Przyszedł czas na różowego kota...
Piątkowy wieczór odbył się pod hasłem "różowy kot...,przyjaźń i dobre jedzenie;) Wszyscy, którzy chcieli nas pożegnać i powspominać;) zostali zaproszeni do Pasieki! Frekwencja była wysoka co nas niezmiernie ucieszyło. Były ciastka wybierane przez śmietankę strategii Dema;) fundacyjne kwiaty i kreatywne spojrzenie. Jednak punktem kulminacyjnym spotkania był jak już wspomniałam tajemniczy różowy kot. Kot ten towarzyszył nam od powstania aż do nakrycia:) Był naszą nadzieją na płaskie monitory i lepsze warunki pracy...Zginął z naszych rąk uderzony profesjonalnym tłuczkiem do mięsa...Teraz jest z nami obecny duchem, stał się "capital seed" przyszłego biznesu:)...Na start dysponujemy kapitałem polskim (23zł i 80 groszy) jak również zagranicznym;) ( 66 eurocentów i 30 forintów) Nic tylko żyć, wydawać i testować ciekawe miejsca;P









