Za-korkowanie... od-korkowanie ;)
Testowanie przyjmuje czasem różne oblicza. Dowód? KorKee... któż nie dostaje gęsiej skórKee, gdy pada to "feralne" słowo? Komu po ciele nie przechodzą wówczas przysłowiowe ciarKee? Kto nie ma poczucia bezsensownie traconego czasu i uwięzienia w przestrzeni samochodu czy autobusu? O ileż przyjemniej byłoby zaszyć się nad ciekawą książką, zanużyć nad filiżanką gorącej czekolady,odpłynąć przy dźwiękach klimatycznego chilloutu, utonąć w rozmowie z przyjaciółmi, a nie gnić w korkach... Tajemniczy Paraliż Drogowy opanował dziś Kraków. Pokonanie skromnej trasy 3,7 km zajęło mi... 1godzinę 32minuty. Żółwie tempo?! Nie! Ślimacza prędkość! "Z buta" byłoby szybciej i przyjemniej. Ale dzielnie zniosłam ten niebanalny skądinąd test, czyniąc to oczekiwanie bardzo kreatywnym i wynagradzając je sobie w bardzo przjemny spsób. Jednak przyznam szczerze, że na taki korko-ciąg nie mam już chyba więcej ochoty. Co innego nie-winny korkociąg i lampka dobrego wina nad Testerską Twórczością. Namuzowywanie jak u Białoszewskiego ;)
P.S. Rozjazdowo-mnogo-wydarzeniowy czas czeka mnie na przestrzeni najbliżych sześciu dni. Sporo kilometrów przybędzie na licznik, sporo wrażeń pójdzie do atmosfery. Zatem życzę sobie i Wam szerokości... i to bez korków! ;)







