| Napisany przez Kinga Gnaś, z 22-09-2009 16:17 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
4533  |
|
|
|
Niech sobie mówią o nas „parapety”, niech się uśmiechają ironicznie, myśląc dumnie, że dwie płozy dają im jakąś przewagę… Czasem od przybytku głowa boli ;P Nie zamierzam więc polemizować z narciarzami i tłumaczyć im o wyższości jednej dechy nad dwoma. Każdy ma swoją zajaffkę! Ja zostaję wierna jednej desce i polecam Wam snowboardowe szusowanie na śnieżnych stokach! Ojczyźnianych i nie tylko ;D Prawdę powiedziawszy, pochodzę z wyżyn, a dokładniej z Wyżyny Lubelskiej, gdzie jeszcze kilka lat temu śmiganie na desce czy nartach nie było zbyt popularne. A dlaczego? Może ze względu na fakt, że strony me rodzinne nie wykorzystywały terenów, na których można by było śmigać zimową porą? Who knows?! Brakowało inicjatora, który zagospodarowałby „wyżynne stoki”, postawił wyciągi i wybudował potrzebną infrastrukturę. Jednak kilka lat temu sytuacja zmieniła się diametralnie i jak grzyby po deszczu na Lubelszczyźnie zaczęły powstawać ośrodki turystyKee narciarsko-snowboardowej ;) Można tu wymienić chociażby sławny Rąblów, Batorz, Sułów, Jacnię czy lubelski Globus. Godnym uwagi kompleksem w okolicy jest też świętokrzyski Bałtów (zwany też Szwajcarią Bałtowską). Jak widać, nie tylko na wyżynach można się cieszyć slalomowym speedowaniem na białym puchu! Tumany śniegu warto wzbigać w powietrze w polskich górkach – tutaj zapewne każdy sypnie swymi ulubionymi places ;D Jak asy z rękawa lecą nazwy tatrzańskich, beskidzkich, karkonoskich i innych popularnych kurortów narciarskich. Polecam więc gorąco wszystkie wspomniane miejsca! Mając jednak na uwadze słowa „cudze chwilicie, swego nie znacie”, zachęcam do szusowania na mych rodzinnych lubelskich stokach! Świetna zabawa w zimowej scenerii gwarantowana ;D A po deskowaniu bądź nartowaniu zapraszam na złocisty trunek bogów – lokalna Perła czy Zwierzyniec smakują rewelacyjnie po takim wydatku energetycznym!
|