Wyścig z dźwiękiem
Motylem jestem… Znaczy się… Mobilem jestem… Korzystając z okazji, kilka ankietowych pytań skieruję do zmotoryzowanych ;) Jak często opanowuje Pana/Panią mania prędkości i chęć zacieśniania zakrętów? Kiedy ostatnio Pan/Pani dopuściła się takowego wykroczenia? Jak często odczuwa Pan/Pani potrzebę popełnienia owego „grzechu drogowego”? Od razu zaznaczam - spowiadać się nie każę! Ale dobrze wiedzieć, co myślicie na ten temat ;P Przyznaję, że patrząc na termometr i bacząc na panujące powszechnie warunki atmosferyczne oraz na stan polskiej infrastruktury drogowej, łatwo „grzeszyć” nie jest… Zawsze nierówne, dziurawe, nieodśnieżone i oblodzone polskie drogi nie pozwalają na „auto-mknienie”. Hmmm… co innego niemieckie autostrady, rzekłby nie jeden z Was. Ale rzecz będzie nie o tym! Nie będziemy chwalić cudzego! Będzie pro-polsko! Bądź co bądź w tej całej drogowej zimowej polskiej scenerii jest jakiś „plus”, jakieś światełko w tunelu, tląca się lichym płomieniem iskierka nadziei. W takich auro-warunkach można pobawić się gazem, sprzęgłem i hamulcem (ręcznym również) i poćwiczyć „zarzucanie autko-tyłu” oraz sprawne wchodzenie w zakręt ;) Płyty hipermarketingowych parkingów, place manewrowe dla eLek oraz opuszczone lotniska stanowią idealne miejsce do ćwiczenia techniKee jazdy w iście zimowych warunkach. Dlatego też wielu kierowców tak ochoczo decyduje się na zimo-auto-trenowanie ;) Polecam! Ale też nie lada frajdę daje hala gokartowa ;D Testowuję ostatnio dwie! ;) Jedną w Krakowie u Dagmary i Łukasza na ul. Nowolipki 3 (Hala Kartingowa WRT) i drugą w Lublinie w Centrum Handlowym Gala na ul. Fabrycznej 3 (Cartmax). Frajda ogromna! Zabawa przednia! Adrenalinka się podnosi! Hormony szczęścia wychodzą spod kasku! Prawa noga wciska „gaz do dechy”! Hamulec wydaje się zbędną dekoracją! Gokart świetnie wchodzi w zakręty i goni na prostej! I wyprzedzamy z lewej! Silniczek 6,5KM czy 9,5KM może wydawać się mały, ale pozwala na harce! 10 minut jazdy to stanowczo za krótko, ale lubelską 350-cio metrową traskę pokonuje się średnio w 27-29 sekund, czyli możemy wykręcić sympatyczne 20 okrążeń. W Krakowie jeździ się 8 minut i przyjemność ta kosztuje o piątkę mniej, bo 20 PLNów. Nie chytrzcie, warto! A porównując te dwa tory i ich maszyny, wiem, że najlepiej byłoby szaleć na krakowskich gokartach na krakowskiej nawierzchni z układem lubelskiego toru ;) Będę szukać takowego „złotego środka” gdzieś pośród ojczyzny. Wprawdzie gokart to nie bolid Formuły 1, a naszym umiejętnościom jeszcze daleko do tego, co może pokazać na torze Kubica, ale trening czyni mistrzem ;) I w tym przekonaniu udaje/my się na tor! Powodzenia i szerokości!








