| Napisany przez Kinga Gnaś-Sawczuk, z 22-09-2009 17:02 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
1148  |
|
|
|
Moja kulinarna słabość do rybek ujawnia się zawsze wtedy, gdy jestem nad morzem, gdy relaxuję się nad jakimś jeziorem czy też innym akwenem oraz gdy wypuszczam się na papu do dobrej maści lokalu, ewentualnie do baru mlecznego z przykręcanymi talerzami i sztućcami na łańcuchach ;D Co więcej, na rybne specjały zawsze mogę liczyć, gdy zjawię się w domq ;D Mój Dadson jest Kulinarnym Wirtuozem i zawsze! wyczaruje coś apetycznego. Z racji tego, że na naszym rańczo mamy dwa stawy i zacną rzekę Wyżniankę (uchodzącą do Wisły), to na rodzinnym stole karpi, dzikusów czy płotek nigdy nie brakuje. A podane z prażoną cebulką są nie do pobicia! Przepyszne jest też białe mięsko drapieżników, jakimi są rozrabiające okonie i szczupaki. Przypominają mi się wtedy czasy dzieciństwa i fantastyczne wakacje na Mazurach, wielogodzinne połowy na molo, późniejsze patroszenie (taki Fish Killer) i smażenie, a potem konsumpcja na świeżym powietrzu. Wspomnienia wracają… A gdy na prostokątnym groszkowym talerzu z Ikei zaserwowany zostaje pstrąg lub łosoś z warzywami, to po prostu odpływam…kulinarnie! Mniami! Niebo w gębie ;D Ponadto w zamrażalniku zawsze znajdzie się jakaś słonowodna pływaczka. Ostatnio Vater podjął mnie rybką o nazwie miruna. Nie spodziewałam się, że jest tak dobra! Zawsze gustowałam w dorszach, halibutach czy filetowej klasyce – morszczukach i mintajach. A tu panna miruna i jej białe, delikatne mięsko… Pychota! Nigdy nie zabijajcie smaku ryby pieczywem ani żadnymi frytami! Najlepiej warzywka lub jakaś suróweczka ;P Tak, te wymienione powyżej to gatunKee rybek, które żarliwie polecam, wierząc, że Wasze kubki smakowe poczują te wyjątkowe smaki! Natomiast gorąco odradzam kargulenę – nie na moje podniebienie… Moja sis, Sańka, zapewne też nie darzy jej sentymentem po grudniowej degustacji w wypaśnej restauracji Gdańsku. Ja zostałam wówczas wierna dorszowi i to był good choice. Smaczne-go!
|