Zimowe Navaro-testy
Nowy Rok przybył, a wraz z nim nastał czas na testy A.D. 2010! ;) Na pierwszy ogień poszło zimowe testowanie Nissana Navary w iście terenowych warunkach. Za testową scenerię „robiły” wąwozy lessowe w rejonie Kazimierza Dolnego nad Wisłą i Męćmierza oraz leśne trakty pełne nierówności i krętości w Dzierzkowicach (na Terpentynie i Woli) oraz na Chruślankach Józefowskich. Lubelszczyzna stanęła przed nami otworem! Cóż za gościnność rodzinnych stron ;D No to zaczynamy… jazdę. Brak jakichkolwiek śladów potwierdzał tylko, że dotarliśmy tu z Kamem jako pierwsi! Jako Niepisani Prekursorzy śmiało możemy plądrować ową krainę nie-bytu! ;D Biało wszędzie! Szadź na drzewach maluje piękne krajobrazy! Cisza i spokój! Bezkres! Pustka! Tylko załączony napęd 4x4 raz po raz przerywa milczenie matki natury. Zmieniamy się za kółkiem i testujemy możliwości Navary.
Zjazdy, podjazdy, objazdy, zakręty. Lawirujemy po bieluchnych wąwozach, lasach, polach, łąkach, wertepach, polskich drogowych dziurach, śnieżnych zaspach, wąskich drzewo-przesmykach... Nie straszny nam żaden wytwór przyrody ;) JapońsKee pick up z zabudowaną paką przedziera się sprytnie i z gracją przez te niedostępne zimowe tereny. Ciemny kolor nadwozia rysuje się wyraziście na śnieżnobiałym tle – Navara wygląda niczym czarny charakter i tak też się zachowuje, bo to cyborg z krwi i kości.... Silnik pracuje bardzo miło dla ucha i oka ;) prędkość i obroty bardziej niż przyzwoite. Spalanie… tę kwestię może pominiemy? Każdy organizm potrzebuje płynów. Szkoda tylko, że akcyza na ropę zdrożała z nowym rokiem. No a ogólny stopień radzenia sobie z dzikim terenem? Najwyższy! A stan zadowolenia z jazdy? Nadzwyczajny! NieziemsKee! Mini-car osiąga doskonałość w terenie. Q naszej uciesze pokonuje miejsca dotąd niezdobyte, testuje nieprzetestowane ;) Zachęcamy do eksploracji ziem i aut wszelakich! Bo po to przecież są ;P A testów różnistych ciąg dalszy nastąpi! Wszak ochoczo rozkręca się Nasz TestersKee kalendarz! ;)








