Off-road z Dubajem w tle
Czyżby powoli nadchodziła wiosna? Słońce coraz obficiej raczy nas swymi promieniami i wnosi nowe barwy w dotychczasową szaro-białą zimę. Narty i deska coraz rzadziej się przydają.Weekendy stają się znów „bardziej kolorowe”, a przez to „mocniej energiczne” ;) Moje tur-ADHD zaczyna się rozkręcać, niespokojna dusza rwie się do lotu, pomysłów nie brakuje, wyjazdy się planuje. Ostatni weekend to prawdziwy off-road po okolicy Kraśnika. Błoto strzelało spod Navary na lewo i prawo. Grząskie dróżKee nie były nam straszne, napęd 4x4 dawał radę! Nawet te ślepe polne uliczKee nie zniechęciły nas do eksplorowania dzikich terenów! Przecież o to w tym wszystkich chodzi! Przygoda to przygoda! ;) Było genialnie tylko biedna myjnia nie była w stanie poradzić sobie z naszym nowym „terenowym kolorem” (nadwozia i podwozia oczywiście). W tych samochodowych moro-barwach, dla pełnej mistyfikacji rzecz jasna ;D uprzemierzaliśmy też pobliski las zwany Wolski Bór. A potem już tylko tur-wspomnienia, arabskie smako-testy i foto-relacja z Dubaju. Szkoda, że nie nasza… Ale wierzymy, że kiedyś i my zawitamy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i staniemy twarzą w twarz z szejkami, Arabami i najwyższym budynkiem na świecie ;) Póki co wciąż zastanawiam się nad majową Kanadą...








