Relaxo-inwersja ;)
Zazwyczaj było tak, że najpierw (1) szusowaliśmy na nartach na południu Polski, np. w Białce na Kotelnicy, na RusińSKI czy w Witowie, a dopiero potem (2) oddawaliśmy się błogiemu relaxowi w termach w Bukowinie Tatrzańskiej przy mrożących krew w żyłach zewnętrznych temperaturach rzędu -15 czy -10 stopni. Innymi słowy najpierw rozgrzewka na stoku, a w dalszej kolejności "ciepłodajne masujące bąble" kojące spracowane mięśnie.
Jednak teraz, w ostatni weekend stycznia, plan gry się zmienił, a w zasadzie odwrócił... Z allochtonicznego południa wyruszyłam na autochtoniczny wschód i Czwartkowo-Niedzielny Kwartet Dniowy spędziliśmy, testując "basenowo-masażowo-saunowy" kompleks w Janowie Lubelskim i buszując gromadnie w spa w Nałęczowie koło Kazimierza Dolnego. I dopiero po tym "wodnym chilloucie" wyruszyliśmy na stok! Tym razem nie Chrzanów i kompleks Nartraj odznaczony tytułem Najlepszy Stok Lubelszczyzny, tylko stok w Batorzu padł naszym Testerskim Łupem Parapetowym. Testowanie pro-patriotyczne ;)
... i niby w slalomowym stylu, ale chyba bardziej "na strzałę", bo jakoś dziwnie szybko, znalazłam się u kresu zbulimizowanego na własne życzenie weekendu. Zatrzymałam się przy bramce i już nie mogłam wjechać wyciągiem na górę, bo skończył mi się karnet na beztrosKee weekendo-testing... Byle do piątku! Niech Demon Szybkości obudzi się w Was! ;) Omijając wszelkie chorągiewKee, gnajcie przed siebie!








