Wypasiony wspinaczkowy dzień
Tak mogę zatytułować dzisiejsze pojobowe wczesne popołudnie, a czemuż to tak? ...bowiem wybraliśmy się z Jarkiem w Dolinki Podkrakowskie, by ćwiczyć wspinaczkową sztukę! ale w naturalnym terenie, a nie łazić po sztucznej ściance. W sobotę czeka nas caving na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, Jaskinia Wszystkich Świętych wzywa w swe krasowe czeluści! Musieliśmy więc przetestować to i owo - wchodzenie na wolnym zjeździe, podchodzenie na przewieszcze, zjazdy bez i z asekuracją plus wspinaczka na tzw. wędkę (asekuracja górna) na drodze o stopniu trudności 3+, 4 poprowadzonej w szczelinie. Łupem mym padła też droga Indyferentna Rasistka na Zaklętym Bastinonie w Dolinie Będkowskiej. Później bawiliśmy się w trawersowanie najwyższej w całej Jurze skały wspinaczkowej, Sokolicy o wys. 70m. I to już nie na linie a na łańcuchach. Na deser był spaceros po obu dolinkach - Będkowskiej i Kobylańskiej. Cały sak (po ogólnemu plecor) wypełniony szpejem (sprzęt wspinaczkowy) oraz dawką pozytywnej wspinaczkowej energii wrócił z nami do Krakowa. Wdziewajcie zatem gacie (uprząż) i w drogę! Szczytowania życzę ;P









