lutego 2010 15:12 )
(0 głos)

















