| Podlaskie smaki |
Podlasie bardzo podrażniło moje nozdrza i bardzo rozentuzjazmowało me kupKee smakowe! Do tego stopnia, że ogromnie tęskni mi się za tamtą „naturalną” regionalną kuchnią… Po prostu tamtejsze specjały biją na głowę wszystkie inne „cuda-wianki” swoją nieskazitelną czystością i naturalną smakowitością! Tu nie ma żadnej modyfikacji żywnościowej! Żadnych E-składników, czyli żadnej „wirtualnej żywności”. Wszystko zdrowe, smaczne i świeże! …jak u babci ;) Święto lokalnych specjałówNa pierwszy rzut poszły regionalne specjały prezentowane na corocznym Święcie Siei w Wigrach. Kulinarny test wypadł niezwykle apetycznie! Rozpoczęliśmy testowanie od chleba żytniego obłożonego liśćmi chrzanu. Poezja smaku! Ślinka cieknie jak u niemowlaka ;D a gdy do tego świeżego wiejskiego chlebka doda się jeszcze odrobinę smalcu z jabłkami i ogórka małosolnego, to kubKee smakowe przeżywają kulinarną ekstazę! Aaahh… Kolejna regionalna budka i kolejny przystanek. Teraz cebulanki – coś na kształt „naszego lubelskiego” cebularza, czyli ciasto jak na bułkę + podsmażona i podpieczona cebula. Co dalej jeść będziemy? Ano paluchy ziołowo-czosnkowe! Idealne na przegryzkę, a serwowane z dipem też czosnkowym (niech moc czosnku będzie z Tobą ;) świetnie nadają się jako dodatek do mięs z grilla. Na pewno przetestujemy to w swoich lokalnych warunkach grillowo-plenerowych! Płyny też potrzebne, więc czas na… kompot jabłkowy z cynamonem i imbirem przygotowywany przez spolszczonych Niemców, prowadzących tu gospodarstwo agroturystyczne. Cóż za cudowna mikstura! Taka świeżutka i pyszna w swej prostocie! Moglibyśmy ów kompot pić z Kamem do upadłego. Moglibyśmy magazynować go w organizmie tak jak wielbłąd magazynuje wodę! Mogliśmy i możemy! Pierogo-rozpustaWędrujemy od stoiska do stoiska, od wiaty do wiaty w poszukiwaniu „testerskich nowości” ;) Teraz „coś” na słodko - pierogi z malinami, ale takie inne niż te klasyczne wątłe pierogi z owocami. Te to były prawdziwe pierożyska! ;D Większe niż „unijnych rozmiarów” pierogi i do tego bardziej kaloryczne, bo smażone w głębokim tłuszczu. Ale ta nadwyżka kalorii nam nie przeszkadza, bo ją spalimy, plądrując polodowcową Suwalszczyznę. Właśnie ta geologiczna wędrówka była przerwą od dalszej degustacjo-konsumpcji, bo od nadmiaru „jedzeniowego szczęścia” można „pęknąć” ;) Drugą część „kulinarnego zwiedzania” zainicjowały pierogi, ale były to pierogi drożdżowe z sandaczem i borowikami oraz pierogi (w kształcie domku) z farszem ze szczupaka. Takich jeszcze nigdy z Kamem nie jedliśmy! Genialne! Inne! Nawadnianie organizmuAle obowiązkowo musimy jakiś płyn namierzyć, bo przecież „rybka lubi pływać” ;P Tutejsza wigierska nalewka wiśniowa była jak znalazł! Idealnie dobrane proporcje, lekka słodycz przełamana charakterystycznym aromatem wiśni. Bycie nie-szoferem ma czasem swoje plusy ;) DzięKee temu, że dziś zajmuję miejsce pasażera, mogłam jeszcze pomieszać procenty i skosztować tutejszą miętówkę. Też pyszna! Bądź co bądź równym krokiem kierujemy się do hangaru z lokalnym, niepasteryzowanym piwem. Są i niemieckie, są i polskie trunKee. My rzecz jasna, kierując się patriotyzmem, wybieramy te „nasze”. Rozglądam się gorączkowo, ale już nie widzę babci od sękaczy. Ojej! Nie ma jej! ;( Sprzedała wszystkie i poszła. No szkoda! Wszystkie specjały tak szybko zniknęły z regionalnych stoisk, a czemu? Bo były tak pyszne! Nie mamy już nic do stracenia i do jedzenia, więc my tu na pewno wrócimy za rok! Bo skutecznie wabi nas ten lokalny smak i koloryt tej krainy! Zaduma pokonsumpcyjnaChwila ciszy… i wsłuchując się we własne żołądKee, ustalamy sobie równie apetyczne menu na następne „podlaskie podróże”. Na pewno będzie powtórka z „kulinarnej rozrywKee”. Będą kartacze, będzie też dobre jedzonko tatarskie w prawdziwej tatarskiej jurcie! Już wiemy, że będzie smakowicie! Już czuję motylKee w żołądku! ;) Dobra, a teraz tak zupełnie szczerze powiem Wam, jaki był efekt tej kulinarnej wędrówKee po Podlasiu… Po powrocie do grodu Kraka, zaczęłam zwracać uwagę na skład kupowanych produktów! Zaczęłam obserwować, co trafia do mego koszyka w sklepie! Zaczęłam jeszcze bardziej szpiegować skład i testować produktu różniste! To jest straszne, ale nasz organizm codziennie chłonie obrzydliwą i wredną chemię… konsumowaną w biegu wydarzeń! Nie mamy czasu na apetyczne i zdrowe potrawy, na prawdziwe smaKee. Dlatego gorąco polecam Podlasie, bo stamtąd głodni nigdy nie wrócicie ;D Apetyczności przyrządzanych potraw winszuję! ;) Copyright by Keenya
|
(0 głos)








