Xbox 360 - testujemy nowości
Od miesiąca testuję XBOX'a 360, na początku ciężko było oswoić się z padem przypominającym statki kosmiczne z Gwiezdnych Wojen ale wraz z czasem przychodziła wprawa we władaniu tym urządzeniem. Powoli będę opisywać Wam moje Testy gier, natomiast teraz na gorąco chcę się podzielić wrażeniami ze świeżutkiej, mocno reklamowanej gry - Dragon Age:Origin. Ponieważ jestem xbox'owym nowicujszem nie wiem czy przed Origin było coś innego czy też nie. Reklama zachęciła mnie do testu. Od dwóch dni wieczorami wcielam się w postać elfickiej wojowniczki w ogniście czerwonym "bobie". (Kreacja postaci jest efektowna, można wyczyniać tam cuda z ok 40 elementami postaci, dlatego też, moja Kallian, bo tak dostała na imię ((po ustawianiu parametrów już nie miałam siły na wymyślanie imienia więc poszło randomowo;)) ma zielonomorskie cienie wokół oczu i pół twarzy w tatuażu:D) W skrócie to co wydarzyło się do tej pory: W mojej elfickiej wiosce miał się odbyć ślub (oczywiście mój) ale nie odbył się ponieważ wpadło kilku ludzi i porwało kilka elfic (oczywiście też i mnie) a że to ja byłam najbardziej pyskata w efekcie musiałam kogoś zabić...padło na niewłaściwą ludzką szychę:) Wróciłam do wioski a tam już wszystko załatwił Grey Warden Duncan który zwerbował mnie i dzięki niemu nadal żyję i gram dalej...;)









