Smako-testy ;)
Smako-testowanie trwa w najlepsze! Jeśli nie są to Pasiekowe mury (tudzież ule;) to testujemy inne apetyczne lokale! Wczoraj zaatakowała mnie moja hot-czeko obsesja i zaprowadziła wraz z Paulą do klimatycznej Mleczarni stworzonej na wzór kultowej artystycznej knajpki Alchemia z krakowskiego Kazimierza ;) Zawsze ten cudny zapach i niepowtarzalny aromat gęstej czeko z bitą śmietaną kusi duszę mą! A jeszcze jak są to bardziej wyszukane kombinacje, to jeszcze lepiej i radośniej na kubkach smakowych się robi! ;) Dziś testowałam niepołomicko-krakowskie jedzonko w męskim towarzystwie! ;) Zaczęło się od gotowanego dzikiego łososia i "grzecznego" halibuta zapieczonego z serem serwowanego z makaronowymi "domkami" w otoczce warzyw. Konsumpcji, która nastąpiła w stylowych, iście królewskich wnętrzach Restauracji na Zamku w Niepołomicach, towarzyszył Krzycho z Kielc, skoczek spadochronowy ;) W Krakowie zmienił go nurkujący podróżnik Eryk, z którym umówiłam się na przetestowanie Fabryki Pizzy na Kazimierzu. Świadomie poleciłam mu degustację sprawdzonego już! mafijnego Kurczaka Al Capone, czyli czarnego makaronu tagliolini z sosem ze świeżych pomidorów z kurczakiem, serkiem mascarpone, papryczką chill i bazyliii. Sama zaś jako deser zasmakowałam w tiramisu... ujętym w pucharze (a nie w sztampowej wersji "prostokątno-ciastowej"). No co tu dużo mówić - cały konsumpcyjny test wypadł in plus. Smaczne-go! ;)









