Speed na wstecznym biegu...
Czasem im bardziej się spieszymy, tym bardziej się spóźniamy. Czasem im bardziej nam na czymś zależy, tym łatwiej się potykamy i cel się oddala. Czasem im bardziej czegoś chcemy, tym los płata większe figle i z "chcenia" wychodzą nici. Dlatego może wcale nie warto gonić, szaleć, zabiegać, bo koniec końców będzie to tylko pozorny pośpiech? ...będzie to swego rodzaju speedowanie na wstecznym biegu. Ot, przewrotne zrządzenie losu. Taki chochlik schowany w zakamarkach zabieganej codzienności i wysublimowanych pragnieniach na przyszłość... Co o tym myślicie? Na pełnym speedzie gnać do przodu czy sukcesywnie na no stresie dreptać sobie to wyznaczonego celu? Czekam na Wasze spostrzeżenia pod adresem Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
P.S. Nie przejmujcie się deszczem, bo jak pokażemy pogodzie, że wcale nas nie interesuje jej "olewanie nas", to już jutro będzie słonecznie i ciepło ;) Pozytywnych wibracji na sam koniec wakacji!








